
Zjesiennieliśmy, uspokoiliśmy się, odpuściliśmy. Jesienią człowiek robi się strasznie stary, jak Paszczak w Muminkach - zalegamy z kotami przed kominkiem, nieśpiesznie pijemy kawę, wieczorami zapada już zmierzch i dom gawędzi z wiatrem w kominie. Trochę choruję, po intensywnym wrzesniu chyba coś się we mnie zmęczyło i też odpuściło. Uczę się tego spokojnego rytmu od października. Piwniczka zapełniona, plony zebrane, zasiałam łubin na poplon i rysuję ilustracje do almanachu wymarzonego cztery pory roku w Mysiborku. I popełniłam kalendarz adwentowy dla dzieci, pokażę w kolejnym poście. A tymczasem u nas tak. Miły mój, to już październik, do jesieni pełny rym.









