25 lutego 2023

Przelotem

 

 
Jak widać, czytamy "Lwa, Czarownicę i starą szafę". Trwa ciężki znój pierwszych prób opisywania świata, osobiście bardzo mnie ujmują "jeziory i łąki" :)

 
 Ortografia czasami siada niestety na tym małymi łapkami pisanym opisie jak Buka,  tu dotarłam póki co do bóbrów i polegałam:)

 
Przy fałnie też się poddałam troszkę:)
Nie zrobiłam zdjęcia, ale był jeszcze jeden piękny kwiatek, w innym opisie krainy wystąpiła czarownica Jadwiga:)  A tak powitali mnie tydzień  temu w szkole - najbardziej wzruszająco udekorowane drzwi w mojej historii pracy:)

 
Wybaczcie, że mnie mało, jeszcze w różnych sprawach, rozjazdach i zajętości  jestem, ale już niedługo będzie o sianiu, nadchodzącej wiośnie (choć jak widać u nas śnieg jeszcze zagląda), nowych nabytkach ogrodniczych i planach na nowy sezon. Dziękuję za cierpliwość:)


04 lutego 2023

Zmiana kodu, piątka z przodu.

 


Ponieważ jutro pewnie nie będę mieć głowy, oznajmiam ten niezwykły fakt dzisiaj - tak jest, jutro zmiana kodu, piątka z przodu. Chodze po tej pięknej ziemi już pięćdziesiąt lat, nic poza  tą liczbą się nie zmienia, tak samo czekam na wiosenkę, tak samo będę robić zagonki, mam mnóstwo marzeń do spełnienia, jedno własnie spełniam - jestem w połowie kursu na prawo jazdy. Kupię sobie kury silkie, nasadzę nowych róż, napiszę kolejną ksiązkę, zrobię ziołowy ogródek, chcę mieć łącznośc ze swoją duszą, słuchać serca i czytać wiersze. I pisać dalej bloga, więc - bądźcie dalej ze mną:)

 
Mały, Średni, Duży


24 stycznia 2023

Zimowiosna.

 O tej porze zazwyczaj u nas były kreszczennije morozy.

 19 stycznia, w święto chrztu pańskiego mróz bywał siarczysty, śniegu najmniej po kolana, otrzepywaliśmy drzewa, świat powinien przypominać Narnię...

Tymczasem dzisiaj widziałam lecące gęsi i tłumaczyłam sobie, że to z pewnością jakieś zguby jesienne, zostały sobie na rzece i latają nad polami. Niemożliwe, żeby przyleciały te wiosenne! Na łąkach roztopy, rzeka wylała szeroko. Drogi w błocie.

W ogródku kiełkują przebiśniegi i krokusy. Zimowa cebula na dwa palce. Trawa zielona, a krety ryją jak szalone. Trwa jakaś dziwna zimowiosna i martwię się trochę o pszczoły, bo pączki poradzą sobie, choć  bzy już nabrzmiewają, ale przy paru stopniach na plusie i nocach bez mrozu przyroda się budzi. A zima może wrócić, Buka może chuchnąć i usiąść na nas fioletową sukienką. Kupiłam sobie tulipany dla pocieszenia serca i w kuchni też zwiosenniało. Tylko koty nadal piecuchują, po zimowemu.






 
Tak, Kicia wywaliła szaliki, żeby sobie zrobić mięciutko.

 
A to sposób "jak zagospodarować jednego człowieka we trójkę".

 
Tak sobie leżę.


Mam już tegoroczne nasionka na nowy sezon. W połowie lutego wystartują bakłażany i papryki, a w marcu pomidory i cebula. Reszta zobaczymy, zależy od pogody, jak będzie ciepło i zimowiosennie, to zamierzam posiać w szklarni sałaty, mizuny, szpinak i rzodkiewkę. O swoich marzenoach i planach ogrodowych napiszę niedługo, jak równiez, mam nadzieję, o finalizacji ziemianki:) Na razie tonę w ogrodniczych gazetach, oglądam filmy i marzę.

Czy ktoś ma rutewkę Delavaya i może mi powiedziec, czy mi nie wymarznie?

14 stycznia 2023

Noworoczna gemmo - i kototerapia

Jak Tootiki, która obracała swoją czapkę na wiosenną stronę, obróciłam swoje własne koło czasu. Rozebrałam choinkę, postawiłam w wazonie gałązki wiśni z pączkami, kiedy zakwitną, będe mieć gemmoterapię za darmo.

Koty były bardzo zainteresowane rozbieraniem choinki, zwłaszcza kartonami na bombki.

Stara Kicia nie wydawała się pozytywnie nastawiona do zmian.Kotów wrzucam dużo, bo pogoda smętna, szara, ciemnawa, zalegają w domu, na poduszkach, kanapach, fotelach, najlepiej czyichś kolanach. Podobno tylko około 30% kociej populacji to koty kolankowe, nasze trafiły się wszystkie z docelowej grupy zalegającej na człowiekach.








Śniegu nie ma, mrozu też. Zimowa cebula mi pięknie wzeszła na grządce, a w szklarni rośnie szpinak. Krety kopią jak szalone, peregrynacje kopców na trawnikach tworzą rysunki niczym na płaskowyżu  Nasca, pewnie są widoczne z kosmosu. Moje zamówione nasionka już przyszły, większa część, jeszcze dokupię tylko nowości, które mam ochotę wprowadzić i wypróbować w tym sezonie.

