O taka u nas pogoda, z zamianą na deszcz, mniejszy deszcz i czasem bez deszczu. Chmury idą i idą, wielkie jak statki, Mickiewicz pisałby pewnie porównania homeryckie o ich chmurowatości dostojnej bez końca! Po dniach upalnej jak piec kanikuły przyszło deszczowisko, i dobrze, ziemia się nasyca, roślinki nawadniają, wszystko odżywa po skwarze.
Whitman:
Ostatnia chmura dnia zatrzymuje się, czeka na mnie,
(...)Wabi mnie w mgłę i mrok.
Odchodzę jak powietrze, potrząsam białymi lokami
w uciekającym słońcu,
Powierzam moje ciało wirom i płynę koronkowymi
strzępami.
Zapisuję się w spadku ziemi, by wyrosnąć z trawy, którą
kocham
Bazylia zerwana, suszy się na ściereczce w kuchennym królestwie. Kuchenne królestwo jest dobre dla duszy. Niedoskonałe, ale piękne. Najmilsze miejsce w domu. Dżem porzeczkowy pachnie. Narwałam miskę dzisiaj rano, między deszczem a deszczem i osmykiwałam sobie- ładne słowo, osmykiwać, mama tak mówi - więc osmykiwałam, potem płukałam, potem pyrkotał w garnuszku.
Piękny ma kolor, smakuje jak lato. A to mój nowy mebelek, sekretarzyk do radosnej twórczości. Wróciłam do rysowania, malowania, ręcznego, na papierze, zatęskniłam za farbą na palcach. A, i nie idę na emeryturę. Zus kazal mi rok dopracować jeszcze, doliczył się za dużo zwolnień, a ja wszak dwie ciąże zwolnieniowe miałam, więc to jednak wakacje - wakacje, nie do-końca świata - wakacje. Jeszcze mnie lekki smętek trzyma, ale cóż ja poradzę. Maluję za to poziomki, koty, ogrody fantastyczne i bajki.
A z moim siostrzeńcem Krzysiem wybraliśmy się na prawdziwe poziomki w nasze lasy. Rowerowaliśmy po okolicy i tak było, nie kłamię.
Podlasie. Dla mnie się to podoba.
I chmury, chmury nieustanne.
A w ogrodzie lipcowym mam tak.
Czereśnie też mamy. Cudne jesteś, lato.



















