02 kwietnia 2024

Wielkanoc w Kalinowie, wiosna i spontaniczne cuda

 Poświętowaliśmy cud zmartwychwstania.

W tym roku dla mnie szczególny czas, bo po tygodniowym szpitalu sama czuję się, jakbym była taką małą, zmartwychwstająca roślinką, jakimś zachwyconym tasznikiem czy jasnotą. Podoba mi się nazwa: rośliny spontaniczne, jako synonim  siermiężnych chwastów, które ja sobie nazywałam dzikuskami ogrodowymi. Dzisiaj pieliłam sporo spontanicznych roślinek,  ochoczo i spontanicznie zasiedlających moje skrzynie po zimie, głównie spontaniczna psianka i perz. 

Trzeba zrobić miejsce na rozsadę sałat i buraki, bujają już w szklarni.

A wielkanocne kadry w Kalinowie wyglądały tak.

 









 Poza tym, zaczyna się hanami.










 

Pierwsza w tym roku morela, a siostrzyczki ałyczki już startują - są najpiękniejszymi pączkami świata, krągłe, bielutkie, rozsiane jak  chmurki po ugorkach i przy drogach.









 

Czeremchy, czeresnie, przylaszczki i żonkile też się śpieszą. Łapiemy słońce, koty i ja, odpoczywam co godzinę, dwie, bo dużo sił jeszcze nie mam, ale szczęsliwa od tych spontanicznych cudów nieziemsko.



 
Pranko sie suszy na wietrze

 
Skrzynie gotowe  na zasiedlenie zielonym


Chodź, wiosenko. Czekaliśmy całą zimę:)




2 komentarze:

  1. Wg opowiadania Anny Semkowicz/felieton z jakiegoś czasopisma sprzed lat..
    **Jarosław Iwaszkiewicz napisał opowiadanie pt " Serenite".-""Żył malarz Henri Martin malujący freski w Paryżu.Posiadał obraz nazwany przez niego "Serenite".
    Oryginału chyba nie widziałem,ale może był i w Luxemburgu.Pamiętam doskonale reprodukcje,ściśle biorąc pocztówki,które mnie zachwyciły.Serenite....Przede wszystkim frapowało kolorem,intensywną zielenią .W intensywnie zielonym lesie unosiły się lecące osoby...Wszystkie leciały z lewa na prawo,w górę.Niektóre były nagie,inne w powłóczystych szatach podobnych do obłoków.Niektóre nosiły liry,wszystkie odlatywały spokojnym ruchem z zielonej ziemi do świetlistego nieba.
    Największy kłopot w tym ,że nie można przetłumaczyć Serenite.Ale,oznacza ono łagodną pogodę,zewnętrzne i wewnętrzne rozjaśnienie,ukojenie.uspokojenie...tak chyba najlepiej będzie "uspokojenie"..
    Każdy człowiek marzy o Serenite,marzy o takim stanie uspokojenia,pogodzenia ze sobą,ze światem,pragnie chwil oderwania od rzeczywistości.Każde Święta Wielkanocne poprzedza irracjonalne uczucie,że przeniesiemy się na dziwną,oddaloną od wszystkiego i wszystkich wyspę,naszą Wyspę Wielkanocną...
    Dzieje się tak dlatego,że przykładamy do dni świątecznych miarę z dzieciństwa....
    Z czasem wydaje się,że im dalej od tych wysp wielkanocnych -tym mocniej ich brak....Z czasem wydaje się nawet,że istniały tylko wtedy.I tylko wtedy istniało Serenite....-łagodna pogoda wewnętrzna ,rozjaśnienie,uspokojenie.""
    Gdy zaglądam do Kalinowego bloga często odnoszę wrażenie,że Autorka ma wciąż w sobie "Serenite" i swoje własne, i tylko własne " Wyspy Wielkanocne".i to nie tylko w okresie Wielkiej Nocy,ale przez cały czas.......
    Wiosennie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak ślimak swój domek, noszę ze sobą cały czas😉 przepiękne te zdania i fragment , dziękuję bardzo

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że zostawisz ślad :)