Pokazywanie postów oznaczonych etykietą salon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą salon. Pokaż wszystkie posty

02 marca 2025

O kwiatkach tasznika, tapetowaniu salonu i pierwszych baziach

 Wiecie, jak wygląda tasznik?

Takie malutkie, białe kwiatuszki, roślinka tuż przy ziemi, listki w kształcie trójkątnych serduszek. Jeden z pierwszych dzikusków, pojawiających się wiosną.

 

 zdjęcie za stroną https://fotozielnik.org 
 
Kiedy byłam mała, uwielbiałam bawić się w sklep - zielarnię. Stara deska włożona w studzienny, przewrócony krag, na niej bukieciki zebranych polnych kwiatków, poukładane z  mchem i kamykami. Sprzedawałam koleżankom lub sama sobie za barter, kawałki kory, ładny kamyk, szkiełko. Tasznik kojarzył mi się z tym, że zima minęła. Zaczynał kwitnąć razem z mniszkami, jako jeden z pierwszych,  obok kurdybanka i purpurowej jasnoty. Jak czekałam na niego! Tak jak teraz na pierwsze, ciepłe dni.
 
Zima minęła. Rozkwitły bazie i już niedługo wkleję pierwsze przebiśniegi. Zima minęła, a ja mam nową wiosnę, darowaną wiosnę życia, całą dla mnie, od świtu do ostatniego promienia. Mam tyle planów! Będę zmieniać ogród z warzywnego na bardziej ziołowy, trzeba powolutku sprzatać, siać sałatę, zapełniać nowy planer ogrodniczy - przypominam, że jest do kupienia TU:) 
Ale zaczęliśmy od wytapetowania salonu, czekał już na to latami.
 
 
Mam ostatnio oskomę na ciepłą szarość, więc jest szaro
 
 
Od lewej: Duży z Elfem, Dziadziuś z Babcią i ja z Miłym
 
 
Jeszcze nie ma listew przy suficie i plakat Słodkiej Róży jeszcze nie oprawiony, ale jest!
 
 
Mój kącik do pracy. Piękne, lniane, haftowane zasłony od siostry Miłego. Docika.
 
Taka jestem głodna na tę wiosnę. Tak mi smakuje każdy dzień, każdy łyk kawy, już słychać titu titu ptasie, wołają bogatki, już spadł deszcz i napoił zagonki i ugory. Już zaczęłam malować obraz z kwitnącymi ałyczami... Uwierzycie, że już za miesiąc będzie TAK?
 




 

30 kwietnia 2024

Bułeczki maślane z ciasta parzonego, różowy fartuch, szczaw z lasu i kwitną bzy.

 Bułeczki  maślane oparte sa na przepisie na japoński chlebek mleczny, który już robiłam, ale przepisów jest sporo, na przykład jeden jest TU. Robi się dośc szybko, najpierw zaparza część ciasta, a po wystygnięciu wyrabia z resztą mąki i mleka. Robiłam na niemleku owsianym, bo Średni jest bezmleczny, wyszły pyszne.

Ważne, by ciasto ładnie wyrosło, czekając, można sobie gazetki poczytać..

Ponieważ niechcący zostałam fartuchowa influencerką, to pokaże jeszcze mego różowego fartucha:) Prezent od Elfa:) Zdjęcie nieostre, bo ciężko sobie pstryknąć i zdążyć usiaść w trzy sekundy:)

Kocham len. Zawsze było mi szkoda funduszy na lniane piękności, ale już mi się nie chce czekać, aż fundusze będa większe, więc skokowo sobie coś tam zawsze zakupię. Mam oskomę na lnianą pościel w kolorze blue, może na Dzień Mamy....^^

My już nie mamy czasu czekać, powiedziała moja Pani profesor kiedyś.

Nie wiem czemu, ale zrozumiałam to bardziej po pięćdziesiątce i robię co chcę i co wymarzyłam. Prawo jazdy po 50, nauka na wiolonczeli po 50...

Wzięłam wiolonczelę w leasing i uczę się. Z kocią pomocą:)

 

A wczoraj plotłam takie różne śmieszne podpórki z gałązek wyciętego derenia, żeby się nie zmarnowały. Krzywe, bo krzywe, ale jest do czego różę przyczepić:)

Komary tną jak wściekłe, u was też? Poszłam do lasu po szczaw, zrobiłam zupę szczawiową, przy okazji obejrzałam mniszki, już trzeba rwać na miodek i syrop, a sosnowe pączki też już idealne. Czyli jutro będzie rwanie. Maj jeszcze nie wybuchł, a u nas majowo. Bzy zakwitły. Jestem zabzowiona, a kalinowy dom też.

Bzowo nam:)

 
Bzowa myszka jakoś tak wskoczyła:)
 





13 maja 2020

Wiosna jak z obrazów starych mistrzów


Czas tulipanów powoli dobiega końca. Schyłek epoki tulipanowej wiosny, tulipany schylają głowy, ustępują miejsca wraz z żonkilami i narcyzami zielonej, pachnącej, mokrej od rosy dziczy - rozbuchanym barbarzyńcom bzu, jaśminowej królowej, konwaliom, pachnącym trującą majową baśnią.


Dzbanuszek od cioci. Niżej tulipany u siostry Tini, podoba mi sie ich pełność, są jak piwonie, przepiękne. A poza tym - u nas nadal zimno, w dzień 10, 12 stopni, w nocy dzisiaj było 0, ale orzech włoski wytrzymał i listki mu nie poczerniały. Zobaczymy, jak będzie do Zośki. Dzisiaj pikuje kolejne pomidorki i piekę chleb - pozdrowienia tulipanowe, barkowe, z Kalinowa.






