Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bób. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bób. Pokaż wszystkie posty

14 lipca 2023

Traktat o zaletach bobu, mglisty ranek, robię ogórki konserwowe i brodzimy w lecie.

 


Bób doczekał się łuskania. Wyciągnęłam koszyk na taras, siadłam sobie wygodnie, słuchając muzyczki i kosów, po czym zabrałam się do rozpoławiania strąków i wyciągania tego zielonego dobra. Lubię strąki bobu, w środku są jak jedwab. Trzeba je trochę przekręcić, zrobić w nich szczelinkę, wsunąc palce i patrzeć, jak wyskakują zielone nasiona - czasem po cztery, czasem trzy, czasem nawet pięć w jednej mięciutkiej łódeczce.



 

Te złociste frędzelki  nie powinny być ciemne, wtedy bób jest przejrzały.

Ma mnóstwo dobrych rzeczy w sobie, od białka po żelazo, miedź, selen, cynk, potas i magnez. Do kompletu kwas foliowy. Dużo błonnika i białka. Przyrządza się go prościutko - sparzyć wrzątkiem lub krótko obgotować. Młodym nasionkom wystarczy  5- 7 minut. Nie zdejmuję skórki. Można jeść na surowo, ale wolę jednak taki al dente. Starszy bób gotuje się dłużej, a pomarszczoną skórkę można sobie zeskrobać. Przed gotowaniem można zalać bób gorącą wodą, żeby poleżał w niej około godziny,  stanie się  nie tak cieżkostrawny.




Jeśli robię z niego hummus czy pasztet, to gotuje się około pół godziny, nawet młody, na mięciutko.

Można wodę posolić i dodać trochę cukru. Ugotowany pasuje do: sałatek, na przykład  z pomidorkami i mozarellą, z sosem musztardowo-czosnkowym. Lubię też bobową zupę, żeby była zieleńsza, to dodaję szpinak i blenduję. Można posypać go tartym parmezanem albo jeść z zasmażką. Lub sam, jak bobowe cukierki:) Po ugotowaniu ziarenka  trzeba odcedzić. Następnie przelać  je zimną wodą i powtórnie odcedzić.  Idealnie koleguje się z masłem i szczyptą soli. Fantastycznie smakuje również podsmażony na patelni z ogródkowymi ziołami.

Szczególnie popularny jest ful, czyli  pasta egipska z bobu. TU przepis od kucharki w baletkach:) Z uważnostek: bób zawiera puryny, dlatego lepiej, by go nie jadły osoby, chorujące na  układ pokarmowy, dnę moczanową lub mające skłonności do powstawania kamieni w nerkach. Ugotowany bób posiada też wysoki indeks glikemiczny, dwa razy większy, niż surowy.





 

Poza sezonem na bób, zaczał się sezon na ogórki. Robią się pierwsze słoiki, korniszonki. Świeżutkie, zerwane z resztkami kwiatków jeszcze na końcu, jędrne i chrupiące. Korzystam z przepisu stąd

Ogórki w tym roku sa ładne, sama je siałam dośc późno, w maju, ale dały radę.


 
Tak wygląda mój organiczny ogródek w lipcu. 



 
Jarzyny sa zdrowe, ładne, tylko cebula jakaś niewyrośnięta. "Żarówki" ma małe, choć szczypior już leży pokotem:) Dziewanny wysiały się same, podagrycznik też.

Brodzimy w lecie po kolana. Dni są gorące, deszczu mało, wszystko pachnie wniebogłosy.Bardzo szybko rośnie i przejrzewa, czereśni już nie ma, truskawek też, kończą się poziomki. Są jeszcze czarne porzeczki i wiśnie.

Chyba ze dwa dni temu w nocy spadł mocny, ulewny deszcz i ranek wstał cudownie mglisty, perłowy i cichy. Świt wyglądał tak:







  Stare przysłowie powiada: godzina o poranku warta jest dwóch z wieczora. A Ania Shirley: Czyż to nie cudowne, że istnieją poranki?

:)


10 lipca 2023

Osmykiwanie porzeczek, bobobranie i kanikuła

 Porzeczki dojrzały i przyszła pora na oberwanie czerwonych. Czarne jeszcze kilka dni spokojnie wytrzymają, białych mam jeden krzaczek- poszło na jedzenie. Z czerwonych robię galaretkę, kompot, a dzisiaj poszły też do bezy.




Bardzo lubię harmonię koloru porzeczek z zielenią liści, choć czerwone nie pachną tak ładnie, jak czarne. Białe są delikatne, bardzo winne, takie trochę jak oranżada;)

Bezy i naleśniki zdecydowanie zyskują na kontraście smaku - kwaśne porzeczki są przepyszne ze słodkim mascarpone i bita śmietaną;) Koty połamały mi największa lilię, to poszła do wazonu. Pojęcia nie mam, co to za odmiana, ale kwiaty sa wielkie jak duże talerze. Zapach bardzo mocny.

 




Teraz jest czas na lipcowe bukiety. Słoneczników jeszcze nie ma, ale rudbekie i ostróżki pysznią się w świcie Pani Lato. Zawsze mi szkoda zrywać, szukam tych nadłamanych:) Prawda, że na dworze im piękniej, w zieleni?

 



Mama zawsze mówiła, że porzeczki się osmykuje. Ładne słowo, chyba z maminych stron, spod Sandomierza- nigdy tu u nas nie słyszałam tego zwrotu. Osmykiwałam więc sobie porzeczki, słuchając Doris Day i Nat King Cole'a, upał, kanikuła, wszystko skąpane w blasku. W ogrodzie motyle, koty zipią w cieniu. Rudy pomyka po drzewach, to nasz najbardziej zuchwały drzewołaz, był i na sośnie, i na czereśni, nie straszna mu nawet róża na pergoli i karagana.

 
Róże przekwitły, poobcinałam owocki, zakwitną drugi raz.

 
No i zabrałam się dzisiaj za bobobranie. Bób jest dojrzały jakieś trzy miesiące po siewie, patrzę też, czy nie czernieje na nasionku zawiązek. Kiedy dolne liście przysychają na zółto, a dolne strąki są już wypchane jak policzki chomika, zaczynam zrywanie od dołu. Dzisiaj wyrwałam już też część łodyg.


 
Korzenie bobu to skarbczyk azotowy. Poszły na kompost.

 
Ten kawałek zostawiłam na nasiona, zbiorę we wrzesniu.




Nagietki zostały na skraju skrzyni, dostaną teraz do towarzystwa po bobie sałaty i endywię.

A to dzisiejszy urobek. Doszło potem jeszcze 10litrowe wiadro wiśni - wydrylowałam i zasypałam na noc cukrem.


 
Jabłuszka powoli dojrzewają;)

 
Mój ogrodowy pomocnik. Ogórki zawiązują się szybko, piją wodę, podlewam dwa razy dziennie, mamy swoją studnię na szczęście.



 
Pietruszka kwitnie;) Zostawiłam na zimę naciową i niech sobie będzie, ładnie wygląda przy buraczkach.






 

Miły zrobił nam meble tarasowe, jest gdzie pić kawę.


I tak powoli lipiec sobie lipcuje.

Od wschodu do zachodu.

A my z nim.