Trzy godziny i czterdzieści siedem minut! O tyle dzień jest dłuższy od najkrótszego dnia w roku. Widzicie to marcowe światło? Powódź światła. Dni słoneczne, noce mroźne, wygwieżdżone. Rano szron, minus dwa, w dzień i dwadzieścia na plusie. Przyleciały gęsi, żurawie, szpaki. Miły widział bociana, ja jeszcze nie.Trawa nadal w brzach i beżach, ale chwaściorki już ruszyły.
12 marca 2026
20 lutego 2026
Posiałam groszek, titu titu i zdradzam swoje plany.
Wiecie co? Posiałam dzisiaj groszki. Tak, dzisiaj, dwudziestego lutego uroczyście rozpoczęłam sezon przedwiosenny, napaliłam w piecu w szklarni, zmieszałam ziemię z perlitem i posiałam pachnące groszki. Potrzymam je trochę na parapecie, aż wykiełkują, a potem pójdą do chłodnej szklarni, w chłodku lepiej się rozrastają im korzenie i siewki są mocniejsze.
Do ziemi w szklarni posiałam szpinak, a w przyszłym tygodniu mizuny, rukolę i rzodkiewkę. Jak będa mrozy, przepalę w piecu, ale te pare stopni na plusie ma u nas być. Marzec zapowiada się klasycznym przedwiośniem i mam nadzieję, że tak będzie, zmęczyły mnie poprzednie anomalie, lato w kwietniu, minus siedem w maju. Tak bardzo marzę o przewidywalnej wiośnie, gdy ludowe przysłowia pogodowe pasują do dat... nadzieja ogrodnika- nowy sezon będzie lepszy:) I tak co roku:)
Pachniało dzisiaj wilgocią i pożegnaniem zimy. Nie wiem, czy na dłużej, ale stojąc na ścieżce do kompostu i posypując ją popiołem - lodośnieg jest okropnie śliski, tak mi się zatęskniło za głosem wiosennej sikorki: titu, titu, titu... Czy u was śpiewają już to wiosenne titu titu? Stać, patrzeć w niebo i słuchac titu titu...
Widziałam kilka lecących gęsi. Ciekawe, czy zimowały, czy to już na marzec przyspieszyły?
Mam bardzo smakowite plany na ten sezon. Chcemy odmłodzić ogród, zmienić płot, ściąć kilka świerków zacieniających północną częśc, zmienić tuje na liściasty żywopłot... Znowu chcę zrobić warzywne skrzynie, ale nowe, wyższe, żebym się tak nie schylała i w innej konfiguracji. W poprzednim roku podupadłam, melancholizowałam i trochę pożegnałam się z ogrodem, ale teraz nabrałam nowej nadziei, czuję się zdrowiej, myślę, że mogę spróbować znowu poogrodowac sobie... nie umiem być szczęśliwa w pełni bez swoich roślinek. Kupiłam już nasiona pomidorów i w marcu znowu wysieję swoją rozsadę.
Titu titu. Przyjdź, Przed- Wiosno. Amarylis mi rozkwitł i puszy się w kuchni.
Śnieg topnieje i strumyczki wody płyną po zamarzniętej ziemi, a dzień jest już dłuższy o 2 godziny i 35 minut. Całe dwie godziny! Wiecie, ile to uśmiechów więcej?
05 lutego 2026
Zima! Jest cudownie
Zima. Zima zimowa, tysiąc Buk siedzi na ziemi i czeka, aż złożymy im życzenia na urodziny. Buki też mają urodziny, prawda? Wszystkiego najlepszego, Buko, ładne są te zamrożone poranki, minus 28 o czerwonym świcie i śnieżna pełnia nad stadami żubrów na polach.
Koty zalegają w domu, okupują fotele przy kominku, podsuńcie się, koty, też chcemy się ogrzać.
Ciało i duszę.
Żeby nie było, kupiłam już nasiona na nowy sezon i pokaże, gdy odmarznę.
Na raZie zwijam się w kłębek, oddycham, hibernuję, nad domek unosi się dym, jak para z gorącej herbaty lipowej nad filiżanką.
Zima, zima.
Mam 53 lata.
Jest cudownie.
24 stycznia 2026
Pada w Szkocji, ale fajnie!
I znowu w Szkocji. Odwiedzamy rodzinkę i wiecie co? Lubię Szkocję nawet z jej pogodą. Za kamienne murki, kolcolist, czyli gorse, nonszalanckie miejskie trawniki z pokrzywami i stare kamienie. Mnóstwo starych kamieni, zamków, domków i za owce. Za ciepłe autobusy i bułeczki scones. I misia Wojtka. Dwie i pół godziny od naszej Narnii i jesteśmy tu ❤️🏴
Misiu Wojtek. Polskie chłopaki. I generał Maczek.
A to pan doktor! Przychodzi Miły do doktora...
12 stycznia 2026
Prawdziwa zima
- Czy to nie wspaniała rzecz: mróz - powiedział Paszczak. - Nigdy nie jestem w tak dobrej formie jak w zimie. A wy nie wykąpiecie się przed śniadaniem?
Minus szesnaście. Prawdziwa zima,jak mówią wszyscy, których spotykam, zawiniętych w szaliki. Śnieg też jest. Dużo śniegu. Odwiedziliśmy na kilka dni Druskienniki, też mają zimę.

8
05 stycznia 2026
Kalendarz, markery i kot
Dni jaśniejsze, w niedzielę błękit, mróz jednego dnia dwadzieścia stopni, drugiego pięć. Zima podlaska. Kominek grzeje. Koty się bezwstydnie lenią i grzeją, gdzie się da. Rysuję cyfrowo. Markerami. Kredkami. Wyszedł myszkowy kalendarz i w kuchni zerka do mnie ze ściany Marianna. Styczniu, jesteś dobry!



















































