02 grudnia 2023

Zima na świecie, zima

 Przespałam nadejscie zimy. Przechorowałam listopad - dawno nie miałam tak cięzkiego końca jesieni, trafiły mnie kolejno covid, oskrzela, zakończyłam z przytupem miesiac zapaleniem płuc i kiedy obudziłam się pewnego ranka, zima już była.

Tak więc u mnie ogród został zupełnie zaskoczony, jak i ja, w szklarni zostały zamarznięte pomidory,  na ogrodzie nie ścięta pietruszka i koper, nie zagrabiłam nic, nie wykopałam mieczyków, nie posadziłam tulipanów, zmarzły mi pelargonie w skrzynkach, wszystko zasypał śnieg, zamroził mróz.

Teraz czekamy na wiosnę - cichy las, ugory, ogród, koty i ja.

Czytam Roberta Burnsa, przekład Zofii Kierszys.


Wstawanie wczesnym rankiem

Wichura przestwór szarpie, rwie,
Na niebie chmury wzdyma.
Z poświstem, z rykiem dmie i dmie
- Zima na świecie, zima.

Mam wcześnie wstawać? - Ależ skąd!
Na samą myśl się zżymam;
Gdy wzgórza w bieli śniegu śpią
- Zima na świecie, zima.

Ćwierkanie ptaków w głogach brzmi,
Ich loty mróz powstrzymał.
Noc wchłania w siebie krótkie dni
- Zima na świecie, zima.

Mam wcześnie wstawać? - Ależ skąd!
Na samą myśl się zżymam;
Gdy wzgórza w bieli śniegu śpią
- Zima na świecie, zima.


W chorowaniu jest coś podobnego do podróży. Jest się kimś innym, gdzie indziej, zwykłe sprawy obojętnieją, a my przenosimy się w krainę zupełnie innych mysli, wędrujemy przez światy, do których normalnie byśmy nie zajrzeli, bo nie ma czasu, nigdy, a teraz jak zdziwieni turyści zaglądamy w zaułki, dziwiąc się, że to wszystko tu było, cały czas? Czytałam jak już dałam radę czytać, projektowałam zeszyty i malowałam, głównie malowałam. Leczyły mnie koty, nasze cztery i piąty na małych wakacjach u nas, kotka Elfa i Dużego, Freda. To ta zwijająca się w krewetkę, trójkolorowa:)




Kulka się wygrubasiła i wygląda jak Stara Kicia bis. Jakby co Kulka po prawej:)



A z malowaniem to wyszło tak, że Miły podarował mi tablet z ekranem i wsiąkłam. Bajka. Przemalowuję wszystko. Wzięłam się za Mokraczka, całościowo. Nie mam wypasionych dwóch ekranów póki co, więc laptop na stos gazet, tablet podparty o drewniane polanko, kawa obok i malujemy.



W ramach przymusowego wolnego zaczęłam też bawić się projektowaniem zeszytów, powrzucałam niektóre już na kdp amazon, i jesli ktoś ma ochotę, można mnie znaleźć, coś zakupić nawet, będzie tego więcej i zrobię zakładkę na stałe potem w blogu.  Najłatwiej wpisać w wyszukiwarkę amazona po prostu Minstrella May, to mój nick z netu. Działa na amazonie w każdym kraju, lokalnie. Chcę tam potem opublikować Mokraczka.
 
Tak wyglądają okładki, w środku póki co w linię, 120 stron 
 





 I jeden świąteczny myszek
 


Będzie mi bardzo miło, jeśli coś się spodoba, i jeśli ktoś zostawi komentarz po zakupie, to pomoże potem,  by nie zginąć w otchłaniach wyszukiwarek.

W poniedziałek zamierzam wrócić do pracy - trzymajcie kciuki, mam nadzieję, że już najgorsze za mną:)

W końcu za trzy tygodnie święta:)



7 komentarzy:

  1. Super te zeszyty z tym Myszakiem.Ewa a czy u ciebie można takie notatniki kupić? Byłbym zainteresowany. Pamiętam ze szkoły podstawowej jak bardzo lubiłem zakładać okładki na nowe zeszyty i podręcznik.Potem rysowanie marginesów...wszystko było dobrze do momentu kiedy w zeszytach pojawiały się moje kulfony i wtedy cały urok z tych zeszytów znikał...takim byłem skrybą,żeby nie Powiedzieć Koszałkiem Opałkiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo lubiłam Koszałka Opałka i jego drużynę:) Ja mam sentyment do zeszytów, bo sama cały czas używam, piszę, skrobię. :)

      Usuń
  2. Doczytałem wszystko do końca i na Amazonie kupiłem sobie zeszyt z Myszakiem.Będę miał czym oczy pieścić.Pięknie to zrobiłaś.Dziękuję.W Mikołaja będę go miał w paczkomacie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze, ze te koty sa jak kolderki. Nie mam kolderek a moje dwa pocieszyciele odeszly na zielone laki. Mam dzikiego krolika zyjacego w naszym ogrodzie, ktory mnie cieszy w chorobie. Na innym kontynencie a prawie taka sama historia choroby i ciagle w domu. Ale od poczatku, w listopadzie w drodze do pracy na masce samochodu wyladowala sarna. I to w miescie na drodze z niska bariera metalowa po obu stronach, wyskoczywszy z podmoklego terenu. Samochod dalej jechal i nie mialam sie jak zatrzymac bo za mna sznur, takze zadzwonilam zaraz po serwis w drodze aby sprawdzili stan sarny. Nie mialam zadnych szans na jej wyminiecie. Poprostu wyladowala nagle na masce samochodu z hukiem. Samochod obecnie w naprawie bo czekalismy na czesci. Potem byl Covid, poszlam do pracy na tydzien i rozlozylam sie na zapalenie oskrzeli, po dwoch seriach antybiotykow, ciagle mi swiszczy. Poszlam do pracy na jeden dzien zeby wydrukowac dodatkowe instrukcje i materialy i w pracy mialam wypadek. Nie ma tego konca, chyba lepiej dla mnie nie wychodzic wcale z domu :) Prawdziwy snowshoe hare jest w naszym domu w lesie na pocieszenie i otarcie lez ale nie mam tam jak dojechac. Co za los!

    OdpowiedzUsuń
  4. Twoje prace wygladaja niesamowicie! Czy te postacie zwierzat beda wszystkie w Mokraczku czy piszesz jeszcze cos innego o nich? Zamrozone pomidory mozna ciagle zebrac i uzyc, nasi znajomi, ktorzy maja organiczne dawnych odmian pomidory, miedzy innymi przypominajace smakiem "polskie malinowki", jak juz im rece opadaja i nie maja sily robic przetworow z tego co zostaje jak juz zamykaja farme dla kupujacych, mroza je i przechowuja w torebkach foliowych w zamrazalniku. Musza zebrac bo u nas temperatury nizsze niz w zamrazalniku! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też kupiłam sobie cztery zeszyty z tymi Twoimi pięknymi Myszakami:) Były już tylko dwa wzory, ale będę czujna, to może trafię na kolejne. Serdecznie pozdrawiam. Ola

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że zostawisz ślad :)