26 września 2021

Sok z winogron, koty, dynie, jesień w ogrodzie i adio, pomidory.

 

 



Robimy sok z winogron. W tym roku są ciężkie, jędrne, napiły się deszczu, ale cukru w nich mało, więc dosładzam. Życie. Z węgierkami i odrobiną cynamonu sok jest genialny, w porywach eksperymentu dodałam do jednej partii malin i też pyszne. Spiżarnia się zapełnia, dni jesiennieją, koty się grubaszą.

Na froncie przyjaźni (trudnej, ale jednak) kocio - kociej mamy w domu chwilowe zawieszenie broni. Kicia przynosi myszy i zostawia przed drzwiami, małe koty bawią się nimi, trącając łapką i przerzucając, bo nie wiedzą, co z tym mysim dobrem robić, ale instynkt się odzywa i warczą jedno na drugie, gdy mysz zmienia właściciela. Wczoraj były dwie myszy. Przedwczoraj jakaś ruda, leśna.

Poza tym małe koty śpią w piwnicy, gdzie mają klapkę w drzwiach do wyjścia na dwór, a Kicia otwiera im drzwi z piwnicy do domu, skacząc na klamkę i o takiej trzeciej w nocy wpadają wszystkie trzy, a galop małych kotów to nie jest tupot białych mew. Po co nam te koty, mruczy Miły, ale jak widać na zdjęciach, koty są głównie do tulenia, mruczenia i kolorowania jesieni. Poza chwilami bratania się nad myszą i wspólnego wdzierania się do domu, najlepiej relacje kocie oddaje to zdjęcie.

 

 
A dajcie mi wszyscy święty spokój





Dla ukojenia kocich nerwów i u pana najlepiej
A z Rudego już całkiem spory kocurek rośnie.

 
Ostatnio lało niemal codziennie, kartofle niewykopane, ale u nas kopie się "do Pokrowy", więc czekam na przejasnienia i trochę ciepła, dzisiaj nadal tylko 5 w nocy na plusie. Trawa zimna, mokra, wysoka. Nikt już nie kosi, a w ogrodzie zanęciły się krety i mam kretopolis. Za to kolory szaleją, bez węgierski robi się burgundowy, a brzozy złote. Miskanty dostały pióropuszy i wachlują nostalgicznie mgłę i mżawkę. 
 
 















 
Melancholizuję strasznie, sprawdzam diagnozy przedmiotowe, a w wolnych chwilach podziwiam taras i dynie. Tylko wyznałam smętnie, że w tym roku nie mam dyń, a kochane ludzie z okolic i internetu obdarowali mnie tyloma dyniami, że moje schody przypominają  dyniowe królestwo. Dziękuję wszystkim, ta zima będzie pomarańczowa, pachnąca dyniową zupą z cynamonem i pieprzem i muffinkami z dyni.A koty mają dyniową radość. Przepraszam za brak ostrości na zdjęciach, koty nie chcą pozować, nie mogę złapać je nieruchomo, chyba, że śpią. No i zmieniłam telefon...
 
 




Na koniec trochę przydługiej relacji jeszcze ogrodowe zdjęcia. Koty, grzybowe hatifnaty, dużo spadających liści, dużo mokrego, kolorowego i budzącego uśmiech. Ostatnio zrobić zdjęcie bez przemykającego w tle małego kota to wyzwanie...
A w szklarni adio, pomidory. Te, co kwitną już nie zawiążą się, za zimno, a te, co dojrzewają, muszą chyba pójść leżeć do domu,  są niesłodkie, mają dużo pesteczek i gdy biorę je w ręce, przypominają zimne, wilgotne piłeczki. Ale papryki mnóstwo.Pokażę następnym razem.










I tak to wygląda:)


 

„Bo koty są dobre na wszystko:
na wszystko co życie nam niesie,
bo koty, to czułość i bliskość
na wiosnę, na lato, na jesień.

A zimą, gdy dzień już zbyt krótki
i chłodnym ogarnia nas cieniem,
to k o t – twój przyjaciel malutki
otuli cię ciepłym mruczeniem.”

 fragment piosenki Franciszka Klimka

19 września 2021

Nagły a niespodziewany koniec lata, biedny Pan Tadeusz i mruczące koty. I TA piosenka o jesieni.

