12 września 2026

Widzicie, jak się zaczyna skradać jesień?






Zimowity zakwitły.
No to cóż, jesień, prawda? Ten kolor ma w sobie już troszkę polarnej zorzy, a troszkę sukienek wróżek, jest jak mgiełka na szybie, kiedy chuchamy i opuszką palca możemy napisać swoje imię. Albo jej imię - jesieni. Chuchnijmy i napiszmy razem: jesień.



Próbuję znaleźć balans i kompromis między pracą a domem i ogrodem, ale przyznaję się, ogród przegrał. Nie pielę, odpuściłam, deszcz zmoczył wszystko to, co wcześniej susza zjadła. To był bardzo dziwny ogrodniczy sezon, wiosna, lato, pełne kontrastów, mróz i gorąco, wichry i upał, susza i zimno, spiekota i podtopienia.Mimo to jest sporo owoców, zrobiłam mnóstwo dżemów, kompotów i powideł, jabłka obrodziły, moja szara reneta pierwszy raz ma jabłka, śliwek było zatrzęsienie i wiśni, a teraz zaczęły się grzyby - jest pięknie.






A w związku z szara renetą to szarlotka z renetek pycha. Kupiłam sobie jesienny szal w brązach i złocie, wstawiłam suche hortensje do koszy i wchodzę we wrzesień łagodnie i z pewną, proszę państwa, melancholią. Mam wrażenie, że dusza przebarwia mi się jak hortensje.



A jarzębina tak płomieni zieleń lasu


A pomidory pną się do góry jak warszawskie mury (niech się mury pną do góry, Kiedy dłonie chętne są).




Teraz są drobniejsze, ale są


Wrotycz jak malowany


Jesienią ogród mnie uczy stoicyzmu. Zarosło podagrycznikiem znowu? Trudno, przyjdzie przymrozek i posprząta. Kapusta zeżarta? Trudno, za to ładnie błyszczą na niej krople rosy. Krąg czarcich grzybów na trawniku? Świetnie, jestem wiedźmą. Wykopałam kartofle, marchew i buraczki, zaniosłam do piwniczki - Miły zrobił mi drewniane regały z desek, mam gdzie trzymać skrzynki!

W szkole granitowe koło roku ruszyło i miele, już drugi tydzien minął, z grubsza pamiętam już plan, imion nowych dzieci jeszcze nie, ale za to już zdążyli podwędzić mi nowe mazaki z klasy i mamy za sobą rysowanie cytryny, filozofię Sokratesa, pierwsze zaproszenie na ocenę - wybieramy się na spotkanie z filozofem, a sympatyczny młodzieniec z klasy 8 dobrowolnie podzielił się z klasą ciekawostką, że ostanie słowa Sokratesa do Platona podobno brzmiały: pamiętaj, że jesteśmy winni Asklepiosowi koguta. I trzeba oddać, bo umieranie umieraniem, a kogut musi być oddany.


I tak pięknie u nas jest teraz.


Widzicie, jak się zaczyna skradać jesień?