24 kwietnia 2022

O Beatrix Potter, zawilcach i sile dobra

 


Dzisiaj był dzień zawilców i czytania o Beatrix Potter.

Już jakiś czas się noszę z niesłabnącą sympatią do tej niezwykłej damy: była jeżową mamą, hodowczynią królików i owiec, obserwatorką grzybów, ilustratorką książek, autorką Piotrusia Królika i całego mnóstwa bajek. I była wspaniałą, odważną kobietą, inspirującą mnie po czubki uszu. Więc dzisiaj o Beatrix.


 Z kuzynką Alicją

 

 
Młoda Beatrix


„Uwierz, że istnieje wielka siła, która po cichu działa na rzecz dobra, strzeż więc siebie samego i nie przejmuj się resztą.”

 

Urodziła się w 1866 roku, jako starsza z dwójki rodzeństwa, jej ojciec był londyńskim prawnikiem, brat Bertram został wysłany do snobistycznych szkół, a mała Beatrix dostała guwernantki, takie były czasy. Była nieśmiałą dziewczynką, pisała pamiętnik maluśkimi literkami i specjalnym szyfrem, malowała dużo, głównie zwierzęta, które znosiła do domu i za którymi przepadała. owady i grzyby. Wujek chemik pozwolil jej używać swego mikroskopu, stąd wspaniałe detale w rysunkach i naukowa pasja. Zderzona ze ścianą konwenansów. Cytuję za Famous Sciencist:

"Zajęło jej 13 długich lat, aby ukończyć badania ( o grzybach i glonach) i sfinalizować artykuł o swoich odkryciach. Botanicy, którym pokazała swoją pracę, odmówili nawet dyskusji na temat wykonanych przez nią rysunków. Jedyny raz, kiedy otrzymała pozwolenie na zaprezentowanie swojej pracy The Linnaean Society of British Scientists, miała miejsce wtedy, gdy jej wujek wstawił się za nią. Przedstawiła swoje opracowanie „O kiełkowaniu zarodników pieczarek”, ale nie pozwolono jej samej go przeczytać, ponieważ w tym czasie na spotkania zapraszano tylko mężczyzn."

Cytat za  Agnieszka Drotkiewicz, Przekrój:

"Najszczęśliwszymi okresami dzieciństwa Beatrix były wakacje spędzane na łonie natury. Jej rodzice wynajmowali domy – przez wiele lat w Szkocji, później w Lake District. Późniejsza pisarka pokochała te krajobrazy, podobnie jak nadmorskie Devon, gdzie kiedyś całą rodziną odbywali kurację w uzdrowisku. Malowała pejzaże, pilnie studiowała i rysowała rośliny. „Uważne studia botaniczne z mojej młodości, pomogły mi później w moich książeczkach łączyć to, co realne z fantazją. Tłem dla przygód jej bohaterów są piękne i precyzyjne rysunki goździków, fuksji, nenufarów, bratków, pelargonii, lwich paszcz i róż”."

 


Nie została naukowcem, więc została pisarką. Własnym sumptem za 11 funtów wydała Piotrusia Królika i rozdała znajomym i rodzinie. Wydawnictwa go wcześniej odrzucały. Dopiero po pozytywnych recenzjach został przyjęty ponownie i ruszył w świat. Opowieść o Piotrusiu Króliku została opublikowana w 1902 roku, kiedy Beatrix  miała 36 lat. W sumie wydała 28 książek, które wciąż czytają dzieci na całym świecie. Ponad 150 milionów egzemplarzy jej książek zostało sprzedanych i przetłumaczonych na 35 różnych języków.

Gdy jej książki zyskały na popularności, przeznaczyła cały zysk na posiadłość  o nazwie Hill Top, którą kupiła w 1905 roku. Położona  była w Anglii, w Krainie Jezior,  tam Beatrix cieszyła się ciszą i samotnością, oprócz bycia rolnikiem i właścicielem ziemskim, została hodowcą owiec rasy Herdwick. Rok przed śmiercią została wybrana prezesem Stowarzyszenia Hodowców Owiec Herdwick – jako pierwsza kobieta. 

 


Była cudownie pragmatyczna i pełna humoru, czasem przyjemnie absurdalnie czarnego (szczury z jej bajki chcą upiec kota w cieście z bułką tartą) - opisuje w pamiętniku jak kłóciła się z hydraulikiem, który był mizoginem : "„Jeśli nie przyjmie rozkazów od kobiety, mogę go spakować i odprawić " - truła szczury, sadziła malwy i skalnicę. Wyszła za mąż, ale nie doczekała się dzieci.   Nigdy nie straciła miłości do natury i stała się orędowniczką tradycyjnego rolnictwa i ochrony dzikiego środowiska otaczającego ten obszar.Wykupowała kolejne działki wśród jezior, by zachować naturalne środowisko przed agresywnymi producentami. British Natural Trust ostatecznie otrzymał darowiznę w postaci 4000 akrów ziemi, na której znajduje się 15 gospodarstw i domków. W ten sposób Beatrix miała nadzieję dalej realizować swoje marzenie, aby zapewnić ziemię stworzeniom, które pokochała.

