31 lipca 2016

Lato Mamy Muminka

Poranek, koniec lipca, imieniny Heleny i Ignacego, żniwa się zaczynają. Dwa dni temu było Marty, a na Marty ze żniwami już nie żarty. Chodziłam sobie ścieżką między polami i przypominałam, jak Miły kiedyś żniwował i jak Duży(który wtedy trzech latek nie miał) z tatusiem sobie pojechał kombajnem. I jak zasnął po paru godzinach w rzeczonym kombajnie na podłodze, wykazując tym cierpliwość kosmiczną, bo hałas w kombajnie jest straszliwy. Duży w ogóle miał specyficzne upodobania, raz zatrzasnął dziadka w traktorze, spał z młotkiem pod poduszką, ewentualnie zabawkową wiertarką, a nawet spożywał mrówki.
Teraz Duży jest Dużym Studentem  i  robi piękne zdjęcia. Na przykład takie.


Ta żniwna pora, kiedy przechodzą burze,a potem upał suszy ziemię w godzinę i nawet kałuż nie ma, żeby poskakały wróble... Ta pora, gdy w misce cukrzą się jagody, pomidory czerwienią, a człowiek nagle patrzy na swoje ręce, z coraz bardziej widoczną fakturą czasu... I jakby się Miłosza czytało:

Znów czas obrócił granitowym kołem,
znowu śpiewały ptaki, ale nie tak samo

Czasem tęsknię za dzieciństwem. Trudno jest być dorosłym. Są chwile, gdy chciałabym przeżywać swoje lato z Bullerbyn, swoje lato Muminków, biegać znowu po ogrodach, leżeć pod krzakiem porzeczek i patrzęc na plamy słońca na liściach, pisać dziecinne wiersze. Ale zamiast tego krzątam się jak ta mrówka , noszę w koszach ogórki i nastawiam chleb, żeby rósł. Bo tak trzeba, teraz moja kolej.  To jest lato Mamy Muminka, kiedy dzieci przyjechały do domu, gdy wiesza się pranie za praniem, smaży naleśnik za naleśnikiem i czasem maluje na ścianach kwiaty.
Ale mamy Muminka też chodzą czasem popatrzeć na burze i czują się wtedy, jakby siedziały na grzbiecie tych gniewnych, pędzących chmur. Aż mrużą oczy...
I mamy Muminka mają swoje własne zakątki, do których dzieciom wstęp wzbroniony. Swoje tajemnice, zagubione ogrodowe polanki i marzenia. Nie myślcie sobie:)
Pozdrawiam wszystkie mamy Muminków, zwaszcza Mamę Maminka:)


17 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Dziekuje, Agniecho, a tak jakoś z serca się napisało;)

      Usuń
  2. Och, Kalino, wzruszyłam się do łez... i ja się krzątam - porzeczki zebrane, i zagospodarowane na pyszne nalewki, ogórki w swoich szklanych domkach rozsiadły się wygodnie, tylko Dzieci nie ma :( - rozjechały się po świecie, ale naleśniki są, i jajecznica "szefa kuchni", z dużą ilością dymki, młodego czosnku i pysznych pomidorów malinowych (smażę wszystko razem, dodając na końcu jajka), w ilościach, można by rzec hurtowych, bo Maruda ma wielki apetyt, co bardzo mnie cieszy ;))))

    Dzięki piękne za tak wspaniałe pozdrowienia :))

    I ja pozdrawiam wszystkie Mamy Muminków, a Ciebie w szczególności :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Zrobię Miłemu taką jajecznicę, jak wróci z podróży!

      Usuń
  3. Czytam twojego bloga i od razu na duszy lżej się robi jak wspominasz dziecięce lata.
    Lubię takie wspomnienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, że lżej. Mam tak samo, Malwinko.

      Usuń
  4. Koniecznie muszę zrobić powtórkę z Muminków (te gęsi to lato?) i mam nadzieję, że nie malujesz na ścianach sadu. ;)
    Mój ulubiony cytat o mamach, to (z głowy będzie): "mamy muszą wyjechać co jakiś czas". Oczywiście jak już nasmażą tych naleśników.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczera prawda z tym cytatem.No i zapas naleśników musi być spory, żeby mama wiedziała, że tam nie głodują.
      Kupiłam Małemu(w domysle- sobie) dwa tomy grubaśne kompletu wszystkich Muminków w empiku, polecam:)

      Usuń
    2. Mnie się podoba to wydanie sprzed dwóch lat chyba - w szarych minimalistycznych okładkach (jakby tekturowych). No ale chociaż moje Muminki są biedne i rozklejające się (też je kupowałam "dzieciom"), to powstrzymuję się przed kupowaniem ładniejszych wydań, bo nie mogłabym się i tak rozstać ze starymi (a mam takie małe półki, już się nic nowego nie mieści. Prawie nic)
      :)

      Usuń
  5. Są też osierocone mamy Muminków.
    Ech...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja taką byłam ostatni tydzien, a teraz już znowu jest komu jeść te nalesniki. Uścisku, Urszulo!

      Usuń
  6. My, dorośli mamy tyle letnich obowiązków... Ale chcąc poczuć się jak dziecko, pozwalam namówić się codziennie synowi na jedną partię jego ulubionej gry :)

    OdpowiedzUsuń
  7. "Mamo, dlaczego nie cieszysz się latem, tylko cały czas coś robisz? A to piszesz, a to coś malujesz, a to ten remont i remont, pranie i pranie, cośtam i cośtam. A usiądż sobie ze mną pod parasolem, nalej sobie wody z lodem" - powiedziała Księżniczka. "A wiesz, dobry pomysł, idę po wodę z lodem" - odpowiedziałam i poszłam w kierunku lodówki. A tam - drzwi zamrażarki nie były zamknięte od poprzedniego dnia chyba, bo ktoś brał sobie lody i mu się spieszyło... I już mam co robić, i już nie usiądę, rozmrażanie, mycie, o utylizacji zawartości zamrażarki nie wspomnę... Eh, mam Muminka by się schowała do torebki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam to samo z zamrażarką, tez nie domknięte drzwi z pwoodu brania lodów, no i dolna szuflada stała się kryptą lodową. Muminki^^

      Usuń
    2. Też mam taką kryptę. Nawet nie pamietam co w niej jest.
      Przy Twoim pisaniu odpoczywam:)

      Usuń
  8. Ciagle kocham Muminki, przyjechaly ze mna na koniec swiata i czesto do nich wracam, pomagaja mi przetrwac trudny czas, lubie miec ktoras z ksiazeczek tuz przy lozku i zagldac na dobranoc. Teresa

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że zostawisz ślad :)