17 marca 2021

Wiosna się zbliża, serce moje

 Ptak gwiżdże wśród janowca

a jego gwizd brzmi jak pocałunek.

Wiosna się zbliża, serce moje.

A. Soffici.



Jakoś się zebrałam, coś porobić. Ogród nie czeka, przyroda nie czeka, lecą gęsi, kwitną krokusy, śnieg się prawie stopił. Posiałam pomidory i bakłażanki, w tym roku białe. Posiałam siedmiolatke, kapustę, sałatę i musztardowca. Marniutkie to, malutkie, zimnawo u nas, wegetacja pewnie z dwa tyg do tyłu w porównaniu z reszta Polski. Ziemia zamarznięta tak, że szpadla nie mogłam wbić wykopać starych selerów, o których zapomniałam. Ale nic nie zatrzyma wiosny. idzie i dzwoni dzwoneczkami kosów i skowronków.




Zaczęłam grabienie, powolutku, żeby nie wystraszyć śpiących po zimie owadów, ale odsłonić te wiosenne cuda, krokusy, narcyzy, żonkile. Już wysuwają nosy. Przebiśniegi jeszcze w pąkach. W tym roku pomidorki takie:

 

 
Kot czuje wiosnę aż miło

 
A w ogrodzie mamy tak:





Dziękuję za nasionka od was, pocztówki, dobre słowa. O jaką dostałam ładną pocztówkę od Agi i maki do kompletu:

 

W weekend jak znowu nie sypnie śniegiem zamierzam popracować, szykując grządki pod sałatę i rzodkiewkę, może coś w szklarni. Wstawić gałązki wiśni do pędzenia. Bazie. Przecież niedługo Wielkanoc - kiedy to minęło.



14 lutego 2021

Smutek

 Dzisiaj odeszła do Pana Mama Miłego. Kochana, serdeczna dusza. Człowiek wielkiego serca. Będziemy  zawsze tęsknić.


Ernest Bryll - Bliscy

(...)

 

Bądźmy dla siebie wierni kiedy rosną mury
Bo tyle w nas jest siebie ile ciepła tego
Które weźmiemy od kogoś drugiego
A drugi od nas weźmie i w sobie zatai

Bądźmy dla siebie bliscy bo nas rozdzielają

12 lutego 2021

Paszczak morsujący, kawa zimowa i wysoko ustawiona poprzeczka





"Goście zaś nadzwyczaj cenili sobie długie, trochę przebałaganione przedpołudnia, chwile, kiedy powoli robił się dzień, a oni opowiadali sobie, co im się śniło, i słuchali odgłosów z kuchni, gdzie Muminek przyrządzał kawę.Wszystko to psuł Paszczak. Zaczynał zwykle od stwierdzenia, że powietrze w mieszkaniu jest zbyt ciężkie i duszne, i rozwodził się, jak to chłodno i przyjemnie jest na dworze. Następnie zaś, nastrojony niezmiernie towarzysko, rozprawiał o możliwościach wykorzystania nowego dnia. 

- Czy to nie wspaniała rzecz: mróz! Nigdy nie jestem w tak dobrej formie jak w zimie. A wy nie wykąpiecie się przed śniadaniem?"

 

Oczywiście, Zima Muminków.  Uniwersalne zawsze.

Przyznam wam się, że zimą mam poprzeczkę ustawioną bardzo wysoko, w sumie  żeby się nie schylać, gdy pod nią przechodzę. Nie wychodzą mi żadne postanowienia. Piję więcej kawy niż powinnam i doskonale rozumiem wszystkich, snujących się w piżamach i opowiadających, co im się śniło, albo co sobie przeczytali przy kominku. Zawsze mnie lekko wzdrygało, gdy czytałam o paszczaku na nartach, z trąbą i zamiłowaniem do kąpieli w przerębli. Próbuję to zimowe zaleganie w domowych pieleszach tłumaczyć sobie przyrodą; każdy musi odpocząć, prawda? Ptaki jakoś nie latają za robieniem gniazd, koty grubaszą się na zapiecku, ziemia odpoczywa, organizm zamiast dietetycznych soków chce gorącej grochówki i herbaty z imbirem i miodem. Nic się nie poradzi, chociaż owszem podziwiam wszystkie morsujące paszczaki, które budują igloo.

