21 czerwca 2011

Mnóstwo truskawek, czarny bez i róża.




Truskawki! Nie w Milanówku, a w Kalinowie. Mnóstwo truskawek, 11 dwukilogramowych łubianek przyjechało z przyjaciółmi, co plantacje mają i ugrzęzłam w tym cudzie. Obieranie, obieranie, obieranie..Szypułka za szypułką. Żeby było weselej, w trawie, w ogródku sobie siadłam, podjadając- wszyscy podjadali, Mały najwięcej, za każdym razem podkradając po jednej truskawce i krzycząc: dziękuję!



Pierwszej truskawki pragnie się jak kania dżdżu, dziesiąta jest nadal słodka, setna już jest tylko jęknięciem rozpaczy, a tu tysiące się mnożą. Człowiekowi nie dogodzić- siedząc jak smok na kupie skarbów, jak Midas wśród dobra swego, czułam, że nigdy nie dam rady ich wszystkich zjeść i bolałam nad tym. Nie da się najeść na zapas.Co za niesprawiedliwość...



A w ogóle byliśmy na ślubie i weselu, Średni rozbawiał mnie nieustannie, komentując wystrój malutkiego, wiejskiego kościoła: mamo, a ten z laską to mag? ( to była rzeźba biskupa z pastorałem), mamo, a czemu Jezus trzyma bombę? (maleńka kula z krzyżykiem w dłoni ), a ten gołąb wygląda jak latający kręgiel..(obraz Ducha św. w postaci gołębicy).
Jutro koniec roku i wakacje. Dzieciaki już wpadły w histeryczną i ekstatyczną radość, domagają się jedzenia, jest ich za dużo w domu, nie mogę się przyzwyczaić, że nie są w szkole.Biegam między kuchnią a tarasem, krzyczymy wszyscy na wszystkich, jak włoska rodzina, robię musy z truskawek, placki z truskawek, naleśniki z truskawkami.
Kwitną liliowe dzwonki i czarny bez. Czarny bez kwitnie na biało, a te baldachy trzeba zbierać na syrop na kaszel..zaraz po obiedzie biegnę na zbiory.







Etykietki na soczki zrobiła Aga, a czarny/biały bez zerwany tuż za domem, na łące pełnej pokrzyw rodem z baśni o dzikich łabędziach...Ach, i z nowych wieści: róża odmiany Pirouette zakwitła....



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Dziękuję, że zostawisz ślad :)