10 maja 2024

Mamusina furtka, bzy, ametysty, purpury, biel i złoto

 Za każdym razem, gdy kładę rekę na klamce, świat zwalnia i uspokaja oddech.

Czesław Miłosz z tymi swoimi mądrymi, zmęczonymi oczyma staje obok i szepce:

Potem ją całą chmiel gęsty owinie,
Ale tymczasem jest tego koloru,
Co liście lilii wodnych na głębinie
Zrywane w świetle letniego wieczoru..

 


 No, może nie jest koloru lilii, ale wiecie, ta sama czułość. Mamusina furtka. Idę spróbować słodyczy szarlotki, wypić herbatę albo kawę, opowiedzieć, co u mnie, u dzieci, u wszystkich znajomych, usłyszeć, że świat istnieje, zrozumieć, że jak dobrze, że ona, ta jedyna,  jest.


Istniej, istniej, bądź.

Furtko, z obłażącą farbą, stary bzie, pachnący do obłędu, bądź. I cały świecie wokół tej furtki owinięty jak bluszcz, bądź, bądź kolejnym majem, kolejnym rokiem, pachnij mi, daj się przytulić, pocałuj chłodną kiścią w policzek.

 

Majowe ametysty głaszczą duszę, prawda? Może dlatego tak je kocham, bo tu rosną. Mego życia zerowy południk, bym mogła sobie określić, gdzie jestem. A już obok, tuż obok, przy ziemi, biel i złoto. Łapmy, tulmy.


A na łąkach tak. Dmuchawcowstąpienie.





06 maja 2024

Czas konwalii, maj w ogrodzie, tawuły, śmiechy, wiersze.

 Konwalie rozkwitły.

 Czas na konwaliowe wiersze.




Po pierwsze rosa na chłodnej konwalii

 świetlne kropelki na alabastrowym drobiazgu

którego cały dywan miękko się ściele

 u stóp starego bzu/ w zacienionej części ogrodu

Po drugie biały dzwoneczek

 i dzwoneczek i jeszcze raz dzwoneczek

 niesłyszalne aksamitne dźwięki

powiązane w supełki na zielonej łodyżce

 któż by nie chciał zawiesić ich w progach swego snu

Mira Kuś


w zapachu konwalii goją się rany i otwierają się szczeliny
w ziemi ziejące próżnią bez dna
[…]w zapachu konwalii otwierają się rany

H. Poświatowska


Konwalia, swe tchnienie kryjąca w trawie niskiej,
Odpowiedziała ślicznej Panience, mówiąc:
 Jam ziele wodne,
Ja jestem bardzo mała, lubię mieszkać w niskich dolinach,
Tak wiotka, że motyl złocisty ledwie zdoła
 przysiąść na mej głowie.
Jednak mam odwiedziny niebiańskie —
Ten, co wszystko  wita swym uśmiechem,
Zstępuje w dolinę — co ranka pochyla dłoń nade mną.
Mówi: raduj się, trawo niska, kwiecie konwalii nowo
narodzony,
Łagodna mieszkanko milczących bezdroży, najcichszych
strumieni,
Ty będziesz w światło odziana, karmiona manną świtu,
Aż letni żar roztopi cię pośród strumieni i źródeł,
byś rozkwitła w dolinach wieczystych.

Blake, Księga Thel

Konwalie najlepiej się zbiera  w przylesiu, na polankach, cienistych i  i trochę prześwietlonych słońcem.

Są takie jędrne, zarazem eteryczne i namacalne, konkretne w zarysie, ale delikatne w formie, zupełnie jak Mały, gdy kiedyś zapytał mnie, co to znaczy subtelny, a ja odpowiedziałam, że łagodny i piękny, a on na to, że to ja własnie taki jestem, mamusiu!