Nie mam ostatnio za dużo energii. Siedzę w takim zakołdrowaniu wewnętrznym. Chowam się w cieple. Oglądam nasionka, czytam. Słucham, piszę, coś pomaluję, nie bardzo mi wychodzi, trudno, sama przyjemność malowania się liczy. Zalegam w fotelu przy kominku i parzę kawę, jem suszone śliwki i patrzę na sople. Karmimy ptaki, głaszczemy kota. Przetrwać, do wiosny. Na szczęście mam jeszcze dżem truskawkowy.

 

"Z uprzejmością wynikającą z nieczystego sumienia zwróci się do Paszczaka: 

- To musi być wspaniałe tak lubić zimną wodę.

- To najlepsze, co znam - odparł Paszczak rozpromieniony. - Odpędza wszelkie niepotrzebne myśli i fantazje. Wierzcie mi: nie ma nic niebezpieczniejszego od ciągłego przesiadywania w domu!

 - Hhy? - powiedział Muminek. 

- Tak. Od tego przychodzą tylko do głowy różne pomysły. O której jadacie śniadanie? 

- Kiedy nałowię ryb - odpowiedziała Too-tiki z przekorą.

 - Nie jadam ryb - stwierdził Paszczak. - Tylko jarzyny i jagody

.- A może konfitury z żurawin? - spytał Muminek z nadzieją. Duży gliniany garnek z przecierem żurawinowym był jedyną rzeczą, która nie miała powodzenia. Ale Paszczak odpowiedział:

 - Nie, najchętniej truskawki!"

 

09 lutego 2021

Biedaki

 Biedaki. Przychodzą z pól, muszą jakoś przedostać się lasem, uliczką, przez zwały śniegu. W karmniku naliczyłam ponad dwadzieścia sztuk rano, wróble, sikorki, szczygły, zięby, dzwońce. Nawet wielkie sójki wpakowały sie do karmnika, nawet kawka. I dwie sierpówki;)

Ale kuropatwy mamy w ogrodzie pierwszy raz od lat. A na budowie kamerka nagrywa sarny, wędrujące do kompostu chyba, bo w tamtą stronę. I lisy, i zająca. Prawdziwa zima.






05 lutego 2021

Taka piękna zima. Urodziny Kaliny.

 Jest naprawdę piękna. Od paru lat nie pamiętam takiego śniegu, mrozu, wyiskrzenia i scenerii rodem z Narnii. Jak to niegdyś bywało, jak z dzieciństwa mi się przypomina, jak opowiadała mama czy babcie. Kiedy się rodziła moja siostra wieziono ją saniami, a przed saniami szedł człowiek i rozgarniał śnieg. Rzeka była zamarzniętą drogą, a zaspy pod cerkwią sięgały ponad metra. A teraz w Kalinowie jest tak.





 
Przejechał pług wczoraj i zawalił nam wjazd, odkopaliśmy z Małym. Napadało, roztopiło się trochę i zamarzło, dzisiaj minus dwanaście.

 
Tak wyglądają często chodniki. Idzie się do sklepu ulicą.

 
A tu odkopane dróżki.

 
W ogrodzie roziskrzenie i biel.



 
Gdzieś pod tym śniegiem są podwyższone grządki. 
Kocisko się wygrzewa w słoneczku, w naszej salonowej dżungli.









Wszystkie kwiatki zniosłam do jednego pokoju, tylko tu jest dość światła. Jakoś sobie radzimy. I przyjemnie pić poranną kawę wśród zieleni. Dzisiaj Kalinie strzeliło czterdzieści osiem wiosen, z tej okazji pozdrawiam wiosennie, bo pamiętajmy, przyjdzie jeszcze wiosna, jakiej nie znał nikt. Czekajmy tylko cierpliwie:) I nam zakwitną wiśnie:)









 
mała Kalina