 Nagle a niespodziewanie poszło sobie gdzieś lato. Mamy pięć stopni na plusie, w porywach siedem, ciągle leje i przeprosiliśmy się z kominkiem i piecem. Kartofle niewykopane, dynie zalane deszczem, trawa nieskoszona i pełna opadających z brzóz liści.

Małe koty bobrują na całego. Mają szalony apetyt, odwiedziły weterynarza i nieustannie testują obrażoną cierpliwość Kici. Ale Mały jest zachwycony, nosi je w kieszeniach, robi sobie na brzuchu mruczące okłady i snuje wizje, że wygrubaszą się jeszcze bardziej. I jak to będzie pięknie, mamo, jak taki gruby kot będzie na tobie zimą leżał.

Zimą.

Nie chcę myśleć, na razie jesień mnie trochę boli, chyba nie nacieszyłam się babim latem jeszcze. Robimy śliwkowy dżem i sprawdzam kartkówki z "Pana Tadeusza". 

Co wspomina w Inwokacji Poeta?

- Swój śmiertelny wypadek.

Kim był Sędzia?

- Przyjacielem i sługą Sopliców.

Co wspomina w Inwokacji Poeta?

- żeke nil (pisownia oryginalna)

Dlaczego Zosia mieszkała w Soplicowie?

- Zosia nie mieszkała w Soplicowie

Jakie rośliny wspomina Poeta z sentymentem w Inwokacji?

- habry, dab, fiolki, żyto (pisownia oryginalna)

Jakie rośliny wspomina Poeta z sentymentem w Inwokacji?

- trawa angielska, mięta

Jakie rośliny wspomina Poeta z sentymentem w Inwokacji?

- kukurydza, dąb, stokrotki, mak, tulipany

Dlaczego Telimena i Zosia mieszkały w Soplicowie?

- Było im tam lepiej

Wymień postacie, występujące w I księdze 

- ksiądz Rydzyk

Bez komentarza. Wzdech.

...idę spróbować powideł śliwkowych. Jak one pachną, jak one cudownie pachną. Jak najlepsze wiersze o jesieni. Mickiewicz sporo opisywał fantastycznych dań, korzystając z kucharskiej książki Czernieckiego, Compendium ferculorum - wyczytałam to w magazynie Kuchnia. Na przykład opis podawanego na uczcie szczupaka. Aż mi się tatusiowe szczupaki przypomniały...

"Weźmij szczukę, jaką wielką chcesz, ogol trochę od głowy, w śrzodku zostaw łuszczkę. Od ogona też trochę ogol, spraw, natnij na rożen mięsny ten śrzodek z łuszczką, obwiń chustą, a obwiąż sznurkami, zmaczawszy tę chustę w occie winnym osolonym. Potrząśnij też solą głowę i ogon, a przyłóż do wolnego ognia, piecz a obracaj. Miej ocet winny solony w rynce przy ogniu, któryby wrzał, a polewaj nim często tę chustę, którąś owinął szczukę. Głowę też wcześniej pozynguj oliwą albo olejem, albo masłem, a potrząśnij trochę mąką pszenną i drugi raz, i trzeci raz to czyń, to się smażyć będzie, a ogon na ostatku, gdy się rumienić pocznie, pozynguj także, czym chcesz, ale mąką nie potrząsaj, a gdy rozumiesz, że już gorąco, zdejmij z rożna, chustę odwiń, będziesz miał szczukę sparzoną, warzoną i pieczoną."

Nie mam zdjęć jesieni w ogrodzie jeszcze, ale mam zdjęcia kotów. Pozdrawiamy mrucząco i nieco melancholijnie.

 







 

Głębokimi rzekami pachnącymi szuwarami
Idzie jesień

...I prosto w nasz próg




 

05 września 2021

Taras z drewna modrzewiowego gotowy i jeszcze więcej zdjęć małych kotów

 Taras gotowy. Deski modrzewiowe przykręcane od dołu, by nie było widać  wkrętów. Konstrukcja spawana. Daszek. Jest miejsce do picia kawy, patrzenia na jesień i arabeski złota w zieleni brzóz. Sprawdzone przez koty. 

Pomidorki wkradły się przypadkiem i też czarują kolorami.