01 marca 2024

Mokraczek część II - ostatnie ilustracje

 Finalizuję. 

 


 

Dzisiaj przedostatnia, jutro ostatnia będzie - nieziemska frajda w rysowaniu tabletem z ekranem:)

Bardzo proszę, kilka do posmakowania: a nawet mapa:)






 

 
 



 

29 lutego 2024

Wiosenne nowości zeszytowe, kolorowanka w środku, pierwsze przebiśniegi w ogrodzie, skończona druga część Mokraczka, wolniej, łagodniej

 Dzisiaj rześkie plus pięć, po nocnym deszczu wszystko w kroplach.

 

 

Jeszcze nic nie robię, poza planowaniem i przygotowywaniem ziemi i nasion, czekam na 1 marca na sianie liściowych, a pomidorki ruszę w drugiej połowie marca.

W ogrodzie też się nie śpieszę z pracami: jeszcze nie grabię, nie przycinam, nie pielę, żeby nie uszkodzić wychodzących maleństw, kiełków, młodych roślinek. Zdążymy, przyroda nadrobi wszystko.

Zima była dla mnie czasem pisania i rysowania - nadrobiłam bardzo dużo, skończyłam druga część Mokraczka i teraz obie będą dostępne do kupienia, już w przyszłym tygodniu, pierwsza w drugim wydaniu, z nowymi ilustracjami - 42 ilustracje na osiemdziesięcioparu stronową książeczkę:), druga  takiej samej prawie wielkości. 

 

 

Miły wydrukowal mi portret Mokarczka, wisi na ścianie. Czekałam na wydanie pełnej opowieści dwadzieścia parę lat, napisałam to, kiedy Duży miał parę latek, czytałam kolejno wszystkim moim chłopcom. Każdy z nich jest w Mokraczku w jakimś stopniu. Z jednego ma oczy, z drugiego uśmiech, z trzeciego nos;)

Zamówiłam sobie tez pocztówki z ilustracjami Mokraczka, chcę wydrukować też naklejki, może kubek czy koszulkę z cytatem. Będą na spotkania autorskie i prezenty, może zrobię sobie sklepik na etsy, zobaczę. Tak czy inaczej, przyszła wiosna, a ja witam ją zmęczona, szczęsliwa, wyciszona.

Koty też są zdania, że na razie koniec pracy, starczy:) 


Rzutem na tasmę jeszcze powstały wiosenne zeszyty w kratkę. Można je kupić na dowolnym amazonie, nie tylko polskim, wpisując nazwę mojej marki Dobry Zeszyt, albo internetowy nick Minstrella May. Podrzucę też do menu na lewą stronę bloga.



Kiedy marzenia są wewnątrz tylko marzeniami, wydają się tak odległe. A teraz, spełnione, kiedy trzymam w rękach papier, wdycham drukarską farbę, jest tak zwyczajnie. Nauczyłam się dużo, wspierał mnie Miły, został moim edytorem, składaczem i wydawcą; ogarnia technicznie to, czego ja nie umiem. Ja tylko pisze i rysuję.


 

W ogrodzie przebiśniegi.

Tak, wiosna- Kalina wstawia przebiśniegi, lato- słoneczniki.

Dzień dobry, wiosno, bądź dla nas łagodna i dobra, proszę.

Fragmenty wnętrza kolorowanki z wierszykami:)

 







 


27 lutego 2024

Początek sezonu w szklarni - uzupełnianie kompostu i planowanie pracy na marzec

 Dzisiaj był ten dzień, w którym ruszyła nasza szklarnia i praca w niej. Miły przywiózł przeleżakowanej ziemi pieczarkowej, uzupełniliśmy wierzchnią warstwę kompostem, pójdzie jeszcze potem punktowo, w dołki pomidorów. Najpierw posieję sałatę i rzodkiewkę, mizuny i rozsadę. Dzisiaj pierwszy raz siadłam sobie z planerem, szczęśliwa jak dziecko, rozpisując co i jak i sprawdzając daty.

Plan na marcowe siania wygląda tak:

 
A to dzisiejszy Wielki Dzień - start sezonu:)  Tak wcześnie, że łapię się za głowę, ale co robić, skoro przyroda ruszyła. Kota za to ruszyć nie moge, nie odsuwa się nawet do zdjęcia:)

 
Pomidory, za rada Katarzyny Bellingham, wysiewam w marcu. Najlepsze dni marcowe dla pomidorów to  druga połowa miesiąca, spróbuję po 17. W tym roku moje pomidorowe plany przedstawiają się tak:

 
Odmiany z Litwy:

Odmiany zakupione w Polsce:

- malinowy kujawski, malinowy ożarowski

złoty ożarowski, jantar

san Marzano, Noire de Crimee i Bawole Serce

plus mix koktajlowych i dokupię jeszcze pewnie śliwkowe, a może i tigerellę


Paprykę kupuje na ryneczku w sadzonkach, kapustne też. BARDZO chcę posiać brokuł gałązkowy, ale nie kupiłam jeszcze nasion i nie wiem, czy nie za późno. W tym tygodniu posieję na rozsadę bób, buraki, cebulę, pak choi, sałatę na główki, do tego wszystkie zioła. Czas na sianie liściowych od 1 marca, więc piątek - sobota będą idealne.

Zrobiłam przegląd posiadanych nasionek i zaczęłam pierwszy raz szczegółowa buchalterię wydatków - chcę zobaczyć, ile kosztuje mnie ogród i jakie mam zyski, jak skrzętna gospodyni :) Jutro siądę do rozrysowywania szczegółowych nasadzeń i zmian w ogrodzie. Bardzo tęskniłam za wiosną. I już jest. Trochę dziwna, od razu bardzo ciepła, ale poddałam się, patrząc dziś na kwitnące krokusy i przebiśniegi - cud Natury, musimy jakoś  starać się robić to, co przyroda, adaptować się po prostu. Więc będę siać w lutym:)





 
W tym roku pierwszy raz odważyłam się spełnić marzenie i kupić nasiona za granicą. W tym celu założyłam sobie konto paypal, nigdy nie miałam, przełamałam się, zapłaciłam w euro i nasionka przyszły, z Czech:)  To te brązowe opakowania, zdam relację, jak się sprawdzą. To unikalne dla mnie pastelowe odmiany cynii, onętki w kolorze brzoskwiniowego latte, rudbekie Sahara i zielone aminki. Zobaczymy:)


Mam nadzieje, że wasze ogrodowe plany też już ruszyły razem z noskami wychodzących tulipanów:)


19 lutego 2024

Nowy nabytek w kuchni, lecą gęsi

 Gęsi lecą.

Klucze, jeden po drugim.

Ciepło, muchy się obudziły, a połowa lutego minęła. dziwne. Pszczoły też krążą, leszczyna kwitnie. Rzeka rozlana szeroko, a łabędzie na niej jak białe punkciki na kobalcie i brązie łozin. Pięknie.

W kuchni stanęła nowa szafka w rogu, na porcelanę. Lubię kolor miodowego drewna, muszę ją tylko zaolejować w wolnym czasie. Póki co, wygląda tak:)




Na wiosnę pastelowo u Kaliny.


Z okazji Dnia Kota, uścisk łapki Kulki:)

I kolejny projekt, rabata na płodozmian, wiosna - wczesne lato







14 lutego 2024

Sprzątanie szklarni, pierwsze przebiśniegi, projekt rabatek ziołowych


Dzisiaj był ten dzień, w którym zrobiłam pierwsze tegoroczne zdjęcie przebiśniegom. Jakie szczęście,  pierwszy klucz do wiosny, pierwszy zielony akcent  w tym roku. Wyszły spomiędzy suchych kołderek hortensjowych liści, wzruszenie, jak co roku. Więc naprawdę, zima minęła?

Posprzatałam szklarnię, dorzucimy tylko wierzchnią warstwę kompostu i będę siać zimnolubne, wiosenne roślinki: szpinak, mizuny, sałate, rzodkiewkę. Na rozsadę zostanie wysiany bób, rukole i pak choi.