W pracy koniec semestru, z rzeczy smacznych popełniłam smażone pierogi i chlebek z mielonego siemienia lnianego, bez mąki, tylko na jajkach. Poza tym robię w końcu prawo jazdy, zdałam już część teoretyczną i teraz straszę kury i resztę świata, jeżdżąc po okolicy z instruktorem. W życiu Kaliny zawsze jakieś zmiany! Nie bójmy się niczego, jak powiadała Ania, idźmy w życie tanecznym krokiem, choćby miało nam przynieść tyfus i bliźniaki.








 
Cudny kubek to prezent od Elfa:)




31 grudnia 2022

Rok i dwanaście zdjęć.

Zostanie po nas tyle,
Ile powinno być,
Jeśli znajdziemy chwile,
Dla których warto żyć. 

Artur Andrus


 


Zaglądam dziś w miniony rok, żeby przypomnieć, co się zdarzyło, pożegnać to całe brzemię z szacunkiem, trochę ulgą, trochę tęsknotą. Wszystko, co się zdarzyło, było potrzebne, pożyteczne i dobre. Nawet, jeśli było bardzo trudne. Zamykam, dziękuję, oddaję. Żegnaj, 2022.

 Dwanaście zdjęć dla dwunastu miesięcy:)

Styczeń 

Luty


 Marzec


 Kwiecień


 Maj


 Czerwiec


 Lipiec


 Sierpień


 Wrzesień


 Październik

Listopad


 


 Grudzień


26 grudnia 2022

Jak babcia dzięki "toczce" przepis na jeżyka poznała. Oraz spokojnych Świąt.

 To była któraś z dawnych zim. 50, 60, 64, 66? Dawno. Wspominałam o tym pewnie, ale ta historia wypływa ze wspomnień co roku.

Babcia Miłego słuchała popularnej "toczki" - był to mały głośniczek radiowęzłowy, umieszczany prawie w każdym domu, popularnie zwany też Kołchoźnikiem. Wisiał wysoko, pod sufitem. Na poczcie znajdowała się bazowa stacja. Leciał  jeden program, można było co najwyżej wyciszyć, albo wyłączyć. Puszczano polskie przeboje, lecieli Matysiakowie, Jeziorany, propagandowe audycje, jedynie słuszna wizja świata, a czasem przepisy kulinarne. I tam, w tej toczce, babcia usłyszała, jak zrobić jeżyka.

Prawdopodobnie była to zastępcza wersja kutii, być może nieprawomyślnej. Taki makowy jeżyk wcale się ze Świętami nie kojarzył. A babcia  doszła do wniosku, że owszem, kojarzy się jak najbardziej. I tym sposobem na stole świątecznym rodzinnym u Miłego co roku, zawsze był jeżyk. Babcia, Mama Miłego robiła, a teraz ja. 

Sparzony mak, przekręcony dwa razy, posłodzony miodem, z bakaliami, z pokruszonymi ciastkami wewnątrz i z ciastkowymi kolcami na zewnątrz. Można było dodać ryżu ugotowanego. wtedy był mniej słodki.  Miał oczka, nosek, ryjek i ogonek. Żeby ładnie stężał, można było też dodać żelatyny, ale ja wolę rozpuszczanej na ciepło czekolady.

A toczka wyglądała tak. Zdjęcie pochodzi ze strony Radia Białystok, TU można usłyszeć piękny audioreportaż pani Doroty Sokołowskiej, Radio bez skali.


A jeżyk wigilijny w tym roku prezentuje się tak:


 

Co poza tym powiem, Święta mjają spokojnie, przygotowania były umiarkowane, z towarzyszącym mruczeniem. Kilka potraw, obowiązkowe bubliczki, pielmieni i makowiec. Wigilię spędziliśmy u Mamy, było kolędowanie rodzinne, wczoraj odwiedzili nas  moi byli uczniowie z gwiazdą, klarnetem i odśpiewaną męskimi głosami kolędą. Teraz jest najlepszy dzień, odpoczywamy w domu, pali się w kominku, koty mruczą i zalegają gdzie się da, są jeszcze pierożki i resztki jeżyka, dużo prezentowej herbaty, cisza, brak pośpiechu, przestrzeń dla myśli, wierszy, plumkającej  muzyki. Naprawdę, z każdym rokiem, im bardziej jestem starsza, tym bardziej Święta stają się spokojniejsze, cichsze, kryją się w głębi swoim sensem, jak korzenie roślinek pod pierzyną śniegu. Potrzeba mi coraz mniej i coraz prościej.Jestem wdzięczna sercu, że prowadzi mnie w tę stronę.




Poranek bożonarodzeniowy przywitał mnie takim widokiem w kuchni:





 Kto tu jest najładniejszym świątecznym prezentem?

 A za oknem polukrowany świt grudniowy.


No to, Zima w Milanówku, całkiem jak u nas:

I korzeń sosny i ten wrzosu
Pod śniegiem dobrze jest ukryty
W ogrodzie zima tańczy boso
Biała - jak białe greckie mity

Na szafie siedzi kot uczony
I czyta Sein und Zeit od końca
Przez ogród lecą trzy gawrony
Widać krwawiący zachód słońca