30 sierpnia 2021

Oda do jesieni Keatsa, okruszki lata i małe koty

 Dzień zamyślenia, dzień siąpiącego deszczu, mokrych traw, gałęzi, sierpniowych ostatków. Już ostatnie okruszki wakacji i lata, jakby turnus słoneczny skończył się właśnie i złota  pani stała  z walizką w kolejce do recepcji, zwolnić pokój pod nowego lokatora.

Poczytajmy Keatsa, będzie lżej sercu. Do wiersza ostatnie zdjęcia; upadł mi telefon i na razie zdjęć nie będzie, póki wymienię na nowy. Ot, smuteczek.






Ty, co wiesz, jak ciężarem jabłek giąć omszały
Konar, słodyczą sycić owoc aż do rdzenia,
W orzechu spęczniać jądro, nadymać otyłą
Dynię; jak skłaniać późne kwiaty do kwitnienia
Raz, i raz jeszcze, aby pszczoły stąd czerpały
Pewność, że nigdy letnie nie miną upały,
Choćby ciągliwe złoto w ul się nie mieściło.




 

Któż cię nie widział, poro bujna, choć najcichsza?
Kto wzrokiem w dal wybiega, oczy nieraz przetrze,
Widząc, że siedzisz sobie na klepisku spichrza,
Z falą włosów wznosząca się miękko na wietrze;
Lub uśpiona oparem maków, co w krąg płoną,
Leżysz w polu, a czerwień kwiatów zarumienia
Łan, który zżęcia jeszcze przez chwilę unika;
Lub głowę twoją, koszem kłosów obciążoną,
Widać tylko, gdy brodzisz korytem strumienia;
Albo też godzinami nie spuszczasz spojrzenia
Z sączącej się spod prasy strużki jabłecznika.

 



Gdzie wiosenne piosenki? Dlaczego przebrzmiały?
Mniejsza z tym; twoich własnych muzyk tajemnica
Z płatków obłoków składa zachodu chorały
I różanym odcieniem ścierniska nasyca;
A wtedy cienki lament komarów odurza
Chylące się w powiewie sitowie zatoki
I trzciny, które rzeczna fala rozkolebie;
I podrosłe jagnięta beczą u stóp wzgórza;
I w trawie grają świerszcze; i gwizd swój wysoki
Drozd z gałązki wysyła w gasnące obłoki;
I jaskółki zwołują się w wieczornym niebie.  






22 sierpnia 2021

Sierpniowe ostatki w ogrodzie warzywnym i kwiatowym, kocie sprawki, nowy przychówek w Kalinowie, nowy taras i ogólnie ciągle lato.


 

Lato jest jak owoc, rozwija się na początku czerwca, na początku  jest niedojrzałe, a następnie pełnieje i dojrzewa od lipca, aż pęka skórka, z której zsuwa się słodki i gęsty sok, jasny sierpień. To wszystko będzie stracone, jeśli zabraknie kogoś, kto będzie się tym delektować. Madeleine Chapsal

 


 Dawno nie było tak jarzębinowego roku.  Drzewka uginają się pod ciężarem gron, a każde grono jest dorodne, niewysuszone, pełne jarzębinowego soku. Gałązki wygięte w pałąki zupełnie zmieniły kształt zwykle strzelistych drzewek. Teraz mam zwisająco - płaczące jarzębiny.

Ale nie tylko jarzębiny, wilgoci i deszczy było tyle, że wszystkie jagody są piękne, aronie, borówki, drugi raz obrodziły truskawki, a w warzywnym ogródku zamiast sierpniowej przysuchy mam nadal mokry, pełen rosy gąszcz, przez słoneczne promienie przebijają się zgodnie kosmosy, astry i mnóstwo słoneczników. A nad wszystkim dalie i sierpniowe róże.

 

 

 


 

Duchessy sierpnia to hortensje


 

 
 
 
                                                   Ale róże i tak wygrywają wszystko

 


 



 A to pospolitusy wiejskie, ale towarzystwo wesołe, rozgadane na wietrze, słoneczne i kolorowe









 
W warzywniku wyrwałam cebule, jutro wyrywam fasolkę szparagową, będę siać rzodkiewkę i sałaty z roszpunkami na jesienny sezon. I bratki na rozsadę, i szpinak i koperek. Lubię tę rozwichrzoną swobodę sierpniowego ogrodu. Bałagan, Wszystko przerosło, W truskawkach trawa. Na zagonkach psianka. Kalosze w błocie po deszczu, marchew w błocie, nać odcinam i nosze kurom Basi po sąsiedzku. W trzech domach obok hodują kurki, ale basiowe mają najbliżej, więc przerzucam przez siatkę zieleninę i mam uciechę, bo oprócz kur są kaczki, kogut i gęsi, ale takie dziwne, z naroślami na dziobach. Bardzo dostojne. Kiedyś, na emeryturze, będę mieć kury!






No a teraz najlepsza nowina, mamy przychówek w Kalinowie. Mały przyniósł dwa małe kotki. Z rozdzierającym: Mamooooo, tatooooo, one nie mają mamy, ktoś je wyrzucił na ulicy, siedziały za kratą w nieczynnej pizzerii, takie głodne, chude, mamoooo, ja będę im kupował jedzenie za swoje, będę po nich sprzątał, możemy wziąć kotki, proszęęęęę????

Więc braciszek i siostrzyczka. Mała i Rudy.





A z nowości, to finalizuje się taras. Pospawana już konstrukcja, zrobione zadaszenie, czekamy na deski, bo modrzew syberyjski jedzie do nas z Irkucka i pan od trzech tygodni stoicko tłumaczy, że "utknęło u ruskich".


  

Początki


Stan obecny. Mam nadzieję na jesienną kawkę na tarasie:)
A z cudów sierpnia, to oczywiście pomidory. ogórki skończyły się, adio ogórki. A ciekawostka; nie ma dyn. Wcale. Może jedną, dwie wypatrzyłam. Liści hektar, a kwiaty nie pozawiązywały się poodpadały i już.











 
Placki z cukinii. Cukinii mam artylerię.

 
Mamo, Obcy w ogrodzie!

 
Szykowanie obiadku. Będą pasztety z cukinii, placki z cukinii, zupa z cukinii. Ostatnie ogórki. Pierwsze wrzosy i grzybki.



A mnie jest szkoda lata...