Wiosna jest. Wiosenka. Wszystko z ziemi wyłazi. Zielone. Nowe.
Takie u nas wylazło i zakwitło.
Wiosna jest. Wiosenka. Wszystko z ziemi wyłazi. Zielone. Nowe.
Takie u nas wylazło i zakwitło.
Nie napiszę o czasie, że chyżo przemknął, jak zając przez drogę. Ani o trawie, że już zielona i forsycje kwitną. Ani o mazurkach, że do połowy zjedzone. Wiadomo!
Życzenia chcę Wam złożyć. Najwielkanocniejsze. Nowego życia, radości zmartwychwstania i światła w sercu. Wdzięczności. Dobra. Ciszy.
Trzy godziny i czterdzieści siedem minut! O tyle dzień jest dłuższy od najkrótszego dnia w roku. Widzicie to marcowe światło? Powódź światła. Dni słoneczne, noce mroźne, wygwieżdżone. Rano szron, minus dwa, w dzień i dwadzieścia na plusie. Przyleciały gęsi, żurawie, szpaki. Miły widział bociana, ja jeszcze nie.Trawa nadal w brzach i beżach, ale chwaściorki już ruszyły.
Wiecie co? Posiałam dzisiaj groszki. Tak, dzisiaj, dwudziestego lutego uroczyście rozpoczęłam sezon przedwiosenny, napaliłam w piecu w szklarni, zmieszałam ziemię z perlitem i posiałam pachnące groszki. Potrzymam je trochę na parapecie, aż wykiełkują, a potem pójdą do chłodnej szklarni, w chłodku lepiej się rozrastają im korzenie i siewki są mocniejsze.
Do ziemi w szklarni posiałam szpinak, a w przyszłym tygodniu mizuny, rukolę i rzodkiewkę. Jak będa mrozy, przepalę w piecu, ale te pare stopni na plusie ma u nas być. Marzec zapowiada się klasycznym przedwiośniem i mam nadzieję, że tak będzie, zmęczyły mnie poprzednie anomalie, lato w kwietniu, minus siedem w maju. Tak bardzo marzę o przewidywalnej wiośnie, gdy ludowe przysłowia pogodowe pasują do dat... nadzieja ogrodnika- nowy sezon będzie lepszy:) I tak co roku:)
Pachniało dzisiaj wilgocią i pożegnaniem zimy. Nie wiem, czy na dłużej, ale stojąc na ścieżce do kompostu i posypując ją popiołem - lodośnieg jest okropnie śliski, tak mi się zatęskniło za głosem wiosennej sikorki: titu, titu, titu... Czy u was śpiewają już to wiosenne titu titu? Stać, patrzeć w niebo i słuchac titu titu...
Widziałam kilka lecących gęsi. Ciekawe, czy zimowały, czy to już na marzec przyspieszyły?
Mam bardzo smakowite plany na ten sezon. Chcemy odmłodzić ogród, zmienić płot, ściąć kilka świerków zacieniających północną częśc, zmienić tuje na liściasty żywopłot... Znowu chcę zrobić warzywne skrzynie, ale nowe, wyższe, żebym się tak nie schylała i w innej konfiguracji. W poprzednim roku podupadłam, melancholizowałam i trochę pożegnałam się z ogrodem, ale teraz nabrałam nowej nadziei, czuję się zdrowiej, myślę, że mogę spróbować znowu poogrodowac sobie... nie umiem być szczęśliwa w pełni bez swoich roślinek. Kupiłam już nasiona pomidorów i w marcu znowu wysieję swoją rozsadę.
Titu titu. Przyjdź, Przed- Wiosno. Amarylis mi rozkwitł i puszy się w kuchni.
Śnieg topnieje i strumyczki wody płyną po zamarzniętej ziemi, a dzień jest już dłuższy o 2 godziny i 35 minut. Całe dwie godziny! Wiecie, ile to uśmiechów więcej?
Zima. Zima zimowa, tysiąc Buk siedzi na ziemi i czeka, aż złożymy im życzenia na urodziny. Buki też mają urodziny, prawda? Wszystkiego najlepszego, Buko, ładne są te zamrożone poranki, minus 28 o czerwonym świcie i śnieżna pełnia nad stadami żubrów na polach.
Koty zalegają w domu, okupują fotele przy kominku, podsuńcie się, koty, też chcemy się ogrzać.
Ciało i duszę.
Żeby nie było, kupiłam już nasiona na nowy sezon i pokaże, gdy odmarznę.
Na raZie zwijam się w kłębek, oddycham, hibernuję, nad domek unosi się dym, jak para z gorącej herbaty lipowej nad filiżanką.
Zima, zima.
Mam 53 lata.
Jest cudownie.
I znowu w Szkocji. Odwiedzamy rodzinkę i wiecie co? Lubię Szkocję nawet z jej pogodą. Za kamienne murki, kolcolist, czyli gorse, nonszalanckie miejskie trawniki z pokrzywami i stare kamienie. Mnóstwo starych kamieni, zamków, domków i za owce. Za ciepłe autobusy i bułeczki scones. I misia Wojtka. Dwie i pół godziny od naszej Narnii i jesteśmy tu ❤️🏴
Misiu Wojtek. Polskie chłopaki. I generał Maczek.
A to pan doktor! Przychodzi Miły do doktora...
- Czy to nie wspaniała rzecz: mróz - powiedział Paszczak. - Nigdy nie jestem w tak dobrej formie jak w zimie. A wy nie wykąpiecie się przed śniadaniem?
Minus szesnaście. Prawdziwa zima,jak mówią wszyscy, których spotykam, zawiniętych w szaliki. Śnieg też jest. Dużo śniegu. Odwiedziliśmy na kilka dni Druskienniki, też mają zimę.
