30 maja 2021

O zapachu bzu, gościach w ogrodzie, nowym sezonie na budowie i przełamaniu wiosny w lato

 Bez pachnie tak, jak wygląda. Nie mógłby mieć innego zapachu ani koloru. Ten kwiat po prostu pachnie różem, dojmującym, naiwnym fioletem, tajemnicą i słodyczą, początkiem rozkładu. Caroll





No oczywiście, że po domu rozmnożył się bez, wygląda z wazonów, dzbanuszków, wkrada się oknami. Wiem, że gatunkowo to lilaki, ale literaturowo to bez, w mojej pamięci od dziecka bez i Słonimski napisał też, że:

I tak się jakoś stało, Że bez tak pachniał — jak bez, I słowo "pachnieć" pachniało, I łzy były pełne łez

 A ja Słonimskiemu wierzę, bo wspólnie z Tuwimem ułożyli najdłuższe zdanie po polsku, czyli 36 części składowych, tak proszę Państwa; razem 335 wyrazów. ktos taki zasługuje na wiarę, że bez pachnie jak bez.

W Kalinowie wiosna przełamuje się w lato. Poznajemy to po tym, że przekwitł ostatni tulipan. Liliokształtny. Choć trzymały się najdłużej, razem z żółtymi, oto pożegnanie z nutką melancholii:

 


Przełamywanie wiosny w lato trochę trwa, ale jest to moja ukochana pora, najbardziej czerwcowa, jaśminowa, gdy z Leśmiana wskakuję w Gałczyńskiego, a z Topielca zieleni w Wita Stwosza i  Kronikę olsztyńską. Do czytania wierszy zawsze mam oskomę, nie tak jak Mickiewicz, który narzekał podczas pobytu w Karslbadzie, w pijalni wód, że „biorąc wody, niepodobna być w humorze do słuchania głupich wierszy", ale za to pozostaje się w harmonii z prozą. Może dlatego, że nigdy nie byłam w pijalni wód na wypoczynku, tylko raz na wycieczce z klasą, ale jeśli ktoś jeździł jako opiekun wrzeszczących dwunastolatków to wie, że to żaden wypoczynek. Poza tym wolę wiersze od prozy w każdym wymiarze. Bardziej skondensowane. I nie mam czasu na wypoczynek. Tyle się dzieje codziennie, że nie nadążam z pracą, a co dopiero ze zdjęciami czy wpisami na blogu...

 

 
Rzodkiewki wyjeżdżają na taczce co prawda nie jak Jagna Borynowa, ale równie spektakularnie.
 Toniemy w rzodkiewkach, zjadamy je w sałatach i bez. Musza ustąpić miejsca letnim siewom, na ich miejsce wskakuje cebula słodka z rozsady, bazylie i  pak choi.



 
Cebula leży po wysadzeniu, ale się podniesie. Kwitną truskawki, a czeresni tyle się zawiązało, że latami nie widzieliśmy tylu obiecujących urodzaj widoków.


 
Wycięliśmy wszystkie tuje od strony sąsiada. Sąsiad zadowolony, a my doświetliliśmy warzywniak. Trochę w pergoli zasłoniłam matą, a dalej pójdzie siatka na ogórki i nie wiem jeszcze co. Ale już nie tuje.


 
Oczko i okolice brzóz leśmianieją, zarastają, wieczorami żabie chóry i kosy, ganiające na piechotę pon trawie i grające ze szpakami w krykieta. Dżdżownice sędziują,



A w ogrodzie goście. Biedronki, trzmiele, pszczoły miodne, i dzikie, i ropucha jest, i ptaki, i koty swoje i cudze.


 
Piwonie ogrodowe jeszcze w pąkach, ale drzewiasta już rozwija się, jak róża z Małego Księcia, powoli, żeby nie być pogniecioną jak maki, ale wyprasować swoje jedwabie starannie i pokazać jak gwiazda. Voila. 





Do piwoniowych księżniczek dołączy niedługo równy szereg irysowych żołnierzy, prezentujących broń, a w czerwcu nadejdzie Czas Królowej, ale jeszcze cyt...

Póki co, zaczynają czosnki, różaneczniki, a mlecze przeszły w stan dmuchawcowstąpienia i lewitują po łąkach.




A na budowie zaczyna się powoli kolejny sezon i tatusiowie zaczęli szalować nadproża. Tato Elfa i Tato Dużego. I Inspektor Nadzoru na miejscu. 





23 maja 2021

Zieleń pełna ech

 Teraz jest ta pora, gdy Leśmian musiał pisać Topielca zieleni. Padają deszcze, jest ciepło i co dnia widzę niesamowite przyrosty na wszystkim, od pędzelków modrzewi, po stulone piąstki paproci, sosny, busz podagrycznika i glistników, dzikie łąki. Mój cienisty zakątek ma się doskonale. I pięknieje.












Sałaty się skupiają w główki, kapusta zagęszcza listki i już muszę ją nakryć siatką pod pałąkami, bo w tym roku chcę spróbować dohodować ją pod przykryciem, zamiast pryskać olejem rydzowym czy inną ochroną przed  mączlikiem. Zawsze to jakiś eksperyment.

Posiane dynie, cukinie i ogórki.  Wszystko w sumie posiane z pierwszych wiosennych wysiewów i nawet wysadzone pomidory, do gruntu i w szklarni. Poszedł  do gruntu pak choi i koperek w trzech rzutach co 2 tyg. I już wyrwana i zjedzona rzodkiewka z pierwszych, marcowych siewów, a listki zaniosłam kurom i kaczkom sąsiadki. Łomotały aż miło.








 

Z rzeczy cudnych, majowych i pełnych ech  poezji, to kwitną lilaki, kokoryczka i konwalie. Ścięłam lubczyk i zaczynam suszenie mięty i melisy. Robi się gnojówka i w tygodniu będzie gotowa, pokrzywowa. Pomidory czekają na nia z utęsknieniem. Potrzebują azotu na wzrost teraz. Tak samo bakłażanki, w tym roku posadziłam białe.





 
A tak wygląda człowiek, który po siedmiu miesiącach zdalnego nauczania poszedł do pracy normalnie, do szkoły...

 
Śniadanka majowe

I ostatni rzut tulipanów, najpóźniejszych




 

Następne za rok. Nadchodzi czas dzwonków, laków, piwonii, róż i irysów. I nie mogę uwierzyć, że maj przełamie się już niedługo w czerwiec...