Zrobiłam inwentaryzację nasionek i plan, co dokupić:) W planerze, frajda;)

 

W tym roku chcę wynagrodzić ogrodowi to, co zaniedbałam w poprzednim. Nie miałam dla niego serca, czasu, robiłam prawo jazdy, miałam różne smutki. Czekam na wiosnę z lekkim sercem teraz, niecierpliwie;) Zamówiłam pierwszy raz nasiona  z Czech, kupiłam też na Litwie pomidory. Bardzo mnie ciekawi efekt:) Będę robić rearanżację warzywnika, zmieniać dośc radykalnie rabaty. Tu, gdzie był ogród kuchenny, powstaną cztery rabaty ziołowe, a z przodu, na południowym warzywniku, oddzielna rabatka, którą nazwałam wiejsko - czarodziejską, to takie bardziej rodzime ziółka. Zrobiłam sobie  plan w Canvie, ale jeszcze rozrysuję dokładniej. Plan jest taki:

 



 Zdjęcia zeszłoroczne, myślę, że w tym roku będą jeszcze  ładniejsze okazy dziewann i reszty:)

 


 

 No i mam oskomę na lilie, takie jak u Dziadziusia, może nie cała grządka, ale choć kilka.

 


Z planów napisze jeszcze więcej, ale chcę wypróbować gałązkowego brokuła i pierwszy raz szparagi, zobaczę, co wyjdzie;) Póki co, wielka radość - dzisiaj leciały gęsi, a rzeka rozlała jak ocean. Trochę za wczesnie jak na Podlasie, ale widać, że przyroda ruszyła. Do widzenia, zimowa Buko:)



04 lutego 2024

O lubieniu. 51.


 

Lubię mech na kamieniach i drzewach, kolor bluszczu, padający cicho deszcz i miękkie łapki kotów.

Ewangelię Jana. ilustracje Szancera, wiersze Leśmiana, Powrót z gwiazd Lema, Błękitny zamek, Muminki, wiersze Whitmana i oratoria Haendla.

Lubię sukienki w kwiaty, bluzki z falbankami, grzebanie w ziemi i angielskie róże, Lorcę, kury, dźwięk wiolonczeli, kubki z delikatnym uszkiem i mocne buty.

Lubię stare kamienice, stare drzwi, wstawanie o świcie, pracę, zmęczenie po pracy, dobre i słodkie, wiejską gwarę, ludzi, noszacych zakupy w materiałowych siatkach i żonkile wiosną. Lubię francuskie piosenki, tymianek, rozmaryn, kolor morza, słowo grynszpan, herbatę z mlekiem, truskawki, śmiech, opowiadanie sobie snów i siedzenie na pomoście ze stopami, dotykającymi rzeki. Lubię ludzi. Lubię życie.

Lubię być Kaliną, która kończy 51 rok na tej planecie;)

18 stycznia 2024

O jeszcze jednej Joannie i własnym życiu

 

 

                                                                               Zdjęcie - Duży

 

Joanna Field wcale nie nazywała się Joanna.

Miała na imię Marion, Marion Milner. Urodziła się w 1900 roku, a przyszło jej żyć w ciekawych czasach, gdy, jak sama pisze, "w ogóle nie rozumiała, że ​​kobiecy stosunek do wszechświata jest w rzeczywistości tak samo uzasadniony intelektualnie i biologicznie, jak męski”.


 

"Własne życie" ukazało się w 1934 roku, a Joanna zaczęła zbierac materiały do książki, gdy miała lat 26 - chciałabym być tak świadoma w jej wieku. Sama mam wrażenie, że obudziłam się o te dwadzieścia lat za późno, ale może kobiety przekraczające pięćdziesiątkę tak mają z tym przebudzeniem? :)

"Kiedyś martwiłam się o to, po co jest życie – teraz to, że żyję, wydaje się wystarczającym powodem."

Joanna, jak Joanna Strirling, obudziła się któregoś dnia z myślą, że tak dłużej być nie może. To cudowna chwila przebudzenia. Podobno nie ma potężniejszej siły we Wszechświecie, niż kobieta, która zdecyduje się przebudować swoje życie. Przeczytałam to u Sarah Breatchnah i to prawda, u mnie działa:)

Cytuję teraz za artykułem Vanessy Smith:

" Ukończyła studia z psychologii i fizjologii w 1923 roku i wkrótce potem rozpoczęła pracę w Narodowym Instytucie Psychologii Przemysłu, kierowanym przez Charlesa Samuela Myersa, zbierając dane z różnych fabryk i zakładów przemysłowych w całej Anglii. Zimę 1927–28 spędziła w Stanach Zjednoczonych na stypendium Rockefellera, uczęszczając na seminaria Eltona Mayo w Harvard Business School. Tuż przed wyjazdem do Stanów wyszła za mąż za Dennisa Milnera; ich syn, John, urodził się w 1932 roku. Przewlekła choroba Dennisa spowodowała, że ​​Marion musiała natychmiast wrócić do pracy: uczyła psychologii w Workers' Educational Association na East Endzie w Londynie, a także prowadziła badania w Girls' Public Day School Zaufanie (opublikowane w 1938 r. jako Problem ludzki w szkołach ). Ostatecznie rozpoczęła szkolenie w Brytyjskim Towarzystwie Psychoanalitycznym w 1940 r., a później przez wiele lat praktykowała jako psychoanalityk"

