30 maja 2011

Czy Toster będzie w niebie i : co ludzie myślą, że wróble myślą?

 Świt. Szpaki za oknem udają orkiestrę klezmerów, gwiżdżąc, poświstując i skrzypiąc. Piję herbatę z gymostemmy z imbirem i własną miętą, żeby było słodziej, to z ładnej filiżanki.

Filiżanka jest chyba siostrą innych okręgów i form metafizycznych, kulistych i baśniowych, jak choćby opisywane już i fotografowane poprzednio dmuchawce. Znikną niedługo i zostanie królestwo niespokojnych traw, no i dobrze. Uwielbiam zmienność. Na razie sterowce dmuchawcowe lecą nad łąkami, białym puchem, nieważkie, a ich miejsce na wiosennym tronie piękna zajmują jaskry i dziki szczaw. Oczywiście, jesteśmy na tych łąkach. My, Kalina, Jej Łąkowa Wysokość , w swoim zielnym królestwie....
Ostatnio dużo podróżujemy po okolicy i tak sobie jadąc, Średni przyuważył strachy na wróble na polach. Pojęcia nie mam, czego one tam pilnowały, ale strachów było dużo, trzepotały rękawami, gapiąc się bezgłowym, filozoficznym spojrzeniem .


- Czy ludzie myślą, że wróble myślą, że to ludzie?- zapytał Średni z tą niesamowicie odkrywczą logiką, która mnie zawsze u niego zdumiewała.
- Cóż, chyba tak właśnie myślą- zgodziłam się ostrożnie.
- A skąd ludzie wiedzą, co wróble myślą?- Średniak spojrzał na mnie dość pogardliwie. Nagle stał się rzecznikiem wróbli, a ja poczułam się jak reprezentant strony z góry przegranej. I jeszcze mnie dobił puentą.
- Może wróble myślą: jakie świrusy z tych ludzi, poustawiali takie cwaniaki w kapeluszach i myślą, że wróbel się na to nabierze....


"Cwaniaki w kapeluszach" wprawiły mnie w ekstatyczny humor na resztę dnia. Radości dopełniły serduszka i Toster. Ale po kolei.
Serduszka rosną w ogrodzie, nazywa się owo cudo przyrody serduszka pospolita ( ta serduszka? te serduszka? )i chłopaki, podobnie jak ja, zachwycają się miniaturową precyzją ukształtowania tych malenkich kwiatków.




Czy nie absolutnie piękne?


A wracając do Tostera, to tak Średni nazywa naszego Pana Kota, z uwagi na "grzankowy" kolor.
- Czy Toster będzie w niebie?- zapytał mnie, głaszcząc ruda bestię w zamyśleniu i bujając się na ogrodowej huśtawce.- Bo tatuś powiedział,że zwierzęta nie mają duszy...
- Sądze,że zawsze Bóg może ci go stworzyć na nowo, jak będziesz chciał- powiedziałam z namysłem.
- Ale to już nie będzie nasz Toster....

I tym nostalgicznym akcentem kończę dzisiejszy wpis. Następnym razem będzie o suszonej pokrzywie, rozkwitających różach i problemach z metafizyką chrabąszczy.

25 maja 2011

Biedrzeńce, rzepak i dmuchawce. Czyli ezoteryka.

Nadeszła moja ulubiona pora roku- czyli czas, kiedy wszystkie kwiaty stają się białe. To, oczywiście, przenosnia, ale bieli jest teraz najwięcej. Mlecze stały się dmuchawcami i na łąkach króluje ezoteryka. Kwitną czeremchy, zaczynają jaśminy, a w rowach obudziły się biedrzeńce. Uwielbiam je. Ich baldachy są jak pióropusze prosto z baśni, kojarzą mi się z rusałkami, dziwożonami i słowiańskimi gęślami. Nie wiem czemu. Może dlatego, że biedrzeniec to stare ziele? Wpisany w nasz krajobraz, jak len, rzepak, dzięcielina mickiewiczowska ( czyli koniczyna) czy inne swojskie roślinki.


Da się zjadać świeże listki, mają słodkawy, ogórkowy smak. Po łacinie zwą go pimpinella, spotyka się też nazwę anyż. Korzeń ma saponiny, jak mydlnica. Ale można go uzywać na zaburzenia trawienia, przeciwkaszlowo i moczopędnie. Nalewka na korzeniu jest przeciwskurczowa, rozszerza mieśnie gładkie. Zewnętrznie możemy płukac nim buzię, jak szałwią, okładać rany.



Odwar z korzeni. 

 Łyżkę stołową pokruszonych korzeni zalać 2 szklankami zimnej wody i gotować przez 20 minut. Odcedzić. Pić 3 razy dziennie po szklance odwaru.

Poza tym..biedrzeniec jest po prostu piękny. Pasuje do pól i łąk, do skraju lasu, cudnie wygląda w bukietach, w prostych, glinianych wazonach.