Beatrix Potter zmarła na zapalenie oskrzeli w 1943 roku w wieku 77 lat. Pasterz jej owiec, Tom Storey, rozsypał jej prochy nad Hill Top.

 

                                                           

Była cudowną duszą, prawda? :) A niżej rysunki Beatrix przyrodnicze, dla dzieci i akwarelki.

 rysunki Beatrix

A to rysunek Top Hill i zdjęcie, jak wygląda dzisiaj:) Przecudne:)


 

Tyle o Beatrix, a teraz o zawilcach. Kwitną w Borku, tak nazywamy las za Kalinowem. Całe połacie, łachy, pola. Czas jedyny w roku, eksplozja piękna porównywalna tylko z wrzosową porą jesienią, ale zawilce po ciemnej, zimnej zimie są prawdziwym błogosławieństwem dla serca. Więc przesyłam i dla was:)
















23 kwietnia 2022

Lekcja cierpliwości

 

 
Chciałabym napisać, że wiosna przyszła, przyszła, z dzwoneczkami, chciałabym to krzyknąć na całe gardło, jak Mary do Colina, pamiętacie? Ale jeszcze nie. Zatrzymała się przed progiem, kaprysi, zimno jej. żonkile na dworze takie nierozwinięte, jak widzicie. Przymrozki zjadły im końce liści. Cały marzec był zimny i cały kwiecień. Dzisiaj plus sześć. W dzień ledwie dochodzi do dziesięciu, w nocy zero albo niżej. Czekamy, stoimy, wstrzymujemy oddech. Zerwałam żonkile do domu, to zaraz się otworzyły, no proszę.
 
  
 
Z moich planów na szybsze pogonienie pracy w ogrodzie nici, fiasko. Co z tego, że były wolne dni, jak codziennie chłód, wiatr, deszcz, a ja kaszląca jestem i po zwolnieniu na gardło. Kuruję się, piję ziółka, syrop, trochę wychodzę choć na godzinę, bo jednak zagonki muszą być przygotowane, to i owo posiane, a po niedzieli już pikuję pomidory.

Zostało mi uzupełnić ziemią skrzynie, obsypać zrębkami ścieżki, to z przodu. Z tyłu, pod kuchnią, już posiane, ale nic nie wyszło. Sałata i rzodkiewka tylko w szklarni wzeszła, cebulka śpi. Ale jest szczypior zeszłoroczny, na szczęście. I mizuna na kanapkę. Forsycje rozkwitły, ale cała reszta w pąkach. Lekcja czekania, lekcja cierpliwości. No to nalepiłam pierogów.


 

13 kwietnia 2022

Szczęście ogrodnika

 Czarna ziemia. Zapach nowych grządek. Pierwsze pączki. Świat tak piękny, że zapiera oddech. Mimo przymrozków, czającej się zimowej sukienki Buki za rogiem to ona już króluje. Wiosna, wiosenka.














03 kwietnia 2022

Prima aprilis, kocia kawiarnia i mali czytelnicy. I żółta jaskólka.

 Pogoda zrobiła nam prima aprilis i od kwietnia mamy znów zimę. Bardzo piękną, narnijską. Koty są bardzo zdziwione, bociany, szpaki też. Zasypało krokusy i przylaszczki. Jedyna pociecha, że jak się to stopi, będzie woda i to jest wspaniałe, bo sucho okrutnie na naszych piaskach.





Parę godzin nie było prądu, sypało całą noc, teraz powolutku słońce roztapia wilgotne pierzynki. Pomidory na oknie już wschodzą, w szklarni wynurzyła zielony nos rzodkiewka i sałata. Mały zabrał nas do kociej kawiarni, którą otworzono w sąsiednim mieście; koty można głaskać, jak podejdą, a nawet adoptować. Na kolana Miłego od razu wpakowała się Bunia, kawiarniana seniorka. Bardzo podobna do naszej Kici. 

Nasze domowe  kotki mają umowny rozejm zaczepno obronny, potrafią spać na tym samym łóżku, ale z dystansem socjalnym zawsze. Czasem zaczyna się syczenie, prychanie i walka na puchate łapki niestety.






Z przemiłych rzeczy, to miałam spotkania czytelnicze, najmilsze te z małymi czytaczami. Dzieci namalowały portrety bohaterów Mokraczka i samego wodnika, zrobiły z paniami wystawę "Flora i fauna w książce Mokraczek", dostałam też piękne obrazki i podpisywałam książeczki. Śpiewaliśmy o trawach i macierzance i czytałam fragmenty przedszkolakom.






 
Portret fanowski:)

 

A taką miałam broszkę od  mamy koleżanki, sama robi filcowe ptaszki. Zapytałam dzieciaki: a jak się nazywa taki żółty ptaszek, wiecie? A na to gromki głos z klasy:

- Jaskółka!

No więc muszę popracować nad ptasią edukacją swoich uczniów, zdecydowanie:)