02 czerwca 2018

Witaj, czerwcu. Pełnia Kwietnego Księżyca i Garcia Lorca.

Jest czas róż, a ja róże kocham tak, jak Garcia Lorca swoją Różę, jak Mały Książę swoją. Mogę w końcu zamknąć oczy pod swoją pergolą z Mary Rose i recytować jej kasydę o róży.

Róża
nie pragnęła róży.
Nieruchoma na tle nieba
czego innego pragnęła



 Mary Rose nie jest zdrową, rumianą i dziarską różą wiejską, której nie straszne deszcze czy inwazja mszyc. A to trzeba ją ratować miedzianem, a to lecieć z konewką czy kloszem - metaforycznie, bo metaforyczne mszyce - tygrysy uzbrojone w pazury mogą się zjawić i zjawiają, a ona ma tylko cztery kolce do obrony przed całym światem. Ale warto, dla kasydy o róży, dla zapachu i dla czarodziejskich bukietów z jaśminem, idealnym paziem czerwcowych nocy dla  królowej.





Trochę się uspokoiło z pędem kwitnienia, bo upał zelżał, przeszedł dzień spokojnego, równego deszczu i wszystko na moment zamarło, oddychając. Maki zmokły, pościągały tiulowe sukienki. Tutaj jeszcze przed deszczem, w pełni wstającego dnia. Warto wstać o szóstej rano, by je sfotografować w przesianej złotem aureoli.




A wieczorem jest tak. Na tarasie świeczki, nad brzozami czerwcowa noc, jaśminowa królowa i pełnia Kwietnego Księżyca. I znowu można recytować Garcię Lorcę.


Kiedy księżyc wschodzi,
głuchną wszystkie dzwony
i kreślą się tajne,
niezbadane ścieżki.

Kiedy księżyc wschodzi,
ziemię morze zmywa,
a serce jest wtedy
wysepką w otchłaniach. 

Nikt nie je pomarańcz
przy pełni księżyca.
Wtedy jemy owoce
zielone i zimne. 

Kiedy księżyc wschodzi
o stu bladych licach,
pieniążki ze srebra
szlochają w sakiewce.




Czytam, że majowa pełnia ma wiele nazw. Mleczny Księżyc, Księżyc Traw, Księżyc Zająca,  Księżyc Bezczynności - ta mi się podoba! -  Księżyc Gęsi, Matczyny Księżyc, Księżyc Smoka, Księżyc Głogu,  Księżyc Wróżek. Jak Szekspir pisał, to, co zowiem różą, pod inną nazwą równie by pachniało, więc jakkolwiek nazywają ten srebrny pieniążek, toczący się majowym niebem, jest przepiękny. Nie śpimy za dobrze, gdzieś niesie niepokój, chce się patrzeć w niebo, życie wydaje się snem, a zieleń jest jak szmaragdowe morze. Ale czekałam na to uczucie całą długa zimę i teraz wędruję po domu z uśmiechem, nakrywam do stołu, zapalam świece, ustawiam bukiety. 








 Chabry już kwitną, młode zboże zielenieje. W lesie zaczynają się jagody. A w ogrodzie jaśmin, jaśmin. Zabieram zapach do domu, najpiękniejsze perfumy z różą, jak pisałaś, Maszku:)



Żegnaj maju, witaj czerwcu.




10 komentarzy:

  1. To niesamowite, że ludzi z różnych miejsc na świecie i różnych epok łączy podobne przeżywanie uniesień z powodu wschodu słońca, czy zapadającego zmierzchu, widoku księżyca i zapachu kwiatów ... Pięknego czerwca :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A malwy u Was nie rosną? To są nasze prapolskie kwiaty, w pięknych kolorach, wyniosłe i dostojne, ponadto odporne na wszelkie choroby.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie u Ciebie.:) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdjęcia z makami niezwykłe! Chciałoby się zasiąść na tym tarasie, pośród tych wszystkich cudowności przyrody i światła. Czytając, zastanawiam się, czy umiałabym tak patrzeć i tak pisać jak Ty, Kalino! Szukam (i znajduję) podobieństwa do mojego ogrodu... Bo kota mam identycznego :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czekam na każdą pełnię......każda ma inny czar i zapach.....i cieszę się nimi jak i Ty, choć na odległym krańcu ;)). A już, już nadejdą czerwcowe noce ze świetlikami....
    Pięknych dni i wonnych wieczorów Kalino :))!
    Barbara

    OdpowiedzUsuń
  6. Zakochałam się w Twojej róży...

    OdpowiedzUsuń
  7. I really likes your blog! You have shared the whole concept really well and very beautifully soulful read!Thanks for sharing.
    ดูหนัง

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale u Ciebie pięknie! Róża idealna, prześliczna. Ja mam u siebie Best Impressions, Gardener's Friend, teraz zakupiłam przepiękną Old Port, w której się zakochałam i mam jeszcze Mozarta. Wszystkie pachnące, bo takich teraz szukam, a niestety tak ciężko zdobyć już pachnące kwiaty... Kupuje się oczami...

    Cudowna kolekcja latarenek! Uwielbiam takie klimaty.

    Ah, chabry...szkoda, że u mnie ich nie ma w najbliższej okolicy...To kwiaty z dzieciństwa..

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że zostawisz ślad :)