19 maja 2018

Szmaragdowa zieleń, trwaj maju - oraz wariacja na temat czebureków i Truskawkowego Króla.

Przeszły deszcze. Wszystko pozieleniało, zmyło z siebie kurz i zmęczenie ostatnim gorącem, wypłukane życiodajną wodą. Teraz ogród wygląda zdrowo, jędrnie, liście są mięsiste, trawy i liście prężą się w przyjemnych dwudziestu stopniach, z lasu nawołują wilgi. Chodzę po wieczornym podwórku i nie mogę się nacieszyć.


Szczypiorek i kosmosy. Pierwsze poziomki nabierają rumieńca, pierwsze piwonie błyskają kolorem z zielonych pąków. Kwitną ziemniaczki, ogórki dostają wąsów, wchodząc w wiek młodzieńczy, zioła na skalniaczku kwitną, pomidory w szklarni kwitną. Przepiękna jest ta głęboka, szmaragdowa zieleń. Każdy detal nabiera piękna - wiklinowy badylek, stara konewka.








 Sałata jest teraz najsmaczniejsza, krucha i słodka. Zawiązują się owoce na gruszach i czereśniach, rosnąc z dnia na dzień. Kwitną pierwsze dalie, pierwsze aksamitki. Maki już w kosmatych płaszczykach - zaraz błysną czerwonymi sukienkami. Pierwszy już jest. I pierwsza róża.








 

Splendor różanecznikowy. Co tam królewskie wesela, jak różaneczniki kwitną!




A ponieważ nie samym ogrodem człowiek żyje, to ostatnio jedliśmy taką kalinową wersję czebureków - smażonych, tatarskich pierogów z baraniną. Tylko u nas bez baraniny i połowę zrobiłam pieczoną. Dwa rodzaje farszu - puree z fasoli plus puree z ziemniaków, ze smażonym szpinakiem i szalotką, doprawione kminkiem, solą i pieprzem - i młoda kapusta z pieczarkami i czarnuszką.
Na deser miał być Malinowy Król, ale wyszedł Truskawkowy Król, bo mrożone maliny się skończyły.






Trwaj, maju.

16 maja 2018

Co robić, jak cię kot obudzi

Co robić, jak cię kot obudzi przed piątą rano?
Można wstać i wyjść na łąkę. A na łące jest wtedy tak.







14 maja 2018

Wiatr, łąki, róże. Oraz trochę o kaloriach i kolorach.

Wczoraj był wiatr, wielki wiatr, niósł na błękitnych i zielonych skrzydłach zmianę pogody. Wywiało mnie na łąki, robić zdjęcia jaskrom i kuklikom. I biedrzeńce już kwitną!













Nawet dzikie róże już w kwiatach. Mistrz Konstanty musi być rad tam, po niebieskiej stronie! I dzika róża, i srebrne akacje, i dzbanuszek od Cioci Suwalskiej  z konwalią, orlikami, irysami...



A dzisiaj pada. I dobrze, bo sucho było straszliwie - schowaliśmy się w domu, jemy daktyle i różne słodkie, przyjemne rzeczy. Wczoraj moja trzyletnia siostrzenica Ada dała mi lekcję właściwego myślenia. Mama upiekła babeczki rozmaite i częstuje mnie, a ja się wymiguję:
- Ale mamo, ile to kalorii...
A na to Ada:
- Ale ciociu,  ile to kolorów!

No  więc.  Kolory wygrywają. Jutro piekę Malinowego Króla:)

12 maja 2018

Przedlecie

Akacje kwitną, naprawdę. I maki. Przecież one zwykle czerwcowe u nas, tak jak i jaskry, dziki szczaw, malujący łąki na burgund, łubin pod lasem. I już pierwsze pokosy.


Czesław Miłosz, Łąka


Była to łąka nadrzeczna, bujna, sprzed sianokosów, 
W nieskazitelnym dniu czerwcowego słońca. 
Całe życie szukałem jej, znalazłem i rozpoznałem: 
Rosły tu trawy i kwiaty kiedyś znajome dziecku. 
Przez na wpół przymknięte powieki wchłaniałem świetlistość.
I zapach mnie ogarnął, ustało wszelkie wiedzenie.
Nagle poczułem, że znikam i płaczę ze szczęścia.




Wszystko się dziwnie śpieszy, wszystko kumuluje. Jest sucho, podlewamy codziennie - na szczęście mamy swoją studnię. Ostatnie tulipany liliokształtne przekwitają razem z bzami. Na ich miejsce wchodzą rumianki i pelargonie. Letnia zmiana.




 Po drodze do szkoły widok rodem z mrocznej puszczy - Mały mówi na to miejsce Mordor. Doczytałam, że to zjawisko to namiotniki - larwy motyli.


W ciągu miesiąca zaczęła się i skończyła wiosna. Trawa taka sucha, jak w sierpniu. Rozgrzane deski tarasu, grzeję bose stopy. Dzisiaj zakwitł pierwszy pomidor, niedługo będzie już po rzodkiewkach, za gorąco na nie. Za to szpinak jest piękny, i sałata, posadziłam bazylię z rozsady. Chodzę w takim zdumieniu, że już za miesiąc będę się przymierzać do wakacji jak do niebieskiej sukienki. Dzisiaj piekliśmy banany na grillu. Na śniadanie jaglanka. Na obiad rzodkiewki, sałata, młoda kapusta.  Patrzyłam na szybujące jaskółki i było mi cudownie leniwie. Jak Miłoszowi w wierszu Łąka.




 A to skalniakowa spirala na zioła, o której marzyłam wiosną. Już tymianek kwitnie:)








06 maja 2018

Ta majowa niedziela. I domek ogrodnika.

Taka właśnie. Leniwa. Z ciastem rabarbarowym, kotem na ławce, kawą pitą pod brzozami i podziwianiem
 p r a w i e ukończonego domku ogrodniczego. Będę mieć gdzie składać szpadle, widły, doniczki i całe ogrodowe lary i penaty.
Środek jeszcze nie ukończony, to nie pokazuję, ale tu naprawdę była kiedyś zmurszała szklarnia:)

Tak, drzwi są niebieskie:) w niby - różyczki:)




A tak było: widoczny kawałek z prawej to szklarnia przed przemianą.


Kot ten sam:)


Trochę pogodnej muzyki na majową niedzielę jak znalazł.