08 lipca 2026

Piękne jesteś, Lato.

 


O taka u nas pogoda, z zamianą na deszcz, mniejszy deszcz i czasem bez deszczu. Chmury idą i idą, wielkie jak statki, Mickiewicz pisałby pewnie porównania homeryckie o ich chmurowatości dostojnej bez końca! Po dniach upalnej jak piec kanikuły przyszło deszczowisko, i dobrze, ziemia się nasyca, roślinki nawadniają, wszystko odżywa po skwarze. 
Whitman:

Ostatnia chmura dnia zatrzymuje się, czeka na mnie,
(...)Wabi mnie w mgłę i mrok.
Odchodzę jak powietrze, potrząsam białymi lokami
 w uciekającym słońcu,
Powierzam moje ciało wirom i płynę koronkowymi
   strzępami.
Zapisuję się w spadku ziemi, by wyrosnąć z trawy, którą
 kocham



Bazylia zerwana, suszy się na ściereczce w kuchennym królestwie. Kuchenne królestwo jest dobre dla duszy. Niedoskonałe, ale piękne. Najmilsze miejsce w domu. Dżem porzeczkowy pachnie. Narwałam miskę dzisiaj rano, między deszczem a deszczem i osmykiwałam sobie- ładne słowo, osmykiwać, mama tak mówi - więc osmykiwałam, potem płukałam, potem pyrkotał w garnuszku.




Piękny ma kolor, smakuje jak lato. A to mój nowy mebelek, sekretarzyk do radosnej twórczości. Wróciłam do rysowania, malowania, ręcznego, na papierze, zatęskniłam za farbą na palcach. A, i nie idę na emeryturę. Zus kazal mi rok dopracować jeszcze,  doliczył się za dużo zwolnień, a ja wszak dwie ciąże zwolnieniowe miałam, więc to jednak wakacje - wakacje, nie do-końca świata - wakacje. Jeszcze mnie lekki smętek trzyma, ale cóż ja poradzę. Maluję za to poziomki, koty, ogrody fantastyczne i bajki.



A z moim siostrzeńcem Krzysiem wybraliśmy się na prawdziwe poziomki w nasze lasy. Rowerowaliśmy po okolicy i tak było, nie kłamię.



Podlasie. Dla mnie się to podoba.




I chmury, chmury nieustanne.



A w ogrodzie lipcowym mam tak.







Czereśnie też mamy. Cudne jesteś, lato.








28 czerwca 2026

Witajcie wakacje! O czarcikęsie, czereśniowych pierogach i wewnętrznym dziecku.

 


Dzień dobry, długie wakacje.

Ta roślinka na zdjęciu to czarcikęs. Czytałam legendę o pochodzeniu nazwy kwiatuszka - podobno w czasie szalejącej w Europie dżumy Bóg objawił pewnemu zielarzowi, że odwar z korzenia roślinki będzie pomocny w leczeniu, a diabeł tak się zdenerwował, że ludzie zaczęli zdrowieć, że ruszył na ziemię i chciał popodgryzać wszystkim czarcikęsom korzenie, więc je kąsał i kąsał, ale nie dał rady. Korzeń czarcikęsa faktycznie ma brązowe wgłębienia. Czarcikęs jest bezcenny - jest jedynym żywicielem ślicznego motyla przeplatki aurinii, a także dla gąsienic modraszków, kraśników i  dostojek.



Wiecie co to? Podpłomyki. Moja babcia takie robiła na płycie, jak zostały po pierogach placki ciasta. Mnie zostały, bo robiłam czereśniowe pierogi, więc sobie usmażyłam podpłomyki i zjadłam, na patelni, bo płyty nie mam. jeszcze! A czereśniowe pierogi robiłam tak. 




Babcia mnie nauczyła robić falbanki na pierogach.


Dużo falbanek


Ciasto robię na ciepłej wodzie i daję jedno jajko, jest mięciutkie. I czeresnie narwane prosto z drzewa. 



Kolczyki Izoldy muszą być.

Szły heroldy widziane z prawa,
biało-czerwone heroldy;
i krzyczały heroldy: — Sława,
sława kolczykom Izoldy.


Dorzuciłam do czereśni malin, czemu nie.
Na cześć tych wakacji. W piątek pożegnałam szkołę. Dostałam na drogę baloniki, torbę Włóczykija i pędzle od moich dzieci, będę malować, wędrować i leciutko tańczyć z balonikami, dziękuję!





No to poszłam, na spacer. Narysowali, żeby z wewnętrznym dzieckiem tędy chodzić za rękę, 
coś dla mnie. My się bardzo z małą Kaliną lubimy! :)






A to już droga powrotna do domku. Zabrałam przyjaciół, Rumianka i Paprotkę, to będą nowe imiona dla moich skrzatów. Witajcie wakacje!


18 czerwca 2026

Co tam w czerwcu piszczy


 Truskawki, truskawki, truskawki. I dużo deszczu, i zieleń taka, jakby Lesmian ją z wierszy wyczarował. Pomalowałam deskę na płot, podwiązuję pomidory, pielę nostalgicznie i bez pośpiechu, bo jeden koniec wypielę, a drugi zarośnie. 

Czuję się jak w tym cytacie z Muminków, o Włóczykiju: "i wreszcie jest już w drodze, raptem spokojny niczym wędrujące drzewo, na którym nie rusza się ani jeden liść"

Tyle, że nigdzie nie wędruję, jestem w domu.

Moje sa poranki z kawą, wstaje po piątej i jesli nie pada,  przechadzam się, aptrząc, co się zmienilo przez noc, co otworzyło, co urosło, co zostało zjedzone przez ślimaka, zaatakowane przez mszyce... niepotrzebne skreslić;)

Piwniczka skończona praaawie, ale już widać efekt wymurowania fasady kamieniem.

Napisze więcej na wakacjach! To już za tydzień:)

 


Zakwitła Mary Rose. Trochę przetrzebiona zimowym mrozem, ale jest!
 
 
 


 
I róża przy domu, dziczka, ale pachnąca i pełna pszczół. 
 

 
Szałwia omszona podaje łapkę 

 
A to front piwniczkowy 


 
Dzwonki kwitną. I piwonie

 
Ciągle robią się dżemiki 


 
A te poziomki nazbierał mi pan Janek, mąż mojej koleżanki z pracy i pan leśniczy zarazem.
 Co za rozkosz:) 

 
Opatry ogrodu z kawą co rano.
A to Myszki przyszły z drukarni:) I wiersze:) 

 
Deska adresowa. Widac, że malarz tu mieszka! 


 
A to certyfikat wyświetlania filmu o Szwędaczu w Tunezji, na festiwalu filmowym. Jesteśmy dumni ze Szwędacza, pani rezyser filmu, Elwirka, i ja!