31 marca 2020

Nowy przybysz w salonie

Do salonu przybył nowy gość i chyba mu tak u nas dobrze, że zostanie. Od pani Ali, w pięknym, miodowym kolorze, pakowny, zapaśny i idealny na moje zbiory porcelany. Jestem zachwycona i oczu nie mogę oderwać. Kicia sprawdziła i zaakceptowała.
Niestety nie znam historii mebla, ale przekopałam internety i znalazłam dwa podobne - różnią się tylko detalami dołu lub korony. To neorenesansowy antyk, pochodzący z Francji, datowany na 1890 - 1870 rok wedle dostępnych zdjęć i informacji na stronie sprzedawców.

https://a.1stdibscdn.com/archivesE/upload/f_9881/f_93644231513438716995/DSC_2443_copy_master.jpg?disable=upscale&auto=webp&quality=60&width=960
https://antiquebeauty.eu/produkt/meble/kredensy/neorenesansowy-kredens-z-xix-wieku

Jak trafił do Kalinowa? Zagadka i tajemnica. Jest dębowy, w bardzo dobrym stanie, ma drewniany brzuszek pełen sekretów.



 Zdjęcia nie oddają nawet w części uroku mebla, wypieszczonych detali i klimatu, który kojarzy mi się trochę z Czarnolasem (nie wiem czemu), trochę ze  Sklepami cynamonowymi, trochę z Narnią.

 
                                                                                            I miejsce na odpowiednią ekspozycję talerzy od cioci jest. I dzbanuszek:)



I jeszcze parę innych kątów saloniku. I moja miejscówka do zdalnej pracy na kanapie.




Kalinowa kolekcja lalek, ukulele Małego, bukiet na zanętę wiosny. Codzienność, którą kocham:)
Wiem, że muminkowo, że nieminimalistycznie, wcale nienowocześnie... ale lubię.


Sprawdzone przez koci dozór techniczny, może stać.


A jak Schulz mi się przypomniał, to z "Sanatorium pod klepsydrą" - o kotach.

"Ale jeszcze dalsze od światła były koty. Ich doskonałość zatrważała.Zamknięte w precyzji i akuratności swych ciał, nie znały błędu ani odchylenia. Na chwilę schodziły w głąb, na dno swej istoty, i wtedy nieruchomiały w swym miękkim futrze, poważniały groźnie i uroczyście, a oczy ich zaokrąglały się jak księżyce, chłonąc wzrok w swe leje ogniste. Ale po chwili już, wyrzucone na brzeg, na powierzchnię, ziewały swą nicością rozczarowane i bez złudzeń."


14 grudnia 2019

Coraz bliżej święta



Spokojnie, powolutku. Cicho, trochę deszczowo, z gałązek świerka kapie. Przemalowaliśmy kominek na kolor czerwonej porzeczki. Położyłam sobie już światełka i przyjemnie pić herbatę w wygodnym fotelu. Chyba, że  kot zajmie miejsce.





Na śniadanie owsianka. I kawa zbożowa. Kaktus grudniowy kwitnie. W tym roku zakochałam się w dziadkach do orzechów. Stoją na kominku i patrzą smutnymi oczyma. Podobają mi się ich brwi. Tyle westchnienia nad światem:)





07 marca 2014

Farby Annie Sloan, dusze przebiśniegów, Cicely Barker i pierożki z kminkiem.

Pisałam już, że machnęłam kominkową ozdobę farbami kredowymi, w dodatku eksperymentalnie, bo łączyłam je z akrylowymi trochę, trochę nie, nie woskowałam, ale zadowolona jestem z nieagresywnych, nasyconych kolorków i miłej matowości. Dzisiaj udało się wrócić na tyle wcześnie, że mój dość ciemny, bo wschodni salon, w dodatku z oknem zarośniętym jaśminem, darował mi nieco światła.
Ozdoba kominkowa wygląda tak:


Docelowo ma być jeszcze belka pod  malowidłem, taka gruba i dość ciemna, drewniana oczywiście. 


Farby sprawdziły się bardzo ładnie, a ciepło ładnie je podsuszyło i zapiekło.


A to dowód na to, że także do nas z pewną nieśmiałością zagląda wiosna. Pierwsze przebiśniegi w moim ogrodzie, kruchy alabaster z zielenią, tak piękny w wygłodzonych oczach zmęczonych bezkwietną zimą ludzi. Przebiśniegi są tak doskonałe, że można patrzeć i patrzeć - w rupieciarni starych patyków, paproci,  gałązek dzikiego wina są jak śpiące królewny w zaklętej, obrośniętej wieży. Niemal widzę wróżki, tańczące wokół w bieluśkich sukieneczkach.


Chyba nikt piękniej nie narysował dusz przebiśniegów niż Cicely Mary Barker. Prawda, że pachnie wiosną? A te forsycje? A dziewczęce spódniczki narcyzów?


Cudna strona cicelobarkerowa jest TU. Z rzeczy przyziemnych, aczkolwiek pięknych: napiekłam pierożków z kminkiem i zaraz robię barszcz z pieczonych buraków. Pierożki mają ciasto drożdżowe, ale mąka pół na pół z krupczatką i razową, farsz z kapusty i podgrzybków, z cząbrem, dużo cząbru, a na wierzch kminek, łechcący zapachem kminkowych wysp.


A na deser przepiękny film - cuda wiosny to chyba największe z cudów...