Zimowity zakwitły.
No to cóż, jesień, prawda? Ten kolor ma w sobie już troszkę polarnej zorzy, a troszkę sukienek wróżek, jest jak mgiełka na szybie, kiedy chuchamy i opuszką palca możemy napisać swoje imię. Albo jej imię - jesieni. Chuchnijmy i napiszmy razem: jesień.
Próbuję znaleźć balans i kompromis między pracą a domem i ogrodem, ale przyznaję się, ogród przegrał. Nie pielę, odpuściłam, deszcz zmoczył wszystko to, co wcześniej susza zjadła. To był bardzo dziwny ogrodniczy sezon, wiosna, lato, pełne kontrastów, mróz i gorąco, wichry i upał, susza i zimno, spiekota i podtopienia.Mimo to jest sporo owoców, zrobiłam mnóstwo dżemów, kompotów i powideł, jabłka obrodziły, moja szara reneta pierwszy raz ma jabłka, śliwek było zatrzęsienie i wiśni, a teraz zaczęły się grzyby - jest pięknie.
A w związku z szara renetą to szarlotka z renetek pycha. Kupiłam sobie jesienny szal w brązach i złocie, wstawiłam suche hortensje do koszy i wchodzę we wrzesień łagodnie i z pewną, proszę państwa, melancholią. Mam wrażenie, że dusza przebarwia mi się jak hortensje.
A jarzębina tak płomieni zieleń lasu
A pomidory pną się do góry jak warszawskie mury (niech się mury pną do góry, Kiedy dłonie chętne są).
Teraz są drobniejsze, ale są
Wrotycz jak malowany
W szkole granitowe koło roku ruszyło i miele, już drugi tydzien minął, z grubsza pamiętam już plan, imion nowych dzieci jeszcze nie, ale za to już zdążyli podwędzić mi nowe mazaki z klasy i mamy za sobą rysowanie cytryny, filozofię Sokratesa, pierwsze zaproszenie na ocenę - wybieramy się na spotkanie z filozofem, a sympatyczny młodzieniec z klasy 8 dobrowolnie podzielił się z klasą ciekawostką, że ostanie słowa Sokratesa do Platona podobno brzmiały: pamiętaj, że jesteśmy winni Asklepiosowi koguta. I trzeba oddać, bo umieranie umieraniem, a kogut musi być oddany.
I tak pięknie u nas jest teraz.
Widzicie, jak się zaczyna skradać jesień?














































