Masełko ziołowe wprasza się na kuchnię i salony, w zasadzie nie opuści nas aż do jesieni, będzie zmieniać tylko entourage, teraz jest w kompanii z kwitnącym szczypiorkiem, wczesniej z czosnkiem niedźwiedzim, potem przyjdzie czas na majeranki, tymianki, bazylie i nawet dziurawiec.
Zasada robienia jest bardzo prosta, trzeba mieć masło, zioła, wymieszac i gotowe.
Masło można sobie zrobic samemu, na przykład korzystając z rad genialnej Olgi https://www.olgasmile.com/domowe-maslo.html
Zabiegani lub rozleniwieni jedzeniem truskawek, bo czerwiec w końcu, mogą śmiało sobie rozgnieść widelcem osełkę ze sklepu, dodać zioła posiekane jak kto woli, drobniej lub grubiej, opcjonalnie sól czy przyprawy ( ja daję kminek i sól z pieprzem ziołowym). Dodaję też zmiażdżone ząbki czosnku, tak 3, 4 na osełkę lub upieczony czosnek, wtedy można więcej, bo jest delikatniejszy w smaku.
Etapy robienia masełka dzisiaj wyszły tak:
Przed dodaniem, niżej po dodaniu tego, co na zdjęciach:
Efekt więcej niż wspaniały:)
Ponieważ dzisiaj dzień gotowania na najbliższe bardzo zapracowane dni - w czwartek rada - to popełniłam jeszcze trzy rodzaje placuszków warzywnych. Zasada również prosta, bardzo lubię proste przepisy, zawsze wychodzą - wrzuciłam do tarkującej maszynki kolejno marchewkę, kalafiora i pieczarki, potarkowałam w osobne miski, dodałam po dwa jajka na miskę, żółtego starkowanego sera, dowolny rodzaj, sól, pieprz, kminek, kurkuma do pieczarek, do marchewki tymianek, do wszystkiego szczypiorem, trochę jogurtu lub maślanki dla konsystencji i jeśli ktoś używa mąki, można sypnąc łyżkę lub dwie na miskę i zamieszać. Opcjonalnie pestki plus siemię. Mieszamy, mieszamy, na patelnię, na masło klarowane czy olej, co kto woli, i wychodza placki.
Jemy z sosem lub dipami lub jogurtem greckim:) Te po prawej pieczarkowe, po lewej na dole marchewka, na górze kalafior. Z rzeczy jedzeniowych, to w sobotę jeszcze chlebek razowy na liściach chrzanu. Przepisy na chleb zawsze od https://whiteplate.com/
T R U S K A W K I !
U nas sprzedaje miły pan pod sklepem, z sąsiedniej, dużej wsi. Wysprzedane w godzinę chyba. Zbierane rodzinnie. Rozczula mnie, że łubianki wyściela papierem.
A warzywnik czerwcowy to bajka, magia i wzrost z godziny na godzinę. Podlewamy, bo sucho strasznie, dzięki temu rośnie i trwa.
Zostawiłam na nasiona:)
Młody koperek - faworyt!
Ziemniaki same sobie wyrosły, więc dostały zgodę na panoszenie się;)
Będzie chłodnik!
A jesli komuś mało róż, to proszę, chodźcie, wąchamy:)
Wieczorem nagram różany film, Mary Rose jest w różanej pełni:)
I tyle z czerwcowej soboty, dzisiaj Małgorzaty, a jaka Małgorzata, takie będzie pół lata.
Czyli już wiemy, że słońce:)