Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Duży. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Duży. Pokaż wszystkie posty

06 maja 2024

Czas konwalii, maj w ogrodzie, tawuły, śmiechy, wiersze.

 Konwalie rozkwitły.

 Czas na konwaliowe wiersze.




Po pierwsze rosa na chłodnej konwalii

 świetlne kropelki na alabastrowym drobiazgu

którego cały dywan miękko się ściele

 u stóp starego bzu/ w zacienionej części ogrodu

Po drugie biały dzwoneczek

 i dzwoneczek i jeszcze raz dzwoneczek

 niesłyszalne aksamitne dźwięki

powiązane w supełki na zielonej łodyżce

 któż by nie chciał zawiesić ich w progach swego snu

Mira Kuś


w zapachu konwalii goją się rany i otwierają się szczeliny
w ziemi ziejące próżnią bez dna
[…]w zapachu konwalii otwierają się rany

H. Poświatowska


Konwalia, swe tchnienie kryjąca w trawie niskiej,
Odpowiedziała ślicznej Panience, mówiąc:
 Jam ziele wodne,
Ja jestem bardzo mała, lubię mieszkać w niskich dolinach,
Tak wiotka, że motyl złocisty ledwie zdoła
 przysiąść na mej głowie.
Jednak mam odwiedziny niebiańskie —
Ten, co wszystko  wita swym uśmiechem,
Zstępuje w dolinę — co ranka pochyla dłoń nade mną.
Mówi: raduj się, trawo niska, kwiecie konwalii nowo
narodzony,
Łagodna mieszkanko milczących bezdroży, najcichszych
strumieni,
Ty będziesz w światło odziana, karmiona manną świtu,
Aż letni żar roztopi cię pośród strumieni i źródeł,
byś rozkwitła w dolinach wieczystych.

Blake, Księga Thel

Konwalie najlepiej się zbiera  w przylesiu, na polankach, cienistych i  i trochę prześwietlonych słońcem.

Są takie jędrne, zarazem eteryczne i namacalne, konkretne w zarysie, ale delikatne w formie, zupełnie jak Mały, gdy kiedyś zapytał mnie, co to znaczy subtelny, a ja odpowiedziałam, że łagodny i piękny, a on na to, że to ja własnie taki jestem, mamusiu!

A to moja majowa droga do szkoły. Za każdym razem, gdy wchodzę w cień drzew, mam taki aniowy dreszcz, pamiętacie, prawda? Rozmawiała z Mateuszem o tych dreszczach, a on powiedział, że też ma dreszcz, gdy widzi liszki, zżerające mu ogród. No. Na liszki też mam dreszcze, ale inne;)


Maj wybuchnął nam bzami, wszelkie kolory, bzowe zapachy, eteryczna błogość stania i wąchania.

 
Tawuły też kwitną spektakularnie, ale tawuły sa mniej kochane, bo nie pachną i mają na imię TAWUŁA, a nie lilak. To takie niesprawiedliwe, kochać coś bardziej, bo ładnie wygląda, albo ładniej się nazywa. Mamo, powiedział Mały, jakby koty wyglądały jak pomrowy, to nie miałyby darmowego jedzenia, o nie!
Trzej synkowie zjechali na majowe grillowanie i mogłam się nacieszyć.

Spray na zdjęciu to nie reklama, a ponura rzeczywistość, komary sa szalone w tym roku. A z rzeczy majowych to jeszcze robi się miód z mniszków, herbaty z zielska majowego i czas na wysadzanie ogórków też nadszedł. Do ziemi poszły też kapusty,zwykłe i pekińskie, selery, pory i moja kolejna próba wyhodowania fenkuła też zaliczyła start. Zobaczymy, czy wyrosną.

Burze nas ominęły, deszcze na razie tez, jest bardzo sucho, nieco chłodniej i ogórki będe okrywać z kapustami włókniną w razie przymrozków. Póki co, MAJ.




26 marca 2024

Z powiąszowaniem kolejnych urorurodzin, Duży!

