Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomidory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomidory. Pokaż wszystkie posty

25 marca 2024

Pomidorowe siewy, kawa w szklarni, ogrodnicze zapiski i żyję wiejskim stylem, nie mając o tym pojęcia

 Tak oto poświętowałam posianie pomidorów. W tym roku trochę później, wiadomo dlaczego, ale już posiane i będa rosnąć. I tak jest póki co chłodno, u nas dzisiaj w nocy ma spaść temperatura do minus siedmiu, zobaczymy. Rano szron na trawie, ziemia nawet w dzień jest zimna i niezbyt miękka.

W tym roku posiałam póki co 14 odmian, jeszcze trzy dosieję po świętach. Każda odmiana do jednej doniczki, podpisałam, ale i tak pewnie pomieszam przy pikowaniu.



Sporo nasion dostałam od elfowego taty, przyjechały z obwodu królewieckiego i ciekawa jestem tego międzynarodowego konglomeratu w tym roku w moim ogrodzie; czesko-litewsko-polsko -rosyjskiego.

Ciekawe nazwy mają rosyjskie pomidory, jest nawet odmiana bolszewik i Alosza Popowicz, ten z bajki o wężu Tugarynie.







Nadal cieszę się wpisywaniem do planeru rozmaitości, będe mieć  podsumowanie pod koniec roku.




 

Powoli przymierzam się (bardzo powoli) do skrzyń w warzywniku, dreptam sobie na spacery i ćwiczę formę, dzisiaj był drugi spacer, ale do pełnego szaleństwa w ogrodzie, jak niegdyś, na razie mi daleko. Może po świętach.

Ale przysiadłam sobie dzisiaj przy skrzyniach pod kuchnią i niespiesznie wyrywałam psiankę. Z dziesięć kluczy gęsi leciało, ptaków świergot cudny, koty zaciekawione, co człowiek robi w ich ogrodzie też przyszły i szczękały na ptaszki zębami.

Przeczytałam dzisiaj, że istnieje coś takiego jak cottage core, czyli wiejski styl, w ubraniu, urządzaniu wnętrz i estetyce. Zaintrygowały mnie śliczne zdjęcia dziewczyn z warkoczami, z koszykami pełnymi kwiatów, ubranych w sweterki, mocne buty, kwieciste sukienki, wędrujących po wiosennych ogrodach (nie do końca jestem pewna, czy swoich) i stwierdziłam, że to absolutnie coś dla mnie. Żyję sobie takim wiejskim stylem, choć warkocza już nie mam, czasem zdarzy mi się włożyć sukienkę, nazbierać kwiecia w kosz i pić kawę z porcelanowego kubeczka, ale, jednakowoż, w kalinowej estetyce, czyli często w klapkach i skarpetach do tego, fufajce, starym dresie.

Ale uwielbiam lniane fartuszki, marzy mi się posiadanie kurek i takich zabawnych kaczek, wyglądających jak wyprostowani ludzie - czy ktoś wie, jak się nazywa taka wysoka kaczka, chodząca z wyprostowaną głową, jak z książeczek Beatrix Potter? Można je dostać w Polsce? Absolutnie cudne, o takie, zdjęcie od monalogue:


Mam teraz więcej czasu, więc sobie zrobiłam kolaż zdjęć ogrodowych. Z wiejskiego życia Kaliny:)

Tak było!


 

 

12 sierpnia 2023

Sierpniowe światło, przetwory, wspomnienia, nowa kuchnia

 

 
Żaden miesiąc nie ma takiego złotego światła jak sierpień. Leje się jak syrop, gęsty, słodki, tężeje na  krawędziach rzeczy, sprzętów, zastyga w żywicę wspomnień. Kuchenne okno mam od południowego zachodu, mogę patrzeć godzinami, jak baśniowe złoto oprósza się na wszystkim. Kolor ścian przypomina teraz surowy len, ale w sierpniowym złocie podbarwia go ciepły popiel. Fronty Miły przemalował, korpusy dorobił z nowej płyty. Zmieniliśmy blat na barwę drewna, a klameczki na czarne. Reszta ta sama.




