23 listopada 2015

Mały sam w domu

Nie było nas kilka godzin w domu, Mały został sam. Wracamy późno, za oknem noc, Mały otwiera nam drzwi i od progu oznajmia przejęty:
- Tak długo was nie było i tak myślałem, że jak się wam coś by stało i was zabrakło...
Przytulam go, wzruszona, serce mi rośnie, że syn taki empatyczny, a Mały kończy:
- ... to nie martw się,  ja będę nastawiał sobie budzik rano i nie będę się spóźniał do szkoły!


6 komentarzy:

  1. Znam Małego. Uczę się z nim w klasie. Post... Wzruszający... Jak baśń. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepiękne Pani pisze. Poprostu fenomenalnie! Kiedy następny wpis???

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że zostawisz ślad :)