Jeśli chodzi o dmuchawce, to wszystko wiadomo z jednej piosenki- dmuchawce, latawce, wiatr. Lepiej nie mozna ująć, czym jest ta efemeryczna, budząca czułość i rozbawienie roślinka. Dmuchamy z dzieciakami i dmuchamy. Jeszcze parę dni, parę deszczy- i znikną. Ostatnia chwila, by zrobić sobie sterowiec z dmuchawca i pofrunąć na Wyspę Chmur.





A jeśli już w klimacie łąkowym i zielnym jestem, to ...rzepak. Własnie kwitnie, zuchwały, jarzący, kłujący oczy cytrynowym szaleństwem. Kalina postanowiła zwiedzić rzepakowe pola. Raj...

20 maja 2011

Zielenie

Pamiętam

pamiętam

czasy wiośniane

dziecięce

najlepsze

pachniało wtedy

dokoła, tak

jakby to dziś właśnie

zaczęło się powietrze

Śpiewali ptacy

nie-byle-jacy

bo tacy, co dziś już ich nie ma

I czuło się

że za tym wszystkim stoi Pan-Bóg

stoi

na ziemi

i jeszcze - nogami obiema



To Andrzej Poniedzielski. A to nasza- moja i Małego- wycieczka rowerowo- dmuchawcowa. Zieleni wokół tyle,że zatonąć można. I kwiaty z żółtych stają się białe,  co dowodzi, że się wiosna starzeje i dojrzewa, że podfruwajką przestała być, a damą teraz jest, melancholijną, w białej sukni, z tym spojrzeniem fin-de-siecle'owym z obrazów Malczewskiego. A to nasze zdjęcia przydrożne, pełne wiosny. 





14 maja 2011

Czas bzów i jabłoni

Narwali bzu, natargali...
Bez rośnie na starym cmentarzyku unickim, minutę drogi od mojego domu
A jak już go natargałam, postawiłam sobie na biurku.....żeby metafizyka koiła biedną kalinową głowę :)
Oprócz bzów kwitną jabłonie. To chyba najczystsze kwiaty, skromne i łagodne. Jakieś takie... dobre, ciche. Jak  przytulenie głowy do mamusinego ramienia...






10 maja 2011

Miód z mniszka, migdałkowe zen i wsiowe jajka

Mam cudny humor.
Po pierwsze, kuracja  ziołowa i dożelazowywanie się dało efekt, plus zmiana diety i mam w końcu normalny poziom hemoglobiny, uff. Po drugie, miodek się udał z mlecza, kwitną migdałki i jest cudnie.
Przepis na miodek ( na słoiczek około 250 ml, jak ktoś chce więcej, podwaja dawkę.)

Około 200-300 szt kwiatków mlecza
1 kg cukru
3-4 cytryny ze skórką
kilka gożdzików
wody tyle by zakryła kwiatki
Zebrane w suchy dzień kwiatki mlecza wrzucić do wanny by powyłaziły wszelkie robaczki,,delikatnie opłukać, wrzucić do garnka   i zalać wodą.
Pogotować 15 minut ,odcedzić i dobrze odcisnąć -kwiatki wyrzucić a otrzymany wywar wlać do garnka,dodać pokrojone cytryny, goździki i trochę cukru.
Cały czas wolno gotując dosypywać po trochu cukier ,powinno mieć konsystencję lejącego miodu i kolor brązowawy.Gorący przełożyć do słoiczków.

Tyle o miodku i mleczach, teraz pora na jajka wsiowe. Tak nazywamy te, które kupujemy od jednej miłej pani. Pani co tydzień przywozi nam koszyczek, ślicznie je się wymyje i są zdrowe, od wiejskich kurek, które grzebią w porzeczkach i wesoło gdaczą. Ida nam te jajka jak woda, ale sama przyjemność, żółtka są złociste i smaczne.



Poza tym z rzeczy kolejnych, to kwitną migdałki, a ja na widok migdałków wchodzę w stan ducha, który zazwyczaj wywołują tygodnie medytacji lubcoś podobnego. Zupełny zen, wyciszenie i radość. Jakbym chmurę miała w środku..

09 maja 2011

Miód z mleczy, kwitnące wiśnie i majowe początki

Robimy miód z mleczy. Jak go nie robić, gdy wokoło tyle tego żółtego cudu. Wybralismy się na mleczowe szaleństwo, z koszykiem ( 400 kwiatuszków potrzebnych jest do miodku) i z aparatem, uchwycić tę chwilę. Bo mlecze to mgnienie tylko, ulotna efemeryda. Zaraz nastanie pora dmuchawców, inna, bardziej uroczysta i zwiewna. A teraz..raj.




Pojechaliśmy z Małym na spacer i wzieło go na rozmowę o niebie.Żeby zrozumiec kontekst rozmowy, przypomnę,że rodzina jest w połowie wegetariańska i Mały się solidaryzuje z niejedzeniem mięska...

- Mamo, a w niebie będzie dużo jedzenia?
- Mnóstwo- odpowiadam.
- A będą tam sałatki?

Jak się już uśmiałam, zrobiłam więcej zdjęć. Bo tak pięknie...Trwaj chwilo.







Poza tym zbieram jasnotę, a zdjęcia herbatki z jasnoty i miodku z mleczy wraz z przepisem w następnym odcinku:)