10 maja 2014

Konfitura z pączków sosnowych i sosnowy syrop. Oraz sosnówka.

 

Cała sobota pachniała u nas sosnami. Gotował się sosnowy syrop i młode pędy na konfiturę. Średni pomagał w zbiorach, dzień był ciepły, pachniało deszczem, sosnami, wiatrem z lasów...


Konfiturę robi się tak:

- 1 kg cukru i 2 szklanki wody z dużą łyżką kwasku cytrynowego( około 2- 3g) zagotowujemy na syrop
- do syropu wrzucamy rozdrobnione i umyte wcześniej pędy sosnowe, oskubane z grubsza z brązowych łuseczek

Zagotowujemy i pyrkotamy w garnuszku około 40 minut, do miękkości,  potem przecieramy jak na galaretkę, jest złocista... można też przecedzić i odcisnąć... można też jeszcze odparować, by zagęścić. Pachnie jak cały las.



Syrop z sosnowych pędów robi się tak:

- zrywa się owe pędy, nie za duże, nie za małe, tak nie dłuższe od dłoni, oskubuje z łuseczek, nie myje, zasypuje się w słoju kilogramem cukru, warstwami.




 Dobrze ugniata - na przykład drewnianym wałkiem, można podlać odrobinę wody lub potrzymać około pół godziny w piekarniku w niskiej temperaturze, by pędy zaczęły puszczać sok. Macerowanie  trwa około 4- 6 tygodni, na parapecie, nie przeszkadza światło. Potem przecedzamy - można wzmocnić spirytusem:)


Nalewkę sosnową, czyli sosnówkę robi się tak:

-  scukrzone pędy po syropie ( ja wykorzystałam te odciśnięte z galaretki) zalewamy wodą i spirytusem w proporcji 5:1. Odstawiamy w ciemne miejsce, potrząsamy co jakiś czas, za 3 tygodnie przecedzamy, dodajemy sosnowego syropu, jeśli lubimy słodkie... i do ciemnej spiżarki do zimy, niech postoi. Na jesienne przeziębienia będzie wspaniałe. Sosna jest  znakomita na gardło, kaszel, drapanie w krtani, bóle migdałków... czyli na to, co nas dopada, gdy robi się jesiennie i zimowo.
Ziołowa spiżarnia i apteczka Kaliny zaczyna się zapełniać - sosnowe wyroby zajmują miejsce obok mniszkowego miodku:)


Przepisy na sosnówkę są też TU i TU. Smacznego!

19 komentarzy:

  1. Ojejujeju! O sosnowej konfiturze nigdy nie słyszałam, ale o syropie owszem. Mam na półce zapasy sprzed roku czy dwóch i tak sobie marzę,że za rok będę robić przetwory już we własnym domku. Trzymaj kciuki! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzymam kciuki, mocno, bardzo mocno- ja konfiturę też robię w tym roku pierwszy raz, szukam ciekawych przepisów pod hasłem: wszystko z sosny!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy jeszcze nie robiłam niczego z pędów sosny, może teraz się zdecyduję, tym bardziej że za płotem mam lasek sosnowy :)
    pozdrawiam
    marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martuś - zrób to najłatwiejsze, czyli syropek:) Wychodzi za każdym razem, można słodzić nim herbatę, pić po łyżeczce... żaden syrop z apteki nie dorówna, i ta satysfakcja, że się samemu zrobiło- bezcenne:)

      Usuń
  4. W przyszłym roku i ja zadebiutuję, a na razie skrupulatnie sobie notuję Twoje przepisy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogromnie mi miło, ja też notuję sobie w takim ślicznym notesie, żeby nie zostało tylko w wirtualności, ale żebym mogła iedyś notes synowej przekazać, jak się już jej dorobię;) Albo wnuczce jak będę już babcią Kaliną;)

      Usuń
  5. O jeju, to już wyższa szkoła jazdy! Konfitury położyły mnie na łopatki! O syropie i owszem słyszałam, ale nie próbowałam. Pełna podziwu pozostaję i wyrazy szacunku ślę Pani dobrodziejce:))

    OdpowiedzUsuń
  6. Poczułam się jak Billewiczówna z tą dobrodziejką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I słusznie:) Pozdrawiam i dziękuję za przepisy:)

      Usuń
    2. Bardzo proszę, częstujcie sie przepisami, w kolejce już następne, a zeszyt puchnie od notatek:)

      Usuń
  7. jeśli szukasz wszystkiego z sosny to tutaj też masz coś ciekawego :) http://www.herbiness.com/kwiatki-sosny-lekarstwo-smakolyk/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, doskonałe! A ja szukając sosnowych receptur znalazłam przepis na syrop ze stokrotek i robię natychmiast:) I z mięty truskawkowej. A te sosnowe pędy w czekoladzie to wypróbuję koniecznie:)

      Usuń
  8. Tylko nie zrywajcie pędów z czubka drzewa. Są największe i najbardziej kuszą, ale wtedy ranicie drzewo najbardziej, bo nie może rosnąć tak, jak powinno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, Agniesiu, dlatego z każdego drzewka zrywamy pędy tylko z kilku gałęzi, by miało możnośc regeneracji, dzielimy się dobrem z nimi ostrożnie!

      Usuń
  9. Konfitura? No znów czegoś nowego się dowiedziałam. A syropek już stoi od weekendu majowego i naciąga :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kurczę, nie daruję sobie, że nie znalazłem wcześniej informacji, że można zrobić syrop z SOSNY! Musi być fantastyczny. Chciałbym go zrobić jak najszybciej, ale sosny nie mają już młodych pędów. Nie da się go zrobić z innej części drzewa, np. normalnych gałązek? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie da się;) Tylko młodziutkie pędy przed zdrewnieniem, te wczesnowiosenne, najdelikatniejsze. Trzeba poczekać na przyszły rok, do początku maja. Za to stać może taki syropek długo!

      Usuń
    2. Szkoda no, w takim razie muszę poczekać.
      No nie wiem czy długo u mnie postoi :P

      Usuń
  11. Sosnowe wyroby są super, ale i miodek z pędów młodych ze świerka powalają smakiem (robić jak ten z kwiatów mlecza, uważać tylko z dodaniem cytryny!!! nie za wiele). Za to hitem w moim domu został dżem z młodziutkich szyszek świerka (zajrzyjcie po przepis do "całkiem inna cukiernia"). Smak powala na kolana!!! Ja się też nie mogę nadziwić, że tyle aromatów się tam mieści.Zaś dżem z szyszek sosny jest bardzo żywiczny, więc nie wszystkim jego ostrość odpowiada. Ale też inspirujący smak, dla koneserów zdrowia!!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że zostawisz ślad :)