16 marca 2015

Komu dobrze


Kocinka ma dobrze. Brzuszek podgolony do sterylizacji już zarasta puszkiem, humor wrócił, mina obsługiwanej księżnej też. Czuje wiosnę - bobruje ze mną w ogrodzie, tarza się w świeżej, wypielonej ziemi. My też czujemy wiosnę i też nam dobrze, a zwłaszcza mnie, której do szczęścia potrzeba tylko kawałek ziemi, sekator i łopatkę. Jak Mary Lennox z zapałem odchwaszczam "swój kawałek ziemi", wydobywam krokusy na wolność, pierwiosnki oddzielam od trawy, a suche, różane badylki ciacham na kompost.




W kuchni zakwitły stawione w dzbanek gałęzie ałyczy. Stoję nad nimi jak mnich w transie, medytując nad tym bezinteresownym pięknem. To już druga zmiana w dzbanku, pierwsze gałązki zakwitły i przekwitły, króliki bardzo zadowolone zjadły zarówno gałązki jak i pączki.


Tak jakoś lekko na sercu. Kruchość gałązek, jedwabne płatki, brakuje słów. Tak bardzo tęskniliśmy, czekaliśmy, były śniegi, były wiatry, zmrożona ziemia, długie miesiące półmrocznych ranków, znużenia. A teraz słońce nie pozwala mi pisać, zamazując na złoto ekran, a ałyczki kokietują mnie bielą i obietnicą, że jeszcze dwa tygodnie i zakwitniemy wszystkie, całymi konstelacjami po rudych ugorach, które błysną zielenią jak szmaragdy.
Pomidorki od Jagody wzeszły wszystkie, mają już po parze listków i żwawo pchają się do szyby na parapecie. Troszkę je hartuję, otwierając okna. Oberżyna wzeszła. Dzwonki nieśmiało. Dzisiaj wysieję bazylię i musztardową sałatę. Zaproszenia ślubne już gotowe. Słońce, plus 9 dzisiaj. 

Komu dobrze:)




20 komentarzy:

  1. Uwielbiam tu zagladać:)! Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaglądaj, bardzo nam przyjemnie:)

      Usuń
  2. Witam, piszesz o wschodach warzyw oj a moje to jeszcze daleko w polu a co niektóre w jeszcze w sklepie, muszę się sprężać. Zaciekawiła mnie oberżyna, czy jest łatwa w uprawie? Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy raz chcę spróbować wyhodować oberżynę, sama jestem ciekawa. Czytam trochę o niej, ale to będzie totalny eksperyment:) Zobaczymy. Pozdrawiam również, kocham zapach piwonii:)

      Usuń
  3. Słoneczko, pomidorki lubią ciepełko, a temperatura poniżej 15 stopni wręcz jest dla nich mocno szkodliwa. to może nie przesadzaj z tym hartowaniem? to jeszcze niemowlęta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tylko troszke, i to uchylnym okienkiem, jak jest cieplo. Ale postaram się nie szarżować:) Ładnie rosną:)

      Usuń
  4. Najwyższy artyzm słowa i tyle...
    A u mnie kwitną przebiśniegi, krokusy, przylaszczki i ciemierniki. Wyglądam przez okno i napawam się ich widokiem.
    Serdeczne usciski załączam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciemierniki. Sama nazwa jest piękna. Podobno symbolizują łzy. Przylaszczek zazdroszczę, u nas jeszcze w lasach nago, ani przylaszczek ani zawilców.

      Usuń
    2. Nad morzem wiosna przychodzi odrobinę wczesniej, choć nie zawsze, nieraz zima długo daje się we znaki.
      Specyfika naszego mikroklimatu jest taka, że prawie zawsze mocno wieje i nie bardzo to lubię. Cóż zrobić, poza tym nasz region piękny jest z lasami, jeziorami i wzgórzami morenowymi nie zapominajac o przepięknych, prawie białych plażach.
      Ciepłe pozdrowienia.
      Ula

      Usuń
  5. Próbowałam w zeszłym roku z oberżyną w tunelu foliowym, ale kwiatki odpadały, dopiero na jesień zawiązały się dwa owocki, malutkie jak paluszek, nie zdążyły urosnąć, mróz je zwarzył; nie przechładzaj pomidorów, swoje wystawiam dopiero jak jest ciepło, teraz przechylam w stronę słońca, żeby nie wyciągały się do światła; sekator mi już chyba przyrósł do ręki, cały czas tnę; pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja spróbuję hodować ją póki co w donicach i wystawiać na taras jak będzie ciepło, jak doczekam się szklarenki, to może tam zamieszka. Odwracam pomidorki raz jednym bokiem raz drugim.
      Ja jutro zaczynam znowu ciąć, pogoda u nas sie poprawiła,dzisiaj plus 16 bylo.

      Usuń
  6. Może i dobrze się ma, ale jakem w te kocie oczy wejrzał, to szczęścia tam nie dostrzegłem...
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bo na zdjęciu mruczenia nie słychać:)

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja czekam na swoją gruszę wierzbolistną, też tak pięknie kwitnie :) Pomidorki też powoli hartuję, zobaczę co z tego będzie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Na razie wysiałam dynię i rudbekie, ale ogrodnik ze mnie taki sobie - co ma być, to będzie. Też czekam na gruszę, na wszystko czekam, ale na gruszę zwłaszcza.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak miło takie kwiatuszki zobaczyć. Pewnie słodko pachną. :)
    Ja czekam na forsycję. Moja jest od północnej strony i zawsze kwitnie najpóźniej :)
    Dzięki za topinambur. Szczegóły w mailu:)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. "Komu dobrze"... No, dobrze mi:) Jak zaglądam tutaj, czytam te piękne słowa, to...jeszcze lepiej:) Dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja wstawiłam jabłoń, ma już zielone pączki.
    Piękne zdjęcia ałyczy :)
    Ja nie sieję, ale już plony zbieram, tzn. pomagam przy nich. Urodził się kolejny wnuk, jestem w stolicy, jako pogotowie pralnicze, cateringowe (głównie dla mamuś karmiących), nianiowe, prasowalnicze etc.
    Pozdrawiam Cię Kalino serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  13. ja nie mogę - u mnie chyba znowu nici z ogródka w tym roku;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jestem ciekawa jak Ci pójdzie z tą oberżyną. Koniecznie daj nam znać. Ja namiętnie oglądam wszystkie pączki na drzewach już :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że zostawisz ślad :)