A to moja majowa droga do szkoły. Za każdym razem, gdy wchodzę w cień drzew, mam taki aniowy dreszcz, pamiętacie, prawda? Rozmawiała z Mateuszem o tych dreszczach, a on powiedział, że też ma dreszcz, gdy widzi liszki, zżerające mu ogród. No. Na liszki też mam dreszcze, ale inne;)


Maj wybuchnął nam bzami, wszelkie kolory, bzowe zapachy, eteryczna błogość stania i wąchania.

 
Tawuły też kwitną spektakularnie, ale tawuły sa mniej kochane, bo nie pachną i mają na imię TAWUŁA, a nie lilak. To takie niesprawiedliwe, kochać coś bardziej, bo ładnie wygląda, albo ładniej się nazywa. Mamo, powiedział Mały, jakby koty wyglądały jak pomrowy, to nie miałyby darmowego jedzenia, o nie!
Trzej synkowie zjechali na majowe grillowanie i mogłam się nacieszyć.

Spray na zdjęciu to nie reklama, a ponura rzeczywistość, komary sa szalone w tym roku. A z rzeczy majowych to jeszcze robi się miód z mniszków, herbaty z zielska majowego i czas na wysadzanie ogórków też nadszedł. Do ziemi poszły też kapusty,zwykłe i pekińskie, selery, pory i moja kolejna próba wyhodowania fenkuła też zaliczyła start. Zobaczymy, czy wyrosną.

Burze nas ominęły, deszcze na razie tez, jest bardzo sucho, nieco chłodniej i ogórki będe okrywać z kapustami włókniną w razie przymrozków. Póki co, MAJ.




01 maja 2024

Romantyzuję życie, niezapominajki, kolejne skrzynie i stokrotki w herbacie. I maj.


 Nauki nigdy dość, dzisiaj nauczyłam się, że istnieje pojęcie romantyzowania życia na wsi, które polega między innymi na tańcach w nocnej koszuli po rosie o poranku. Nie powiem, zdarzyło się, choć raczej w piżamie i z kawą, ale w moim przypadku to raczej romantyzowanie życia w ogóle. Nigdy nie miałam problemów ze słowem romantyczny czy sentymentalny - lubię oba, lubię doprawiać codzienność nie szczyptą, a pełnymi garściami tego, co przyjemne i piękne, wzruszające i pachnące poezją.

Ostatnio, zwłaszcza po epizodzie chorobowym, juz w ogóle odpuściłam sobie sceptycyzm co do celebrowania życia, więc jeśli kalinowa dusza by chciała pobiegac po rosie, to z pewnością pobiegam.

Dzisiaj cieszyłam się niezapominajkami i stokrotkami, a do niezapominajek mam wielki sentyment przez Oskara Miłosza:

(...)Bo w moim życiu znałem

Jeden tylko kwiat, niezabudkę, dziwne ziele,
Co śpi w ciemnych dolinach, w kraju Zabawa w Chowane,
Daleko, daleko. Tak, serce, tak, studnio! Jak w tym życiu było.


Kiedy pić herbatę ze stokrotkami, jak nie w maju? Stokrotki sa jadalne i robiłam z nich syrop, wyszedł różowy jak rumieniec Marii Antoniny. Bułeczki maślane dzisiaj tura druga, wczorajsze znikły za szybko:

Różane kapturki na koszyki czy talerze, jakże praktyczne, gdy w domu koty a w powietrzu muchy, nabyłam droga kupna przez internet. Różne rozmiary, materiałowe więc wielorazowe, świetnie. Niebieskie w różyczki!

A tak wygląda celebrowanie majówki, wersja ludzko - kocia.

Ponieważ mój ogrodowy apetyt w tym roku urósł, Miły zrobił kolejne skrzynie, do jednej powędrowały kapusty zwykłe i pekińskie, do drugiej truskawki bardzo smacznej odmiany rumba, prezent od elfowego taty. Muszę tylko trochę dowapnowac ziemię, bo rumba lubi. 

Robienie skrzyń wyglądało tak:

 
A tu prezentacja Granatowego Fartucha i Kaliny dumającej, gdzie wcisnąć jesienne maliny, bo mam trochę sadzonek.