06 kwietnia 2024

Kierkegaard, szczypiorek, pierwsze sałaty i busiowyje łapki.

 Rozmawialiśmy z Małym ostatnio o Kierkegaardzie, przyniosłam go z półki i został w kuchni, razem z książką kucharską, tworząc ciekawy przyczynek do zrozumienia Kaliny, no bo teraz smutny filozof przygląda się, jak robię kanapki ze szczypiorkiem  na śniadanie i rozrabiam drożdżowe ciasto  na busiowyje łapki.






Nazywał się Søren Aabye i napisał, że trzeba mieć wielką odwagę, by pokazać się takim, jakim się jest naprawdę. Nic się nie zmieniło, prawda? 

Lubię jego melancholijną ironię, gdy pisze, że ludzie rozumieją go  tak słabo, że nie rozumieją nawet jego narzekań na to, że go nie rozumieją.

Nie z wszystkimi jego lękami i smutkami rezonuję i je rozumiem, ale zawdzięczam mu sporo dobrych myśli, i może to dziwne, ale współczucia. Jedną z tych dobrych mysli jest ta o samotności. W środku mnie jest zawsze taka ukryta, cicha samotość, niezależnie od ilości miłości i przyjaźni wkoło,  i Søren chyba o tym pisał, gdy pisał, że pociąg do samotności oznacza u człowieka, że duch w nim istnieje i jest miernikiem tego, jaki to jest duch...

 Tak więc jeszcze postoi u mnie Kierkegaard w kuchni, podczytuję sobie, czekając, aż drożdżowe mi urośnie, bo oto ta daaam, nadszedł czas na busiowyje łapy, bo busioły - czyli bociany po tutejszemu przyleciały i wszyscy się ciesza i radują.

 Mama opowiadała mi, że pod sklepem na przeciw jej domu też już państwo Bocianowie są, a opowiadała z dramaturgią i emocjami, bo pan Bocian przyleciał najpierw sam, i tyle dni pani Bocianowej nie było, tyle dni, że mama już myślała, że koniec, biedny został wdowcem, ale w końcu przyleciała i jak się witali, jak klekotali...

A na gnieździe koło domu Wakulińskiej to taki biedny, chudy, brudny bocian jest, sam, ledwie żywy doleciał, a gniazdo to pare patyków... oby wyszedł z tego, biedaczyna...

Współczujemy bocianom, trzymamy kciuki i pieczemy podlaskie busiowyje łapy.

A piecze się tak:

 
Robi się ciasto drożdżowe, na przykład z tego przepisu:
 

 
Rozwałkowuje i tnie na prostokaty, każdy składa się w kieszonkę ze słodkim twarożkiem do środka, skleja i tnie na cztery busiowyje paluchy, bo wiadomo, bocian ma takie łapki pazurzaste.

 
Ja posypuję jeszcze kruszonką, ale można tylko żółtkiem posmarować i teraz rosną sobie

 
Jak urosną, to się piecze

 
I jeszcze cieplutkie zajada, popijając na przykład mlekiem.
Takie busiowyje łapki według tradycji można podrzucić bocianowi do pustego gniazda, którego jakoś bocian nie chce zasiedlić i ta czynnośc z pewnością bociana przyciągnie, przywabi i wręcz zobliguje do zasiedlenia. No. To jak macie puste gniazda, róbcie busiowyje łapy. W ogóle łapy zostały wpisane w  2021 roku na Listę Produktów Tradycyjnych.
Tu na filmie jest przepis pani Andżeliny łapki bocianowe

A tu cytat za stroną gov

"Według badań etnograficznych, zwyczaj pieczenia busłowych łap jest ściśle związany ze świętem Zwiastowania Najświętszej Marii Panny, (25 marca) które w ludowych wierzeniach Podlasia było uznawane również jako dzień przylotu bocianów, czyli zapowiedź nadejścia wiosny. Bocian w tych wierzeniach pełnił role opiekuna gospodarstwa - miał chronić dom przed pożarem, zapewniać dostatek i liczne potomstwo.

Busłowe łapy to drożdżowe pieczywo w kształcie bocianich łap: cztero- lub trójpalczaste trójkątne bułki. Wypieka się je obecnie z maki pszennej z dodatkiem drożdży. Dawniej była to jedynie mąka (żytnia pytlowa) z dodatkiem wody – ze względu na porę roku i okres postu.

Busłowe łapy były zjadane głównie przez dzieci. Zgodnie z tradycją, mogły one w bułkach znaleźć monetę, która zwiastowała przyszłe bogactwo. Przez lata kultywowano również zwyczaj wkładania busłowych łap do gniazd bocianich, by przywołać do nich bociany."


 
 

mmmm, pyszotka

A tak zakwitła stara mirabelka pod barem Akwarium (nieczynnym) i sklepem spożywczym tudzież pizzerią (nieczynne, upadły) , a na rogu był kiedyś fryzjer (upadł) i ciucholand (upadł) i napis PROGRAM PARTII PROGRAMEM NARODU  (upadła), ale mirabelka trwa i trwa i jest zawsze od dnia moich urodzin do dziś i niech żyje wiecznie:

"Najsilniejszy jest ten, co umie złożyć dłonie do modlitwy"
Tak, to Kierkegaard:)






2 komentarze:

  1. Lubię zaglądać na Twoje strony:)
    U nas (polesie) bocian to bocian:) - bardzo mi się podoba nazwa busioły :)))
    Wszystkiego najlepszego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja lubię, gdy zaglądacie:)
      To jak pogawędka przez wiejski płotek:) Pozdrawiam również bociania łapką^^

      Usuń

Dziękuję, że zostawisz ślad :)