04 grudnia 2021

Zima, koty i powroty

 Długo nie pisałam, bo listopad mnie trochę zasypał, zatopił i zadumał. Mnóstwo pracy, zastępstwa, późne powroty, ciemne ranki, trochę smętków różnych i chęć, by zamknać się w jakimś muminkowym świecie od tego, co na zewnątrz. Z dobrych i jasnych rzeczy, to wodnik Mokraczek już w druku, świąteczna piosenka napisana, wszyscy jesteśmy w Kalinowie zdrowi, koty na zimę wygrubaszone, a na kominku stoją już dwa dziadki do orzechów i pachnie jedliną grudzień, miesiąc dzwoneczków i bajek.

Dzisiaj ugotowałam zupę dyniową, upiekłam babkę dyniową i usmażyłam dyniowe placki. Spadł pierwszy śnieg i zapukała znowu do nas Narnia.







Jeszcze go mało, jeszcze wygląda to jak ciasto z cukrem pudrem, daleko do kresowych zasp, sopli i kapeluch.Ale nastrój jest od razu milszy, gdy ciemnym rankiem budze Małego do szkoły, w kuchni pachnie owsianką z cynamonem, a koty wpadają jak stado koni, pchając się do misek.

Koty to w ogóle ostatnio spora częśc naszego życia. Puchata, mrucząca i zajmująca uwagę. I kolana.


 
Rudzik i Puchatka

 
Nasza księżna przed Świętą Szafką z saszetkami

 
I jako francuska dziewczyna


I u ukochanego pana. Pozdrawiam wszystkich, dziękuję za dobre myśli i spróbuję być więcej. No i czas na pierniki...:)

06 listopada 2021

Po złocie. Potrzymać za rękę listopad.

 Ten wiersz Średniego pasuje teraz, jak rękawiczka do dłoni. Albo elfie mitenki...

Kiedy pod sklepieniem czaszki znów
zbiera się burzowy front
i płatki śniegu na wargach
zdradzają zimny oddech, zimne płuca
sztywne palce pod koronką rękawiczek
szukają schronienia gdzieś w płaszczu
wtedy myślę, jak bardzo chciałbym potrzymać
ten nieszczęsny listopad za rękę
wiedząc, że jest ktoś
kto rozumie


Zdjęcia, oczywiście Duży. 

Trudny ten listopad, cóż mówić. Ale się trzymamy. Skończyło się złoto,  jakby ktoś zaczarował świat w jedną chwilę. Zbrunatniało, zbrązowiało, zszarzało, ciemne ranki, ciemne wieczory, mżawka, Rudy złamał kość w śródstopiu tylnej łapki i biegał na trzech, ale już lepiej i goi się dobrze.  Świat nieprzyjazny coraz bardziej, a jeszcze niedawno było tak:



 

A teraz Buka stanęła gdzieś niedaleko i już widać krawędź jej fioletowej sukienki. Trzeba dużo światła, w domu i w nas. Łapię się każdego skrawka piękna, celebruję każdą filiżankę gorącej herbaty, każde kocie mruczenie, wiersz, uśmiech najbliższych, czerwień jarzębinowych jagódek.



 
Kociaki już duże, wygrubasiły się ładnie.

 
Ciągle mamy w szklarni pomidory!

 

Ciągle by jadły. Ciągle. To spojrzenie sprawia, że mięknie mi serce. Co tam jeszcze w Kalinowie?

Średni pracuje na pół etatu i zaczął trzeci rok swego programowania, Duży uczy studentów i robi granty ze statystyki, Mały drugi raz z całą klasą na zdalnym, Miły chyba już traci kocią rachubę, a ja wyciągnęłam rękawiczki i przeprosiłam się z parasolem. Poza tym,  finalizuje się Mokraczek. Już dostał ilustracje, skład i korektę. Coś mi tak śpiewa w sercu, jak na te strony patrzę...

 




 

24 października 2021

Kolory i dobre myśli

 Jakie to byłoby okropne, gdyby nie było października.Ten miesiąc to najdoskonalszy z malarzy. Wyobrażam go sobie, jak stoi w aksamitnym berecie, przy sztaludze, malując te wszystkie ugry, purpury, złota, rudości, ochry, szafiry, amaranty... Każdy liść jest teraz dziełem sztuki, każda gałązka pozuje do zdjęć jak najdoskonalszy model. Buki całe w złocie. I to takim carskim, złotogłowowym, z ornamentem połyskliwych rudości i blikami  topazu.Dęby, ach. Bordo, czerwień. Jakie dywany w lesie. Co na grządkach za splendor. Nie grabię, chodzę, zachwycam się, chrzęszczę pod stopą paprociami, muskam palcami te festony i draperie.

Jak smutno, że jeszcze kilka deszczy, jedna, dwie wichury, mróz kolejny i będzie po wszystkim. Jak za zdmuchnięciem.

Póki co, ciesze oczy i inwentaryzuję swoje skarby.

Z wieści dobrych, "Mokraczek" poszedł do korekty i składu. Może będzie pod świąteczne drzewko w wymarzonym prezencie;)

Z wieści mniej dobrych, trochę chorowaliśmy, jutro wracam po przerwie do pracy, Rudzik utyka na tylną łapkę, a mała Puchatka buszuje ze mną po ogrodzie i lesie jak rasowy tropiciel. Poluje na liście i pająki.

Przesyłam wszystkim kolory i dobre myśli z Kalinowa.

 
















 
A teraz wchodzimy do lasu.  Młody, każde drzewko sadziliśmy sami 21 lat temu.










 
Mimikra kocio - jesienna

 
Będzie ziemia liściowa

 
Kompost trzeba ogarnąć przed zimą... 
I więcej kolorów.
Jeszcze więcej.





Jesień ma więcej złota w kieszeni niż wszystkie inne pory roku.

J. Bishop