Dni jaśniejsze, w niedzielę błękit, mróz jednego dnia dwadzieścia stopni, drugiego pięć. Zima podlaska. Kominek grzeje. Koty się bezwstydnie lenią i grzeją, gdzie się da. Rysuję cyfrowo. Markerami. Kredkami. Wyszedł myszkowy kalendarz i w kuchni zerka do mnie ze ściany Marianna. Styczniu, jesteś dobry!
Znajdź kota
Mój stolik








Ależ śliczny kalendarz! 😍 Byłyśmy na święta, ale znowu czasu mało. Jak ja lubię Twój blog! Pozdrowienia z białej Rumi!
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń