03 kwietnia 2022

Prima aprilis, kocia kawiarnia i mali czytelnicy. I żółta jaskólka.

 Pogoda zrobiła nam prima aprilis i od kwietnia mamy znów zimę. Bardzo piękną, narnijską. Koty są bardzo zdziwione, bociany, szpaki też. Zasypało krokusy i przylaszczki. Jedyna pociecha, że jak się to stopi, będzie woda i to jest wspaniałe, bo sucho okrutnie na naszych piaskach.





Parę godzin nie było prądu, sypało całą noc, teraz powolutku słońce roztapia wilgotne pierzynki. Pomidory na oknie już wschodzą, w szklarni wynurzyła zielony nos rzodkiewka i sałata. Mały zabrał nas do kociej kawiarni, którą otworzono w sąsiednim mieście; koty można głaskać, jak podejdą, a nawet adoptować. Na kolana Miłego od razu wpakowała się Bunia, kawiarniana seniorka. Bardzo podobna do naszej Kici. 

Nasze domowe  kotki mają umowny rozejm zaczepno obronny, potrafią spać na tym samym łóżku, ale z dystansem socjalnym zawsze. Czasem zaczyna się syczenie, prychanie i walka na puchate łapki niestety.






Z przemiłych rzeczy, to miałam spotkania czytelnicze, najmilsze te z małymi czytaczami. Dzieci namalowały portrety bohaterów Mokraczka i samego wodnika, zrobiły z paniami wystawę "Flora i fauna w książce Mokraczek", dostałam też piękne obrazki i podpisywałam książeczki. Śpiewaliśmy o trawach i macierzance i czytałam fragmenty przedszkolakom.






 
Portret fanowski:)

 

A taką miałam broszkę od  mamy koleżanki, sama robi filcowe ptaszki. Zapytałam dzieciaki: a jak się nazywa taki żółty ptaszek, wiecie? A na to gromki głos z klasy:

- Jaskółka!

No więc muszę popracować nad ptasią edukacją swoich uczniów, zdecydowanie:)


20 marca 2022

Niedzielny spacer


 Serce roście patrząc na te czasy!

Mało przed tym gołe były lasy,

Śnieg na ziemi wysszej łokcia leżał

A po rzekach wóz nacięższy zbieżał

 

Teraz drzewa liście na się wzięły,

Polne łąki pięknie zakwitnęły;

Lody zeszły, a po czystej wodzie

Idą statki i ciosane łodzie.

 


 

Kwitną w ogródku, niestrudzenie. Kwiatuszki z alabastru, z zieloną, pistacjową obwódką. Jedne z moich ukochanych, pierwszowiosennych, przebiśniegi. Czy można bez nich wyobrazić sobie pierwsze dni wiosny? To już jutro. Dzień dobry, dzwoneczki śnieżyczek, dzień dobry, bazie kotki. Znowu przeżylismy zimę, znowu obróciło się kolo roku, w cyklu starym jak świat. Wybraliśmy się z Miłym na niedzielny spacer, uczcić nadejście wiosny. 



 
 
Jasnota purpurowa. Pierwsze jedzonko dla pszczół. Nie wiedziałam, że jej nasiona przenoszą mrówki. Jedna z pierwszych na ugorach i łąkach, jak kurdybanek, mlecze, jastrzębce. Całą roślinkę można jeść, na surowo, parzyć w herbatce, listki i kwiatki, ma żelazo, witaminę C, jest przeciwzapalna, regenerująca, wspaniała na wiosenną herbatkę.



 
 I kolejny wiosenny rarytas do herbatki, podbiał. Kuzyn stokrotki, ma kwasy fenolowe, dobry na kaszel, drogi oddechowe w ogóle. Już kwitnie, tylko zbierać:)

 
A rzeka rozlała niewiele, jeszcze cicho, żab nie ma, ale dzwonią skowronki. Miły widział pierwszego bociana, a do nas wróciły nasze kalinowe szpaki.

 
Uspokajający błękit.

 
Kot w smudze słońca, przebiśniegi w filiżance. Witaj w domu, wiosenko.

 

15 marca 2022

O konferansjerce pod Grunwaldem, mijaniu czasu i niestrudzenie, ciągle wiośnie.

 Tak czy inaczej, pewne rzeczy muszą iść swoim trybem. Zaczęły się wiosenne porządki w sadku i szklarni. Pogodę w dzień mamy słoneczną, niebo lazurowe, w nocy spada do minus dziewięciu, czasem  mniej. Z czułością obserwuję, jak natura sobie radzi, mimo wszystko, kwitnie marcowa drobnica, mali dworzanie pani wiosny; przebiśniegi, krokusy, zieleni się kurdybanek, wczoraj Miły widział pierwszego bociana. Ale trawy ciągle rude, brązowe, drzewa nagie, pączki zaciśnięte.

Koty szaleją na ugorku, a popołudnie wczoraj było jak darowane w prezencie, złote, jasne, pełne nawoływań turkawek. Dzisiaj zamierzam porządnie zlać ziemię w szklarni i zostawić do ogrzania. I nazbierać do sałatki kurdybankowych listków. A już lada dzień będzie wielkie tadaaam, święto siania pomidorów. Obróciło się koło roku, znowu przyszedł na to czas. Tak mi dziwnie, że zaczęłam już pięćdziesiąty rok życia. Jak to pięknie Magda Umer kiedyś z Andrzejem Poniedzielskim ujęli "czasami to się czuję, jakbym był konferansjerem bitwy pod Grunwaldem". No czasem bywa, zdarza się. 

Ale nie wtedy, kiedy przychodzi wiosna. 

 







A tak mieliśmy ósmego marca.



27 lutego 2022

O stawaniu się wiosny mimo wszystko.

 

 

Póki zima, póki do wiosny daleko. Póki jakże nic nie wskazuje na to, że wiosna kiedykolwiek będzie. A jakże pewne jest przecież, że będzie. Nikt nigdy jej nie odwoła. Nie zagrozi jej. W jej byciu. Staniu się. 

A. Poniedzielski 







Ponieważ brak mi słów na to, co w świecie i serce boli, to trzymam się tylko tych kilku pierwszych kwiatków dzisiaj.

16 lutego 2022

Pozimie, przedwiośnie

 








 Wylewają strumyki, rozlewa rzeka na ugory i mokradliska. Przymarza nocami, w dzień słońce już przyjemnie jasne, mocniejsze, kusi pierwsze pączki. Połowa lutego, a widzieliśmy już lecące gęsi i żurawie. Z tego wszystkiego w sobotę chcę porobić porządki w szklarni, przygotować miejsce pod sianie rzodkiewki, rukoli, sałaty. Tęskni się za swoimi zielonymi listkami. Świeżym szczypiorkiem.

Już mam prawie wszystkie nasionka na nowy sezon. Ten rok u mnie będzie trochę skromniejszy, posadzę mniej, ale chcę pozmieniać układ w ogrodzie, trochę inaczej zagospodarować rabatki. Marzę o piwniczce hobbiciej... i chcę więcej malin. Złotych i czerwonych.

Na spacerze spotkałam sąsiadkę z kijkami, pogadałysmy o tym, że wiosnę powoli czuć w powietrzu, narwałam bazi. Tak, pierwsze, puchate bazie już mięciutko bielą się na wierzbach w zalanych rowach.


Ewa Pilipczuk:

Na cztery wiatry otwórz okno,
ziemia już pachnie przebudzeniem.
Wyjdą na spacer, chociaż chłodno,
wtulone w siebie nasze cienie. 

 


 

02 lutego 2022

O busiowych łapach, białym śniegu i kocim ogonie

 Busiowyje łapy, czyli bocianie łapki, robiłam według przepisu White Plate na drożdżówki. U nas do środka daje się ser na słodko, smaruje się jajkiem, obsypuje kruszonką i oto powstają pyszne bułeczki o zabawnym kształcie. Lubię drożdżowe, zawsze się udaje, bo wedle rad Babci daję ciastu rosnąć trzy razy: najpierw drożdżom, potem w misce w całości, potem trzeci raz na blaszce. Pół dnia roboty, ale za to pycha.


 

Dzisiaj znowu pada, bardzo przyjemnie, puszyście, śnieży na uliczki, chatki, na choinki pod cerkwią i na śpiący ogród. Taki przyjemny jest ten sen świata, czekanie na wiosnę, mały letarg, jakby cała ziemia zamknęła oczy i nakryła się ogonem, jak Mała. Mama przypomniała mi piosenkę o białym śniegu, chodzi za mną, nucę sobie i wyglądam przez okno.

Jeszcze trochę, ogródku.

Palce świerzbią do zielonego, oglądam w nieskończonośc kupione nasionka i wędruję po stronach, szukając nowych inspiracji. Czy ktoś chce wymienić nasiona dmuszków, to takie ozdobne trawy, na jakieś swoje jednoroczne? Dmuszków mam całą miskę, a w kwitnieniu wyglądają tak:(zdjęcie z zielonego ogródka) https://zielonyogrodek.pl/katalog-roslin/jednoroczne-dwuletnie/9090-dmuszek-jajowaty.

Napiszcie w komentarzu, mogę powysyłać po 10 dmuszków  kilku osobom, z jednego puszka wyrasta cała roślina po posadzeniu.