11 listopada 2015

Czas brązów i sepii.

Jest cicho, trochę sennie, mokro. Liście piwonii i borówek są lśniące, brązowe, te z olch podbite czernią, jak pańskie żupany. Złoto znikło, bo przyszedł czas brązów. Jak tylko powracamy ze swoich wypraw szkolno - pracowniczych, to każdy zaszywa się w swoich alternatywnych domowych wszechświatach. Gotujemy dynie. Dynie na zupy, dynie na przeciery. Smażymy placki z jabłkami. Gramy w planszówki. Rysujemy. Dużo się patrzy za okno, bo opadające liście ujawniają koronkę gałęzi drzew w pobliskim lesie, a to jest piękne. Czas czytania, czas parzenia rozmaitych, awangardowych naparów, jak na przykład liście malin z imbirem czy kawa z kardamonem i wanilią.
Trzeba drzewo zwieźć do piwnicy, najpilniejsze. Ogród już czarny, zaorany, czeka na nową wiosnę. Mam zlecenie na ilustracje do książki, maluję wieczorami. Noce się wydłużają i czasem wyrastają im kły i pazury, ale odgania się je tuptaniem bosych stóp po podłodze, wodą z cytryną, lampką, równym oddechem dzieci. Taki jest listopad, pozwala nam wyhamować, zatrzymać się i rozejrzeć. Dostrzec stare fotografie w sepii, nieodpisane listy i niedokończoną książkę. Jeśli mało piszę, nie gniewajcie się, jestem gdzieś tam, krzątając się, robiąc mnóstwo rzeczy, jeżdżąc na szkolenia, sprawdzając klasówki i próbując napisać własne wiersze:) Powoli tuptamy do pierwszego śniegu. I naprawdę 
ta mała Kalina we mnie okropnie już za nim tęskni:)

A tu - uwaga - będzie robótka!


10 komentarzy:

  1. Tak, to czas brązów, zrudziałej trawy, pożółkłych trzcin i stalowoołowianej wody w jeziorze... Byłam dzisiaj na długim spacerze z córką nad jeziorem. Cisza wszędobylska, brak ludzi i tylko trzepot kaczych skrzydeł zaznaczył obecnosć istoty żywej.
    Pomimo zacinajacego deszczu spacer pełen był magii i nostalgii.Wszystko powoli zastyga, wycofuje sie z życia i zasypia poziewując ...
    Dzięki za te póżnojesienne slowa.Czekamy już w gruncie rzeczy na snieg.....

    OdpowiedzUsuń
  2. A u mnie jeszcze mnóstwo rozgardiaszu ogrodowego. Pogoda sprzyja więc wymyśla się roboty. Chciałbym już bardzo odpocząć. Mam tyle robótkowych planów a wszystko czeka na pierzynkę śniegową lub słotę lub ewentualnie mrozik wielkoduszny.

    OdpowiedzUsuń
  3. I u mnie jak u Maszki. A już mi tęskno za tym zakopaniem się pod kocyk z robótką w ręku.

    OdpowiedzUsuń
  4. Cicho, złoto-brązowo, szaro. Sennie, melancholijnie i nostalgicznie. Wiatr, mgły i deszcz. Jesień w pełni...

    OdpowiedzUsuń
  5. Zasypiam. Zapadam w letarg. Do wiosny nie budzić!

    OdpowiedzUsuń
  6. Chciałam tylko nieśmiało i nie w związku z tematem wpisu wyznać, że czasem ratujesz mi życie. Gdy ludzie i ich opinie zaczynają mnie przerażać, gdy nie rozumiem, jak można mieć tak stwardniałe serca i pozamykane umysły uciekam do Twojego bloga, żeby poczuć, że wrażliwość i empatia obejmujące nie tylko ludzi wciąż nie umarły i że takich "frajerek"-idealistek potrafiących wciąż zachwycać się światem niczym dziecko jest więcej. Pozdrawiam gorąco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, ciepło mi na duszy się zrobiło, Herbatko:)

      Usuń
    2. I dobrze, tak miało być :-)

      Usuń
  7. Bardzo pracowicie rysuje się dzień i wieczór. Ogród już zaorany - dla mnie to smutny widok, kiedy nie ma już niczego oprócz gołej ziemi. Zima jakoś nie sprzyja energicznemu działaniu i stąd za nią nie przepadam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że zostawisz ślad :)