 
Drugie kwietnienie Princess Alexandry


 
Z ogórków będą pikle

 
Drugie słoikowanie malin - zjadają mi na bieżąco, a ma być na zimowe chłody

 
Czas pomidorów

 
I więcej światła

 
I więcej pomidorów



 
I więcej ogórków
 
 
Tak wyglądał taras przed remontem
(To znaczy tak wyglądał brak tarasu) 

 
A tak wygląda taras po remoncie. Podłoga modrzewiowa. Barierka spawana przez przyjaciół. Meble i zadaszenie Miły. Chodniczek prababcia. Hortensja od klasy na koniec roku.

 
 
A w ogóle, Aga przypomniała mi małego małego i dawną Kalinę.


Dzisiejsza Kalina pozdrawia tę ze wspomnień



  I jak to mój uczeń kiedyś napisał:

 



31 lipca 2023

Zapomniane ziemniaki, koniec lipca w ogrodzie i witajcie, pomidory!

 Rok temu miałam ziemniakowy zagonek w południowym warzywniku, od frontu. Ziemniaki wykopałam, a potem posadziłam tam borówki, bo mi szkoda było dobrego miejsca, a borówek nigdy dość. 

Jakież moje zdziwienie bylo wiosną, gdy ziemniaki znowu wyrosły sobie w zrębkach, między borówkami. Musiałam zapomnieć o kilku malutkich bulwkach, zostały sobie na zimę i spokojnie wyrosły. Bez pielęgnowania, bez okopywania, bez żadnych zabiegów zebrałam własnie wielki kosz i są śliczne. Co ciekawe, pod samą ziemią, w zasadzie na wierzchu, wystarczyło rozgarnąć zrębki ręką.

Dosiały się do nich kosmosy i kukurydza, więc rosły wszystkie razem.




 
Piękne i smaczne! Dzisiaj na obiad z botwinką i chłodnikiem.

 

Koniec lipca w ogrodzie jest feerią światła, kolorów i cieszy oko. Serce też, bo zaczynają się pierwsze warzywne zbiory. Jest fasolka szparagowa! I powódź ogórków. Zrobiłam im sznurki, ale odmawiają współpracy i pełzną po ziemi, mama twierdzi, że to dlatego, że ogórek lubi wilgoć, chowa się pod liścmi i tak mu dobrze, brać z ziemi siłę i jędrność. Całkiem możliwe, nie narzekam, musze tylko bobrować między liśćmi i uważać, gdzie stąpam, bo się towarzystwo rozpełzło. Tak samo jak dynie i cukinie.


Cebula już wybrana, jest różnie, są spore, są mniejsze. Na zagonek po cebuli pójdzie szpinak i koper na jesienny rzut, a potem czosnek zimowy.



Z wiadomości wspaniałych, zaczęły się pomidory. Jemy codziennie i póki co, mój faworyt to smakujące wytrawną śliwką noire de creme.

Koktajlowych jest mnóstwo


Na kwiatowych rabatach pstro, wesoło, kwiatowe wesołe miasteczko.





Na łąkach też pięknie. Można brodzić i brodzić, robić bukiety i patrzeć w nieskończoność. Zawsze lubiłam przydrożne i łąkowe dzikusy. Znoszę do domu namiętnie i pachną w niebogłosy, susząc się w pęczkach.







 
Czarny bez jeszcze zielony:)

 
Liście dębowe dobre do ogórków

 
Jabłka z łąki, z dzikiej jabłonki, parchate, kwaśne, aż wykrzywia, ale najpyszniejsze:) 
Ze spraw domowych, to w kuchni pachną floksy, a na tarasowych meblach królują koty, które mają cały czas świata:)
 



 
I do kompotu cukiniowe ciasto z borówkami.
Spijamy całe lato, jak Ronja:)
 
"Ja wsysam w siebie lato tak jak dzika pszczoła wsysa miód – […] – Zbieram wszystko w jedną dużą bryłę lata, żeby żyć nią, kiedy... kiedy nie będzie już lata […]. To jest taki wielki przekładaniec, są w nim wschody słońca i czarne jagody na gałązkach, i piegi na twoich ramionach, i blask księżyca nad rzeką wieczorami, i niebo pełne gwiazd, i las, i upał południa, kiedy słońce złoci sosny, i przelotne deszcze wieczorne, i wszystko inne, i wiewiórki, i lisy, i zające, i łosie, i wszystkie dzikie konie, które poznaliśmy, i to, jak pływamy, i jak jeździmy konno po lesie, tak, to jest cały ogromny przekładaniec z tego wszystkiego, co jest latem!"

Ronja, córka zbójnika