To moje motto na tę wiosnę. Rozmawiam sobie z wewnętrzną, małą Kaliną i mówię jej: słuchaj, ja się tobą zaopiekuję dobrze, obiecuję, nic się nie bój, poradzimy sobie, zobaczysz. Wiosna jest, tarzajmy się w niej jak koty w piachu! Dam ci te stare konewki, kury o puszystych porteczkach, te ostróżki, lawendę i ciepłe wieczory. Będziemy grac na wiolonczeli. Będziemy robić do syta bezsensowne rzeczy, ale absolutnie niezbędne do szczęścia - suszyć zioła, szorować stare meble, robić Miłemu pierogi i malinowy dżem dla Średniaczka. Z całą wesołą delikatnością nie pozwalamy sobie niczego wytłumaczyć, że jakis pomysł jest bez sensu - i na nic już nie czekamy. Każdy ma swoją Narnię, wiadomo, ale moja oskoma na szczęście sprawia, że ja chcę wskoczyć w swoją jeszcze głębiej. Dalej wzywyż i dalej w głab, jak u pana Levisa! Będziemy jak dzielna niewiasta z księgi Salomona- gdy zechce mieć rolę, nabywa ją. Zechce mieć zieloną ławkę, maluje ją. No. Tak będzie!
19 maja 2026
Życie jest krótkie, daj sobie wszystkie zardzewiałe konewki, lalki i wszystkie stare meble, których pragniesz!
Bzy kwitną. Wącham bez bez opamiętania:) Widzicie to? Bez- bez opamiętania. Jakie pyszne zdanie.
A w lesie jest tak. Poziomki kwitną!
Nasze Podlasie. Zrób krok, a pojawi się ściezka!
Podręczniki do studiowania
A to mój nowy mebelek- prezent od cudownych Państwa Z. Sekretarzyk, ale u mnie obsiadły go moje lalki. Zdjęcie trochę kiepskie, ale lepszego nie ma na dziś, I kawałek salonu z moim miejscem do picia kawy. I Waterhouse, My sweet rose, wiadomo.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję, że zostawisz ślad :)