 


I Sowa napisała... i to właśnie napisała:

Z PĄWIĄSZĄWANIEM URORURODZIURODZIN

Puchatek przypatrywał się temu z podziwem.
- – Napisałam właśnie “Z powinszowaniem urodzin” - – rzekła Sowa niedbale.
- – To powinszowanie jest śliczne i długie- – rzekł Puchatek z wielkim podziwem.
–- Bo, ściśle biorąc, napisałam,  oczywiście, “Z serdecznym Powinszowaniem Urodzin od szczerze oddanego ci przyjaciela Puchatka”. Aby wypisać tak długie zdanie, trzeba zużyć sporo ołówka.

 

 

Synu umiłowany. drogi, synku nasz  najstarszy.

Kiedy urosłeś?

Życzymy Ci z tatą w dniu urodzin, żebyś był szlachetny, ozdobny i mądry, dobry dla siebie, ludzi i świata, spełniony, nienasycony pięknego, ciekawski, odważny, wybaczający, cierpliwy, jasny w środku, żebyś dużo się śmiał, dalej tak cudownie śpiewał, modlił sie i radował. Życzymy ci obrony doktoratu, wszystkiego, co cię uniesie, da skrzydła, pchnie dalej, wyżej, rozkocha w sobie. Wielu lat z ukochaną żoną, wybudowania domu, sadzenia, czego pragniesz, bycia tym, kim chcesz być i promiennego serca.

Mama i tata, no i, oczywiście, wszyscy! Z powiąszowaniem:)


















A tutaj Duży śpiewa i gra na gitarze, a ja w chórkach:) 



Najlepszego, Synku!


01 lipca 2019

Kalinowe lato, Duży magistrem i trochę ogrodu

Lipiec. Róże są w pełni - wygrzane słońcem, pachną w niebogłosy. Są porzeczki, jeżyny, zaczynają się ogórki. Robimy chłodnik z botwiny i podlewamy od rana. Brzozy u sąsiadów złocieją. W lipcu.
Dom letni jest innym domem, niż ten wiosenny. Zmienia się rytm - dzieci wstają późno, kładą się późno, o poranku jest cicho, a przez muślinowe firanki wpadają cienie i światła. Słońce, dzień po dniu. Deszczu nie ma. Z ogrodu pachnie żywicą od rozgrzanych sosen. A w domu bananowym chlebkiem.





Duży jest magistrem socjologii. Jesteśmy tacy dumni, obronił w piątek  dyplom na pięć. Jesienią będzie starał się zacząć studia doktoranckie. W środę wyniki matur Średniego - czekamy. Chodzę po tym cichym domu, jeszcze nie dotarło do mnie, że mam też wakacje i mogę być przedpołudniową  Kaliną, pijącą kawę na tarasie, ze stopami wspartymi o rozgrzane deski.
Jeszcze kończę pisać arkusze, jeszcze zostało kreskowanie...

Nie mam planów. Chcę tak bezczasowo pożyć, nie patrząc na zegarek. Jak czegoś nie zrobię dziś, zrobię jutro lub pojutrze. Póki co, uporządkowałam domek ogrodnika, Miły wstawił mi tam okienko, w szklarni założył pod pomidory takie małe ustrojstwo, co podlewa za mnie, a na trawnikach śmigają kręcące się deszczownice.


A w ogrodzie jest tak:







Światło jest bardzo ostre. Wczoraj 48 na termometrze w słońcu. Nie wiem, czy widać to na zdjęciach, ale od ziemi biją takie fale upału, rozgrzanej woni trawy, siana,  suchych łach ziół. Trochę się niepokoję tą suszą, nie jesteśmy w stanie podlać wszystkiego, u mamy spadły wszystkie zawiązki owoców, ja na jabłoni widzę u siebie dwa jabłka, czereśni nie ma wcale, wiśni też...
Ale takich kolorów nie ma żaden inny czas.
Dzisiaj wybiorę się rowerem po zioła - zobaczę, jak na łąkach i w lesie. Póki co, nasze kalinowe lato: