Dzisiaj było szesnaście stopni na plusie. W sobotę widzieliśmy z Miłym dwa bociany, lecące. Gęsi lecących nie zliczyć. Leszczyna w złocie, a moje groszki cukrowe na pędy wyglądają tak:
Posiałam dwa tygodnie temu, groszek napierw wymoczyłam w wodzie z dwie godziny. Plastikowe pojemniczki takie jak na ciasto weselne u nas w sklepie dosłownie za grosze. Najpierw są świetną miniszklarenką, a jak roślinki podrosły, odkrywam i hartuję sobie. Dzisiaj pędy powędrowały do sałatki z jajek na twardo i łososia. Pycha. A zostało jeszcze sporo.
Teraz jest najpiekniejszy czas przebiśniegów. Nie mogę się nacieszyć - jak dla mnie, kwiat doskonały. Zieleń z bielą to najszlachetniejsza arystokracja przedwiośnia.Kolorowe krokusy to przy nich pstrokata gromada błazenków. Przebiśniegi to księzniczki z tajemniczych wież. Czarodziejki z zakątków leśnych i cienistych, wysuwające te delikatne alabastry ze starych, zimowych liści.
Marcu, dziękuję za przebiśniegi!
Przebiśniegi
Gdy dni słonecznie zwiosennieją,
czas rozmarzony zwolni biegu,
i rozbudzonych snów nadzieją,
odżyje w kwiatach przebiśniegów.
Dywan zielonych traw rozwinie,
drzewa posypie ptasim trelem,
bazie okoci na wierzbinie
i w oczy spojrzy życiu śmielej.
Wtedy się skończy długa droga,
wytęsknionego dotknę brzegu,
gdy będę mógł ci ofiarować
mały bukiecik przebiśniegów.
Jan Lech Kurek























































