29 czerwca 2022

Odkopywanie ogrodu, pierwsze zbiory, Proust i zapach koperku

 

Ruszyłam w ogród jak wiewiórka w leszczynę. Udało mi się odkopać grządki z nieproszonego towarzystwa, wyrwać, co trzeba było wyrwać i posiać to, co się nadaje na drugie zbiory. Wycięłam koperek do mrożenia i moja kuchnia pachnie teraz tym jednym z piękniejszych zapachów lata, mieszającym się z gotującym się syropem bzowym. Zapach wakacji, ziemniaczków z koperkiem, Musierowicz, Prousta i długich, leniwych dni. Zapach lemoniady z kwiatów bzu... coś pięknego.

O tak, więc teraz Proust. O zapachu.

" Zapachy przydrożne kazały mi się zatrzymać dla osobliwej przyjemności, jaką mi dawały; zdawało mi się zarazem, iż poza tym, co widzę, kryją one coś, do czego mnie zapraszają i czego mimo wysiłków nie mogę odkryć. Ponieważ czułem, że to znajduje się w nich, stałem w miejscu nieruchomy, patrząc, oddychając, starając się wyjść myślą poza obraz lub zapach. I starałem się odnaleźć je, zamykając oczy, siliłem się przypomnieć sobie dokładnie linię dachu, barwę kamienia, które – nie umiałem powiedzieć czemu – zdawały mi się przez chwilę pełne, gotowe się rozchylić, wydać mi to, czego były jedynie pokrywą."

 Wycięłam szpinak, posiałam na to miejsce słodki groszek, będzie na sierpień. Miły pomógł mi zrobić podpory pod ogórki, po pręty wybrałam się złupić wierzby i leszczyny na pobliskim ugorku. Poza tym, ekstatycznie sobie sprzątam, piorę, suszę, wywożę taczki ziela i  próbuję nadążyć za Puchatką, która już piąty raz przeniosła kotki w inne miejsce:)A jest już co nosić, otworzyły oczka i są uroczymi kluskami. 

Celebrowanie lata trwa:) Zdjęcia nie po kolei, wrzuciło jak wrzuciło, ale za to dużo!























25 czerwca 2022

Pierwszy dzień wakacji, rozważna i romantyczna i o sankach w lecie

 

 

 I oto jestem wolna, jak sanki w lecie- cytując "Lilkę".

Pierwszy dzień wakacji, słońce przez firanki o cudownej, piątej godzinie, gdy wszystko dopiero się rozwija, tworzy i wybarwia, jak motyl po wyjściu z kokonu. Mam dziesiatki planów, balansując między byciem rozważną a romantyczną, od malowania i remontów po zbieranie ziółek i rowerowe wycieczki. No i ogród, odkopię ogród.

Pożegnałam swoją odchodząca klasę i teraz myślę, gdzie wysadzić dwie róże, które od nich mam na pamiątkę; dostałam obietnicę, że będą wpadać na herbatę i wyrosną z nich wspaniali dorośli - trzymam za słowo:)

Są truskawki, czereśnie, wczoraj moje trzy pierwsze ogórki dały się zebrać, niebieska ławka została przemalowana znowu na niebiesko, otwierając celebrowani lata. Kopiemy ziemiankę, mam nową bramkę do pomalowania od strony lasu, a dziewanny rozsiały mi się wszędzie dosłownie i mam dziewannowe lasy w warzywniku. Niech rosną, wygrzewając się w słońcu jak lelki kozoduje na piaskowej drodze:)

Sałaty są całe góry, koper cudowny w tym roku, buraki też dają radę. Kocie dzieci naszej Puchatki już otworzyły oczy, przeniosła je w zębach już do trzeciej szafy:) A pierwszy wieczór wakacji pocelebrowaliśmy rowerową wyprawą nowym mostem, między pola, na które spadło aniołom liliowe i zielone prześcieradło  o barwach facelii i rumiankowych łąk:)






 

 
Od moich szuwarków, róże odmiany Nostalgie:)  A niżej moje ogrodowe, sezon róż uważamy za otwarty:)





 
Sezon truskawek też:)

 
Dziewanny są wszędzie






 
Ogrodowa nispodziewanka od Miłego - nowy obelisk



 

Dzień dobry, lato:)



16 czerwca 2022

Czas królowej i sen nocy letniej.

 Róże rozkwitły.

Czas królowej, czas Lorki, Rilkego, czas snu nocy letniej. Czas najpiękniejszych wierszy o różach i czas nieskończonej pracy w ogrodzie.

 


patrz:
płatek tak cienko cięty
ciąży ku innym, aż
drżącą dłoń cofasz od luźno leżących.
One same ledwie mogą już
Wstrzymać się; przepełnione
ponad własnych wnętrz koronę,
przelewają się kielichy róż
w dni, co na przekór kwiatom
zamykają się, coraz pełniej stulone,
aż całe lato w komnatę
zbiegnie, w komnatę ze snu.

R.M. Rilke przeł. Stanisław Barańczak









 Ostatnie trzy dni padało, a ja szykowałam się do rady, więc nie  ma co się dziwić, że zarosło, co mogło, przegapiłam mszyce, stonkę i pierwsze truskawki. Ale dzisiaj już obeszłam ogród dookoła, zaczęłam porządki, wywiozłam parę taczek nieproszonych braci mniejszych, zwłaszcza podagrycznika;)

Teraz wszystko dzieje się tak szybko, że oczy nie mogą nadążyć za sercem i nowymi widokami. Wczoraj kwitła róża, dziś jaśmin. Irysy, piwonie, dzwonki! Wyrwałam przestarzałą rzodkiewkę dla basinych kur i kaczek. Jutro posieję drugi rzut koperku i fasolki szparagowej, mam też sałatę z rozsady do wysadzenia. Ziemniaki kwitną, pomidory kwitną, a ogród teraz jest mikrokosmosem absolutnego piękna:)





W tym roku mam ochotę na więcej bieli w ogrodzie,  więc powstał płotek iiii... coś jeszcze, ale to niespodziewanka, jeszcze schnie;) Ładnie kontrastuje z zielenią. Jestem mocno spóźniona, dopiero wysadzam arbuzy, ciekawe, czy cokolwiek zaowocują. Ale wzeszedł bób, groch, fasolka szparagowa, pokazała się marchew... może natura nadrobi zimną wiosnę:)














 

A tak się robi niespodziewanka ogrodowa;)

A taką niespodziewankę mamy do Puchatki.


Trójka. Oczywiście, w szafie, pod płaszczami.Mogę patrzeć i patrzeć:)