Mój ogród ziołowy póki co śpi.
Hortensje jeszcze nie obcięte.
Skrzynki nie uzupełnione kompostem - ale już z kubkiem kawy moge obejśc ogród w klapkach. Tak, prosze państwa.
I to się nazywa szczęście:)
Mój ogród ziołowy póki co śpi.
Hortensje jeszcze nie obcięte.
Skrzynki nie uzupełnione kompostem - ale już z kubkiem kawy moge obejśc ogród w klapkach. Tak, prosze państwa.
I to się nazywa szczęście:)
Julia Hartwig
Odwiedziłeś mnie, przebiśniegu. (...) najmarniejsza wątłości, która dążysz ku światłu.
Nadszedł ten dzień, w którym znowu wrzucam na blog zdjęcie rozkwitających przebiśniegów. Dzień Alabastrowego Dzwoneczka, Nefrytowej Wróżki, cichutkich tonów nadchodzącej na paluszkach wiosenki. Rozkwitły!
Nieśmiało, bo w nocy minus 4, ale są - w suchych, brązowych liściach, w marcowym, zimnym wietrze, jest już nowa nadzieja i pewność, że nic tego nie zatrzyma.
Ogrodnicy, ogrodniczki, TAK, nic już wiosenki nie zatrzyma:) Lecą gęsi, niebo ciemne od kluczy i gęgania. Moje papryki, pomidorki i bakłażany wzeszły, a w klasie wyrosły nam boby i inny ogrodowy drobiazg - założyliśmy hodowlę na parapetach:) Najpierw posiane, teraz przepikowane do imiennych doniczek. Podlewają codziennie i choć część młodych ogrodników chce jak Tadzio z Avonlea wyciągać i sprawdzać, czy na korzeniach nie ma liszek, to jednak nasz szkolny ogródek ma się coraz lepiej!
Zebrałam też pewien plon: w ramach literackiego wyzwania Mali Pisarze piszą co miesiąc jedną pracę na zadany temat. Dzienna dawka dobrego wzruszneia na dziś, bardzo proszę:
A u kotów po staremu:)