11 lipca 2021

Mokraczkowe ilustracje

 Przygotowuję się do całkiem realniejącego wydania książeczki o Mokraczku i ulepszam stare ilustracje. Lata temu była inna technika, nie umiałam jeszcze tak dobrze w fotoszopa i sprawia mi wielką frajdę, gdy starzy bohaterowie realnieją.

Bardzo proszę, Pani Żaba, kupiec zbożowy czyli Ryjówka Maciek i dzielny rycerz Rudolf z rodu chrząszczyków bitewnych. I Mokraczek we własnej osobie:)






08 lipca 2021

Lipiec bardzo jest zajęty, robi kompoty i zrywa czereśnie

 Tak jest, lipiec jest zajęty. Ma bardzo dużo do roboty i zupełnie nie wiem, jak on sobie poradzi, ja na jego miejscu chyba bym musiała wydłużyć dobę o parę godzin:)

Wszystko przez czereśnie. Dojrzały, a właściwie zaczęły dojrzewać, a wtedy dowiedziały się o tym kwiczoły i szpaki, a dodatkowo spadły deszcze, ale takie jakby płanetniki urządziły sobie na górze Kupałę z przytupami. I przetrząsnęło czereśnie, i zaczęły pleśnieć na drzewie, po kilka naraz, przytulonych do siebie, no i nie ma wyjścia, trzeba zrywać. Na kompoty, na ciasto czereśniowe. Dżem z czereśni niepiękny, dość suchy, nie mają tyle soku, co wiśnie, ale na jedzenie, garściami, na kompot, na pierogi,  w sam raz.

No to zrywamy z lipcem i jemy, aż się uszy trzęsą.






Lipiec jest zajęty także w ogrodzie. Po burzach wszystko bujnie rośnie na moich zrębkowych zagonkach. Zaczyna się czas ogórków, trzeba zbierać. Pielić to i owo, bo jednak przerasta dziki szczaw i psianka. Truskawki juz się kończą, ale kwitnie fasolka, brzuchacieją buraczki, zakula się kapusta.

Poszłam rano, po deszczu, wdychać powietrze na ugory. Nasza uliczka wygląda tak:








 
I Leśmianem mi się śpiewało: cały ranek w dzban zielooony ciułałam tę rooosę!
Patrzcie, ile rosy. 
A to zaspana Kalina o 5 rano.







Ha, a to czereśnia, o którą konkurujemy z pleśnią, kwiczołami i resztą. A teraz kilka zagonków, tak teraz u mnie jest, toniemy w zieleni, rosie, upale i cudownym lecie:




















No i tyle na dziś, lecę z lipcem podwiązywać pomidory. O ostróżkach, różach i rowerowej wycieczce nastepnym razem, wszystkiego dobrego wszystkim miłym podczytywaczom!

30 czerwca 2021

Bycie

 Najmądrzej jest po prostu być.

 Nieważne, w jakim miejscu czasu - jeśli w ogóle coś takiego jak czas istnieje. Nic lepszego nie wymyślisz. Po prostu być w chwili, która jeszcze trwa, w tej, która co dopiero minęła, i tej następnej chwili, jeszcze prawie niewidocznej, która wysuwa się z przyszłości, której widać dopiero rąbek, wąski, cienki jak nów księżyca. ROZMOWY NA SCHODACH..Kornel Filipowicz 









27 czerwca 2021

Ciągle róże i trochę zagonków. I cieniste zakątki.

 

Będzie dużo róż. Bo to czas róż, nigdy więcej nie będzie takiego czasu w tym roku i muszę się nazachwycać na zapas, poinwentaryzować, zanurzyć. Policzyłam, mam siedemnaście odmian.  Róże wprawiają mnie w stan ducha Ani Shirley. Taką radość z bąbelkami. Takie uczucie, jak w tym cytacie Lucy:

"Oboje znali drogę do czarownej krainy marzeń, gdzie w dolinach wiecznie kwitną róże szczęścia, obłoki nie zasnuwają pogodnego nieba, melodyjne dzwony nigdy nie brzmią fałszywie, a pokrewnych dusz jest bez liku. znajomość geograficzna tego kraju... leżącego na wschód od słońca na zachód od księżyca jest bezcenną wiedzą, której nie można nabyć na żadnym targowisku świata. Musi to być dar dobrych wróżek złożony człowiekowi w dniu jego przyjścia na świat, dar, którego życie nie zdoła zniszczyć ani odebrać."

 









 

Trzy odmiany jeszcze nie kwitną, posadziłam w tym roku, może zmobilizują się w sierpniu. Reszta jak widać na zdjęciach, rozmaita. Od historycznych po proste dzikuski. Pachnące i nie, wyniosłe i krępe, malutkie i duże. Królowe czerwca, dzisiaj, na pamiątkę na zimowe, ciemne dni:











 
Poza różami oczywiście reszta ogrodu nadal istnieje. Zmienia się kalejdoskop jarzyn: po rzodkiewkach nadeszły groszki i fasolka, kończą się sałaty, bo zaczynają wybijać, znikł z smętkiem szpinak, za to pojawiły się pierwsze wesołe ogórki na mizerię, pomidory już mają zielone owocki. Już czerwienieją porzeczki i czereśnie, a z truskawek powstały pierwsze dżemy i sok. Cebule jak barysznie, grubieje szczypior, borówki nabierają rumieńców. I  kapusta ma się dobrze, póki co, Cieszę się jak dziecko.








Po deszczu trawy i cieniste zakątki odetchnęły, hortensje zaczęły  formować kule, a ogrodowy drobiazg, dzwonki, naparstnice i reszta jak wierny dwór tłoczą się za trenem sukni Królowych. Czerwiec. I ach. Tak. WAKACJE!


 
Srebro, najdelikatniejsze. Jak haft na tle głębokiego oddechu. jakby drobne paluszki lata nanizały subtelne koronki na zieleń.






I jak powiadał Daniel Naborowski, syn krakowskiego aptekarza, poeta i medyk Radziwiłłów, a medyka i poety słuchać trzeba, prawda? :
 
Róża nam wyraziła nasze krótkie lata,
 bo z słońcem na świat wschodzi, z słońcem schodzi z świata,
 i w to nieunoszone zwierciadło patrzajcie,
 a czasu – póki płynie – radzę, zażywajcie!