 Joanna wymyśliła pewne ćwiczenie umysłowe, które nazwała "rodzajem wstępnego rachunku mentalnego." Poczytajmy jej pamiętniki:

" Zaczęłam to w niedzielę. To był jedyny dzień, kiedy miałam wystarczająco dużo wolnego czasu, aby nadrobić mniejsze potrzeby życiowe, cerowanie, pisanie listów, ogólne sprzątanie. Pod koniec dnia w dzienniku udało mi się jedynie napisać: „Raczej przytłoczona liczbą rzeczy do zrobienia”. Jedynym szczególnym szczęśliwym momentem, jaki zapamiętałam, było usłyszenie w oddali kogoś grającego na pianinie i obserwowanie pluskającej wody w mojej wannie. Następnego dnia, wracając do pracy, zapamiętałam tylko jedną chwilę, która wydawała mi się ważna. To był moment roztargnienia, kiedy podniosłam wzrok znad biurka i przyłapałam się na patrzeniu na szare dachy i kominy, widok typowy z miliona okien na najwyższych piętrach Londynu. Nie pamiętam, co widziałam, jedynie szok rozkoszy od samego patrzenia na tę cudowną szarość."

"Odkryłam, że moje oko ma swoje własne, dość określone zainteresowania i że kiedy nie zmusza się go do bycia niewolnikiem moich pragnień lub nie zastrasza, by dostarczało mi informacji, lubiło patrzeć na rzeczy dla nich samych i widziało zupełnie inny świat."

Joanna postanawia odkryć, co daje jej szczęście. jej, Joannie Field, bo taki przybiera pseudonim. Jej, Marion Milner.  W epoce, w której kobiety dopiero dobijają się do sufitu.

Maluje, czyta, rysuje, śpiewa. Próbuje nowych tańców i ubrań, klubów jazzowych i ping-ponga, śpi pod gwiazdami i opala się nago. Tworzy wspaniałą rubrykę w swoim zapiśniku, Rzeczy, Które Kocham (Things I Love), gdzie zapisuje:

- opuszczone miejsca, porzucone psy

- jarmarki, włóczenie się w tłumie

- stare narzędzia

- drzwi

- ludzi, śpiewających na dworze

- czerwone buty

- czytanie po francusku

- pisanie listów

 

Joanna Field wkracza na drogę samoświadomości, pisząc do nas wszystkich:

"Wydawało się, że przeszkód, by coś zmienić jest nieskończenie wiele... ale zrozumiałam, że podstawową przyczyną ich wszystkich był strach."

Czy to nie przypomina wam jednego z najpiękniejszych cytatów z Błękitnego zamku?

"Strach to grzech pierworodny. Niemal wszystko zło na świecie ma swe źródło w tym, że ktoś się czegoś boi. Jest to zimny, oślizgły wąż, który owija się wokół Ciebie. Nie ma nic okropniejszego ani bardziej poniżającego, jak żyć w bojaźni." 

 TU jest opisana "Metoda Marion Milner", matki założycielki kobiecej psychoanalizy. 194 strony po angielsku, ale może ktoś zechce sobie przejrzeć - w wersji polskiej nie spotkałam jej ksiażki, w wersji angielskiej jej pamiętnik wygląda tak:

A Life of One's Own : Milner, Marion: Amazon.pl: Książki
 
 
 A tu dojrzała Joanna:)

 
Idę w tym roku śladami Joanny.
Szukam własnego życia i spełniam marzenia.
Gram na wiolonczeli - okazuje się, że można ją wziąc w leasing i uczyć się w domu:) Piszę książki i zakładam ziołowy ogród. Też uwielbiam czerwone buty i sukienki w stylu domku na prerii. Kolejna wspaniała kobieta, ucząca mnie, że jesteśmy mocne, jeśli tylko chcemy:)