Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łąki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łąki. Pokaż wszystkie posty

15 stycznia 2025

O jakże błogi ten wiatr. Czytam sobie Wordswortha.

 O jakże błogi jest ten wiatr łagodny,

który z zielonych pól, z chmur, z nieba wiejąc

twarz mą ogarnia.

Pieszczony miękkim wezgłowiem murawy, kojony ciepłem ziemi,

zagubiony do głębi, nie słysząc już, nie widząc, jestem przecie.

 

William Wordsworth

 

Oh there is blessing in this gentle breeze,
A visitant that while it fans my cheek
Doth seem half-conscious of the joy it brings
From the green fields, and from yon azure sky.

 



Wyciągnęłam stary zeszyt z wierszami, siedze przy oknie, za którym  resztki burego śniegu (nie darmo Mistrz Barańczak pisał : "Milczkiem opadający, chyłkiem bielący się śniegu, cóż w lutym, za oknem, nad ranem może być w tobie jasnego.").

Na parapecie koty, a ja czytam Williama Worswortha, jak głodny człowiek celebruje smak kromki świeżego, mamusinego chleba. Nadal go kocham, nadal mnie wzrusza. Nadal mnie porywa i inspiruje - ten rysunek, to własnie stąd.

Pomyślałam, że w sumie mało wiem o Williamie. O Dorothy, jego siostrze, pisałam więcej. Ale dzisiaj zaczęłam przetrząsać bogate, internetowe biblioteki - o błogosławieństwo dostepu do wiedzy dla złaknionych! - i powędrowałam śladami Poety Jezior, jednego ze świętej trójcy romantyków, całkiem jak u nas.

Urodził się w 1770, w Krainie Jezior, w północnej Anglii. Wcześnie osierocony, rozdzielony z czwórką rodzeństwa, z siostrą Dorothy zamieszka dopiero jako dorosły człowiek. Ciekawostka, podobno nie miał węchu, cierpiał na asomię. Nie czuł zapachu narcyzów! Był zapalonym spacerowiczem, namiętnie chodził na piesze wędrówki, ponoć w ciągu życia zrobił dobrze ponad 180 tysięcy mil. Tak wygląda rękopis "Żonkili"


Jego życie było pasmem strat. Matka umiera, gdy ma osiem lat, ojciec, gdy ma 13, umiera dwoje jego dzieci, w wieku 3 i 6 lat, stracił tez jednego z braci na morzu.

Zmarł w 1850, na zapalenie opłucnej. William pochowany jest we wspólnym grobie z żoną, obok siostry Dorothy, w Grasmere. „Poezja to spontaniczny wylew potężnych uczuć: bierze swój początek z emocji wspominanych w spokoju” - tym słowom pozostaje wierny całe życie. Kuzynem Wordswortha w siódmym pokoleniu jest aktor Mike Myers:)


 Z tęsknoty za wiatrem, Naturą (William zawsze pisał to słowo wielką literą), wrzucam duużo zdjęć łąkowych, dla siebie i może dla was. Świat za kilka miesięcy:)

 





















 
Kiedy to było!






10 maja 2024

Mamusina furtka, bzy, ametysty, purpury, biel i złoto

 Za każdym razem, gdy kładę rekę na klamce, świat zwalnia i uspokaja oddech.

Czesław Miłosz z tymi swoimi mądrymi, zmęczonymi oczyma staje obok i szepce:

Potem ją całą chmiel gęsty owinie,
Ale tymczasem jest tego koloru,
Co liście lilii wodnych na głębinie
Zrywane w świetle letniego wieczoru..

 


 No, może nie jest koloru lilii, ale wiecie, ta sama czułość. Mamusina furtka. Idę spróbować słodyczy szarlotki, wypić herbatę albo kawę, opowiedzieć, co u mnie, u dzieci, u wszystkich znajomych, usłyszeć, że świat istnieje, zrozumieć, że jak dobrze, że ona, ta jedyna,  jest.


Istniej, istniej, bądź.

Furtko, z obłażącą farbą, stary bzie, pachnący do obłędu, bądź. I cały świecie wokół tej furtki owinięty jak bluszcz, bądź, bądź kolejnym majem, kolejnym rokiem, pachnij mi, daj się przytulić, pocałuj chłodną kiścią w policzek.

 

Majowe ametysty głaszczą duszę, prawda? Może dlatego tak je kocham, bo tu rosną. Mego życia zerowy południk, bym mogła sobie określić, gdzie jestem. A już obok, tuż obok, przy ziemi, biel i złoto. Łapmy, tulmy.


A na łąkach tak. Dmuchawcowstąpienie.





07 sierpnia 2023

Odnawianie kuchni, drewniany korbel z niezwykłą historią, łąkowe cuda i szczęście na kółkach.

 Nasza kuchnia właśnie kończy wakacyjną przemianę - przemalowujemy fronty szafek, Miły zrobił nowe meble, zmieniła się trochę kolorystyka, na szarość z drewnem. Przy okazji odmalowana została szafka na talerze i drewniany korbel.

Ta urokliwa nazwa tak samo urokliwego przedmiotu oznacza ni mniej, ni więcej, tylko rodzaj podpory, na przykład pod półeczkę. Mój korbel był dotąd ciemnobrązowy, dostał nowy kolor i nowe życie, a ma piękną i wspaniała historię - jest prezentem od pięknej i wspaniałej kobiety. Pani Nina mieszka w Kanadzie, jest wdową, w jej  mieszkanku ze storczykami wisi też przedwojenny portret jej samej jako małej dziewczynki z czerwoną kokardą. Wczesniej mieszkała w Szwajcarii, jej mąż był ichtiologiem, przeprowadzając się, zabrała wiele mebli ze sobą, a w ramach prezentu otrzymałam od niej między innymi ten podróżny, przeprowadzany korbel i zegar z kukułką i parką tancerzy, wysuwających się zza drzwiczek przy dźwiękach przyjemnego kurantu. Przewiozłam je w walizce do Polski razem z kilkoma porcelanowymi lalkami, w tym Anią Shirley, dywanikiem, gumowcami w kury, zielonym wazonem i ksiażką kucharską Maryli Cuthbert:)

Odmalowany korbel pani Niny wygląda tak, zrobiłam mu przecierki i finalny efekt pokażę, jak wyschnie. Póki co, ta dam: :


 

A tutaj schną fronty i szafka talerzowa:


Ten kolor farby nazywa się rustic i jestem z niego bardzo zadowolona - pięknie odbija światło.

A sierpniowego światła mamy dużo, wielkie deszcze jakoś nas omijają, trochę padalo, nawet całą noc ostatnio, ale równo, mocno, grzybnie, a potem dzień wstał wypłukany, wymyty, rześki i już sierpniowy, takie, wiecie - "od Hanki zimne poranki". Stopy marzną na rosie;)

Na łąkach dzieją się takie cuda.







 
Jak widać, piaski podlaskie wypiją każdy deszcz.
A to rower Kaliny.

 
A to szczęśliwa Kalina, która już będzie mogła zamienić dwa na cztery kółka - dzisiaj oficjalnie zdałam prawo jazdy i spełniłam swoje kolejne marzenie. Nigdy nie jest za późno, wcale nie szkodzi, że trudno, dziewczyny dają radę i mogą wszystko:)
(Chłopcy są tak samo lepsi jak dziewczyny, oczywiście, jak stwierdził kiedyś Sredni, ale mam prawo być tu subiektywna:)