24 stycznia 2023

Zimowiosna.

 O tej porze zazwyczaj u nas były kreszczennije morozy.

 19 stycznia, w święto chrztu pańskiego mróz bywał siarczysty, śniegu najmniej po kolana, otrzepywaliśmy drzewa, świat powinien przypominać Narnię...

Tymczasem dzisiaj widziałam lecące gęsi i tłumaczyłam sobie, że to z pewnością jakieś zguby jesienne, zostały sobie na rzece i latają nad polami. Niemożliwe, żeby przyleciały te wiosenne! Na łąkach roztopy, rzeka wylała szeroko. Drogi w błocie.

W ogródku kiełkują przebiśniegi i krokusy. Zimowa cebula na dwa palce. Trawa zielona, a krety ryją jak szalone. Trwa jakaś dziwna zimowiosna i martwię się trochę o pszczoły, bo pączki poradzą sobie, choć  bzy już nabrzmiewają, ale przy paru stopniach na plusie i nocach bez mrozu przyroda się budzi. A zima może wrócić, Buka może chuchnąć i usiąść na nas fioletową sukienką. Kupiłam sobie tulipany dla pocieszenia serca i w kuchni też zwiosenniało. Tylko koty nadal piecuchują, po zimowemu.






 
Tak, Kicia wywaliła szaliki, żeby sobie zrobić mięciutko.

 
A to sposób "jak zagospodarować jednego człowieka we trójkę".

 
Tak sobie leżę.


Mam już tegoroczne nasionka na nowy sezon. W połowie lutego wystartują bakłażany i papryki, a w marcu pomidory i cebula. Reszta zobaczymy, zależy od pogody, jak będzie ciepło i zimowiosennie, to zamierzam posiać w szklarni sałaty, mizuny, szpinak i rzodkiewkę. O swoich marzenoach i planach ogrodowych napiszę niedługo, jak równiez, mam nadzieję, o finalizacji ziemianki:) Na razie tonę w ogrodniczych gazetach, oglądam filmy i marzę.

Czy ktoś ma rutewkę Delavaya i może mi powiedziec, czy mi nie wymarznie?

14 stycznia 2023

Noworoczna gemmo - i kototerapia

Jak Tootiki, która obracała swoją czapkę na wiosenną stronę, obróciłam swoje własne koło czasu. Rozebrałam choinkę, postawiłam w wazonie gałązki wiśni z pączkami, kiedy zakwitną, będe mieć gemmoterapię za darmo.

Koty były bardzo zainteresowane rozbieraniem choinki, zwłaszcza kartonami na bombki.

Stara Kicia nie wydawała się pozytywnie nastawiona do zmian.Kotów wrzucam dużo, bo pogoda smętna, szara, ciemnawa, zalegają w domu, na poduszkach, kanapach, fotelach, najlepiej czyichś kolanach. Podobno tylko około 30% kociej populacji to koty kolankowe, nasze trafiły się wszystkie z docelowej grupy zalegającej na człowiekach.








Śniegu nie ma, mrozu też. Zimowa cebula mi pięknie wzeszła na grządce, a w szklarni rośnie szpinak. Krety kopią jak szalone, peregrynacje kopców na trawnikach tworzą rysunki niczym na płaskowyżu  Nasca, pewnie są widoczne z kosmosu. Moje zamówione nasionka już przyszły, większa część, jeszcze dokupię tylko nowości, które mam ochotę wprowadzić i wypróbować w tym sezonie.

W pracy koniec semestru, z rzeczy smacznych popełniłam smażone pierogi i chlebek z mielonego siemienia lnianego, bez mąki, tylko na jajkach. Poza tym robię w końcu prawo jazdy, zdałam już część teoretyczną i teraz straszę kury i resztę świata, jeżdżąc po okolicy z instruktorem. W życiu Kaliny zawsze jakieś zmiany! Nie bójmy się niczego, jak powiadała Ania, idźmy w życie tanecznym krokiem, choćby miało nam przynieść tyfus i bliźniaki.








 
Cudny kubek to prezent od Elfa:)