Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miłosz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miłosz. Pokaż wszystkie posty

01 maja 2024

Romantyzuję życie, niezapominajki, kolejne skrzynie i stokrotki w herbacie. I maj.


 Nauki nigdy dość, dzisiaj nauczyłam się, że istnieje pojęcie romantyzowania życia na wsi, które polega między innymi na tańcach w nocnej koszuli po rosie o poranku. Nie powiem, zdarzyło się, choć raczej w piżamie i z kawą, ale w moim przypadku to raczej romantyzowanie życia w ogóle. Nigdy nie miałam problemów ze słowem romantyczny czy sentymentalny - lubię oba, lubię doprawiać codzienność nie szczyptą, a pełnymi garściami tego, co przyjemne i piękne, wzruszające i pachnące poezją.

Ostatnio, zwłaszcza po epizodzie chorobowym, juz w ogóle odpuściłam sobie sceptycyzm co do celebrowania życia, więc jeśli kalinowa dusza by chciała pobiegac po rosie, to z pewnością pobiegam.

Dzisiaj cieszyłam się niezapominajkami i stokrotkami, a do niezapominajek mam wielki sentyment przez Oskara Miłosza:

(...)Bo w moim życiu znałem

Jeden tylko kwiat, niezabudkę, dziwne ziele,
Co śpi w ciemnych dolinach, w kraju Zabawa w Chowane,
Daleko, daleko. Tak, serce, tak, studnio! Jak w tym życiu było.


Kiedy pić herbatę ze stokrotkami, jak nie w maju? Stokrotki sa jadalne i robiłam z nich syrop, wyszedł różowy jak rumieniec Marii Antoniny. Bułeczki maślane dzisiaj tura druga, wczorajsze znikły za szybko:

Różane kapturki na koszyki czy talerze, jakże praktyczne, gdy w domu koty a w powietrzu muchy, nabyłam droga kupna przez internet. Różne rozmiary, materiałowe więc wielorazowe, świetnie. Niebieskie w różyczki!

A tak wygląda celebrowanie majówki, wersja ludzko - kocia.

Ponieważ mój ogrodowy apetyt w tym roku urósł, Miły zrobił kolejne skrzynie, do jednej powędrowały kapusty zwykłe i pekińskie, do drugiej truskawki bardzo smacznej odmiany rumba, prezent od elfowego taty. Muszę tylko trochę dowapnowac ziemię, bo rumba lubi. 

Robienie skrzyń wyglądało tak:

 
A tu prezentacja Granatowego Fartucha i Kaliny dumającej, gdzie wcisnąć jesienne maliny, bo mam trochę sadzonek.
 





04 sierpnia 2022

Kalejdoskop sierpniowy i piosenka pasterska

 


 
Pierwsze, swoje, wytęsknione pomidory. Już są, już się zaczęło. Od nasionka do zbioru czeka się tak długo, ale warto, bo smakują i pachną przepysznie. U nas mówi się: nie odjeść się:)
Ostatnio dużo urzęduję w kuchni, między wekowaniem ogórków a obcinaniem końcówek fasolki jest sporo czasu na robienie pyszności letnich. Kalejdoskop z tygodnia: tosty ze zmielonego siemienia lnianego z jajkami i ziółkami,


 
Minibułeczki serowe z tymiankiem i kminkiem
 
 

Chlebek ziarenkowy i pasztet cukiniowy z dodatkami


Jagodowe rarytasy: jagodzianki, kruche z jagodami, ucierane z jagodami...

 

 

 


I coś na upały: mrożony serek mascarpone z masłem orzechowym:) 

Ale starczy o jedzeniu, bo robię się głodna:)

W ogrodzie zmiana warty, teraz floksy i dalie. Posiałam nową sałatę, dwuletnie, po fasolce wejdzie jeszcze sianie koperku i rukoli, może pak choi.







 
Ale królową sierpnia jest papierówka, niewątpliwie. 



 
 
Tu tra­wa buj­na do ko­lan się kło­ni
A kie­dy jabł­ko w tra­wę się po­to­czy
To mu­sisz całą twarz przy­ło­żyć do niej
Kie­dy za jabł­kiem go­nią two­je oczy.
 
 
Cz. Miłosz, Piosenka pasterska


 
Mieliśmy całe trzy morele! Po raz pierwszy. Nektarynek zatrzęsienie. Mirabelek też.



A teraz relacja z kociego życia: kotki mają się bardzo dobrze, wszystkie jedzą, ogarniają potrzeby w miarę i są niezwykle ruchliwe, poza momentami, gdy śpią w nieoczywistych miejscach i pozycjach:)

Zmęczona mama ucieka najczęściej.






Nie ma to jak drzemka w starym kapciu


Braciszek i siostrzyczka, Rudy i Czarna:)


 


15 maja 2022

Pierwsze wiosenne pływanie i ciepła Zimna Zośka.

 W tym roku zimna Zośka przyszła bez przymrozków, Serwacy, Bonifacy i Pankracy też. W nocy mieliśmy plus cztery, a dzień słońce wyzłociło i osłoneczniło pięknie, do 22 stopni. Więc wyciągnęliśmy łódkę na pierwsze, wiosenne pływanie.

W zasadzie to był łódkowy kulig; jedna łódź z silniczkiem ciągnęła drugą, a pogoda była bajeczna, nad głowami łabędzie, wszędzie zielono, błękitnie, obłoki piękniejsze, niż u Mickiewicza, na polach świerzop bursztynowy...

No i co tu dużo mówić, zdjęcia opowiedzą resztę. I Czesław Miłosz

 

Czesław Miłosz, Rzeki

Na słońce wystawiałem twarz, sterujący z rzadka zanurzeniem wiosła,
I mknęły dębowe lasy, łąki, sosnowy bór,
Za każdym zakrętem otwierała się przede mną ziemia obietnicy,
Dymy wiosek, senne stada, loty jaskółek-brzegówek, piaskowe obrywy.
Powoli, krok za krokiem, wstępowałem w wasze wody
I nurt mnie podejmował milcząco za kolana,
Aż powierzyłem się, i uniósł mnie, i płynąłem
Przez wielkie odbite niebo triumfalnego południa.
I byłem na waszych brzegach o zaczęciu letniej nocy,
Kiedy wytacza się pełnia i łączą się usta w obrzędzie.
I szum wasz koło przystani, jak wtedy w sobie słyszę
Na przywołanie, objęcie, i na ukojenie.
Z biciem we wszystkie dzwony zatopionych miast odchodzimy
Zapominanych witają poselstwa dawnych pokoleń.
A pęd wasz nieustający zabiera dalej i dalej.
I ani jest ani było. Tylko trwa wieczna chwila.