19 maja 2026

Życie jest krótkie, daj sobie wszystkie zardzewiałe konewki, lalki i wszystkie stare meble, których pragniesz!

 To moje motto na tę wiosnę. Rozmawiam sobie z wewnętrzną, małą Kaliną i mówię jej: słuchaj, ja się tobą zaopiekuję dobrze, obiecuję, nic się nie bój, poradzimy sobie, zobaczysz. Wiosna jest, tarzajmy się w niej jak koty w piachu! Dam ci te stare konewki, kury o puszystych porteczkach, te ostróżki, lawendę i ciepłe wieczory. Będziemy grac na wiolonczeli. Będziemy robić do syta  bezsensowne rzeczy, ale absolutnie niezbędne do szczęścia - suszyć zioła, szorować stare meble, robić Miłemu pierogi i malinowy dżem dla Średniaczka. Z całą wesołą delikatnością nie pozwalamy sobie niczego wytłumaczyć, że jakis pomysł jest bez sensu - i na nic już nie czekamy. Każdy ma swoją Narnię, wiadomo,  ale moja oskoma na szczęście sprawia, że  ja chcę wskoczyć w swoją jeszcze głębiej. Dalej wzywyż i dalej w głab, jak u pana Levisa! Będziemy jak dzielna niewiasta z księgi Salomona- gdy zechce mieć rolę, nabywa ją. Zechce mieć zieloną ławkę, maluje ją. No. Tak będzie!


 
Bzy kwitną. Wącham  bez bez opamiętania:) Widzicie to? Bez- bez opamiętania. Jakie pyszne zdanie. 

 
A w lesie jest tak. Poziomki kwitną! 

 
Nasze Podlasie. Zrób krok, a pojawi się ściezka!

 
Podręczniki do studiowania 

 
A to mój nowy mebelek- prezent od cudownych Państwa  Z. Sekretarzyk, ale u mnie obsiadły go moje lalki. Zdjęcie trochę kiepskie, ale lepszego nie ma na dziś, I kawałek salonu z moim miejscem do picia kawy. I Waterhouse, My sweet rose,  wiadomo.



 

10 maja 2026

Dzień, w którym pomalowałam drzwi do szklarni

 Dziś pomalowałam drzwi do szklarni. 

A to prawie tak, jak Too - tiki, która obróciła czapkę na niebieską stronę!

[...] Too-tiki wywróciła swoją czerwoną czapkę wewnętrzną stroną na wierzch i teraz czapka była niebieska.
- Zawsze tak robię, kiedy czuję wiosnę nosem - rzekła, po czym usiadła na pokrywie studni i zaśpiewała:


Jestem Too-tiki, która wywróciła czapkę spodem na wierzch.
Jestem Too-tiki, która nosem czuje ciepły wiatr.
Teraz przyjdą wielkie sztormy.
Teraz przyjdą wielkie lawiny.
Teraz ziemia odwróci się i wszystko będzie inaczej, i wszyscy będą mogli zdjąć ciepłe majtki i schować je do szafy.”

 Może bez lawin i sztormów, ale z resztą się zgadzam. A malowanie drzwi wyglądało tak.

Tak było, kolor miał być szałwiowy, ale wyszedł trochę smętny - drzwi stare, ledwie dyszą, ale nie pozwoliłam jeszcze Miłemu zrobić nowych. Więc niebieską farbę, która oblazła, trochę zczyściłam i pomalowałam na szałwiowo. 

 

 A potem machnęłam truskawki i grubego ptaka Dziwoptaka.





 I jak wam się podoba? Dla mnie się to podoba, jak to u nas mówią! A w szklarni jest teraz tak:

 

 
Część rozsad jeszcze rośnie. 

 
Sałata i szpinak zjadana na bieżąco 

 
Czekam, aż miną Zimni Ogrodnicy. W szklarni mamy piec i palimy, bo pomidory już przetransplantowane




 
Kot też przetransplantowany . Słoneczko jest. Czyli wiosna jest nieodwołalnie, absolutnie, bzowo i jabłoniowo. O tak, jak w mojej kuchni, ze słoneczkiem w geranium.


 
A to co Kalina kupiła i podczytuje, hm? 


05 maja 2026

Maj czarodziej

 Nie wiem jak to się dzieje, ale przyroda nadrobiła własnie zimny kwiecień w kilka dni. Rozkwitło wszystko. Tygrys maj. Ile brzęczenia na kwitnących jabłonkach i czereśniach, to nie umiem nawet opisać. Rajska jabłoneczka najcudniejsza. Posadziłam ogród, posiałam wszystko, teraz jestem w fazie nierównej walki z roślinami spontanicznymi, czyli potocznymi chwascikami. Podagrycznik zrobił inwazję. 

Ale co tam, skoro jest hanami! Patrzcie:)











 

28 kwietnia 2026

Wiosenny okrzyk

 Jest wczesny ranek. Tak piękny jak pierwszy ranek po stworzeniu świata. Osadnicy Niedźwiedziej Groty wędrują przez swój las, a wokół nich wiosna roztacza całą swą wspaniałość. Wszystkie drzewa, wszystkie wody, wszystkie zielone krzewy żyją. Wszystko świergocze, szeleści, szemrze, śpiewa i brzęczy, wszędzie słychać świeżą, niepohamowaną pień wiosny. 

 – Nie przestrasz się, Birk – odezwała się Ronja. – teraz wydam swój wiosenny okrzyk. I krzyknęła przenikliwie jak ptak. A był to krzyk radości, który niósł się daleko po lesie.

 

Ronja, córka zbójnika 

 
Taką strasznie długą, ciemną zimę na to czekałam. Tak bardzo, aż do ścisku w żołądku, do przeczucia łez. I w końcu przyszła, wiosna, wiosenka, wybuch wszystkiego, zieloności, bieli, złota. To nic, że zimny wiatr. To nic, że przymrozki. Ja krzyczę sobie na całe gardło jak mała Ronja, zupełnie bez wstydu. Czeremcha kwitnie. Forsycja, jabłonie, wiśnie, wszelkie polne ziele, jasnota, mniszki, bratek przystojniaczek. I wiecie co? Złożyłam wniosek na emeryturę. Przeczytajmy to jeszcze raz: złożyłam wniosek o emeryturę!  













Tylko koty filozoficznie stoickie, jak zawsze.


 

14 kwietnia 2026

Wiosna i nowe... coś!

 Wiosna jest. Wiosenka. Wszystko z ziemi wyłazi. Zielone. Nowe. 

Takie u nas wylazło i zakwitło.





 
A takie coś zrobiliśmy z Miłym. Stare się rozpadło po zimie, więc znaleźliśmy kilka kołków i desek i... 

 
Ta dam! Nowa pergola.