20 lutego 2026

Posiałam groszek, titu titu i zdradzam swoje plany.

 Wiecie co? Posiałam dzisiaj groszki. Tak, dzisiaj, dwudziestego lutego uroczyście rozpoczęłam sezon przedwiosenny, napaliłam w piecu w szklarni, zmieszałam ziemię z perlitem i posiałam pachnące groszki. Potrzymam je trochę na parapecie, aż wykiełkują, a potem pójdą do chłodnej szklarni, w chłodku lepiej się rozrastają im korzenie i siewki są mocniejsze. 




Do ziemi w szklarni posiałam szpinak, a w przyszłym tygodniu mizuny, rukolę i rzodkiewkę. Jak będa mrozy, przepalę w piecu, ale te pare stopni na plusie ma u nas być. Marzec zapowiada się klasycznym przedwiośniem i mam nadzieję, że tak będzie, zmęczyły mnie poprzednie anomalie, lato w kwietniu, minus siedem w maju. Tak bardzo marzę o przewidywalnej wiośnie, gdy ludowe przysłowia pogodowe pasują do dat... nadzieja ogrodnika- nowy sezon będzie lepszy:) I tak co roku:)

Pachniało dzisiaj wilgocią i pożegnaniem zimy. Nie wiem, czy na dłużej, ale stojąc na ścieżce do kompostu i posypując ją popiołem - lodośnieg jest okropnie śliski, tak mi się zatęskniło za głosem wiosennej sikorki: titu, titu, titu... Czy u was śpiewają już to wiosenne titu titu? Stać, patrzeć w niebo i słuchac titu titu...

Widziałam kilka lecących gęsi. Ciekawe, czy zimowały, czy to już na marzec przyspieszyły?

Mam bardzo smakowite plany na ten sezon. Chcemy odmłodzić ogród, zmienić płot, ściąć kilka świerków zacieniających północną częśc, zmienić tuje na liściasty żywopłot... Znowu chcę zrobić warzywne skrzynie, ale nowe, wyższe, żebym się tak nie schylała i w innej konfiguracji. W poprzednim roku podupadłam, melancholizowałam i trochę pożegnałam się z ogrodem, ale teraz nabrałam nowej nadziei, czuję się zdrowiej, myślę, że mogę spróbować znowu poogrodowac sobie... nie umiem być szczęśliwa w pełni bez swoich roślinek. Kupiłam już nasiona pomidorów i w marcu znowu wysieję swoją rozsadę. 

Titu titu. Przyjdź, Przed- Wiosno. Amarylis mi rozkwitł i puszy się w kuchni.





Śnieg topnieje i strumyczki wody płyną po zamarzniętej ziemi, a dzień jest już dłuższy o 2 godziny i 35 minut. Całe dwie godziny! Wiecie, ile to uśmiechów więcej?






 

05 lutego 2026

Zima! Jest cudownie

 Zima. Zima zimowa, tysiąc Buk siedzi na ziemi i czeka, aż złożymy im życzenia na urodziny. Buki też mają urodziny, prawda? Wszystkiego najlepszego, Buko, ładne są te zamrożone poranki, minus 28 o czerwonym świcie i śnieżna pełnia nad stadami żubrów na polach.

Koty zalegają w domu, okupują fotele przy kominku, podsuńcie się, koty, też chcemy się ogrzać.

Ciało i duszę. 

Żeby nie było, kupiłam już nasiona na nowy sezon i pokaże, gdy odmarznę. 

Na raZie zwijam się w kłębek, oddycham, hibernuję, nad domek unosi się dym, jak para z gorącej herbaty lipowej nad filiżanką.

Zima, zima.

Mam 53 lata.

Jest cudownie.

 
Tak 

 
Myszki z Mysiborku od lalki Tilda Maxi 

 
Maluję! 

 
Tłumaczę uczniom Balladynę. 

 
Kwitnie coś zielonego w kuchni. 

 
Tak.

 

 

24 stycznia 2026

Pada w Szkocji, ale fajnie!

 I znowu w Szkocji. Odwiedzamy rodzinkę i wiecie co? Lubię Szkocję nawet z jej pogodą. Za kamienne murki, kolcolist, czyli gorse, nonszalanckie miejskie trawniki z pokrzywami i stare kamienie. Mnóstwo starych kamieni, zamków, domków i za owce. Za ciepłe autobusy i bułeczki scones. I misia Wojtka. Dwie i pół godziny od naszej Narnii i jesteśmy tu ❤️🏴󠁧󠁢󠁳󠁣󠁴󠁿

 




Bardzo ładna restauracja, the Doom. Pyszny karmelowy pudding! I te wiktoriańskie klimaty.

 


No pada. Pada i wieje 🙂☔


Misiu Wojtek. Polskie chłopaki. I generał Maczek.


Stare, omszałe, cudne.







W Szkocji już przedwiośnie




A to pan doktor! Przychodzi Miły do doktora...


...i Kalina...


Nic nam nie jest, żartujemy!
Pijemy kawę w Caledonii!





12 stycznia 2026

Prawdziwa zima

 - Czy to nie wspaniała rzecz: mróz - powiedział Paszczak. - Nigdy nie jestem w tak dobrej formie jak w zimie. A wy nie wykąpiecie się przed śniadaniem?


Minus szesnaście. Prawdziwa zima,jak mówią wszyscy, których spotykam, zawiniętych w szaliki. Śnieg też  jest. Dużo śniegu. Odwiedziliśmy na kilka dni Druskienniki, też mają zimę.


Zadziwiające, jak uaktywniają się wspomnienia. Znajomi opowiadają teraz o zimach stulecia, śniegu do okapów i fantazjują o kuligach. Domy stają się szyldami ciepełka. Cóż, palimy. Palenie to słowo klucz. Rozpalileś już? Trzeba rozpalić. Pali się? 


I skarpety od babci są dobre. Bardzo dobre.
Koty odmawiają spacerów. Ale jedzenia nie.



Widok z kuchni. I w kuchni. Zielone cierpliwie kwitnie.




8


A to moje miejsce do pracy


Sto Buk siadło na ziemi i dmucha, ale ciii, zamawiam już nasiona 🌱😉





05 stycznia 2026

Kalendarz, markery i kot

Dni jaśniejsze, w niedzielę błękit, mróz jednego dnia dwadzieścia stopni, drugiego pięć. Zima podlaska. Kominek grzeje. Koty się bezwstydnie lenią i grzeją, gdzie się da. Rysuję cyfrowo. Markerami. Kredkami. Wyszedł myszkowy kalendarz i w kuchni zerka do mnie ze ściany Marianna. Styczniu, jesteś dobry!


Znajdź kota



Mój stolik