13 marca 2014

O bakteriach, grawitacji, tudzież urokach zastępstw.

Wracamy z Małym ze szkoły, piechotką,  te nasze 2 kilometry, słońce grzeje, wiatr niesie z łąk zapach wilgoci, ziemi, jakąś taką błękitną radość, niebo jak jedwabny batik. Mały sprawia wrażenie zadumanego.
- Mamo - oznajmia wreszcie po dłuższej chwili - A dlaczego bakterie nie spadają z górnych zębów, skoro jest grawitacja?

Przyznam, mowę mi odjęło :) Jakieś pomysły?

Dzisiaj mój umysł przeżył pewien wstrząs, bowiem wysłano mnie na zastępstwo do siedmiolatków czyli klasy pierwszej, w dodatku na w- f. Pani ich chora, w sumie sześciu nauczycieli na zwolnieniach, reszta wyrabia jakieś potworne ilości nadgodzin i to w najbardziej zaskakujących konfiguracjach. Pani od rosyjskiego na przyrodzie, pani od polskiego na wuefie, a koleżanka  historyca na zajęciach artystycznych.
Wu- ef u maluchów wyglądał tak: przyszłam ich zabrać z klasy na salę gimnastyczną,  jak tylko usłyszeli hasło wu- ef, ruszyli pędem jak wataha królików wpuszczonych na świeżą łączkę. Nie było mowy o ustawieniu w pary, musiałam sprintem wyprzedzić ich, zatrzymać, ryzykując własnym życiem i zacząć akcję : Idziemy na wu- ef od nowa. Jeszcze trzy razy stawaliśmy na korytarzu długości dwudziestu metrów. 
- Cześć! - krzyczała do mnie radośnie jakaś siedmiolatka.
- Prosę pani, a Kuba mnie kopie! - ryczała w tym czasie druga.
Doszliśmy na salę, po czym okazało się, że jest zajęta przez dwie klasy gimnazjum. Wolna była mała sala z klockami gąbkowo-gumowymi w postaci gigantycznych figur. Oraz coś w rodzaju tunelu i wielkiej chusty w różnych kolorach, jak kolorowy tort. Już na początku Kuba ( ten od kopania) odkrył, że można walnąć Natalkę ( tę od płakania) sporym, wypchanym wałkiem. Zmuszony do przeprosin pod groźbą opuszczenia sali, zaczął intensywną akcję aneksji wszystkich klockofigur i budowy własnego zamku. Fakt, że pozostała 23 dzieci też chciała mieć swoje klocki uszedł jego uwadze.
- Plosę pani, a Kuba nam zablał klocek! - ryk kilku siedmiolatek, łzy jak groch.
Biegnę, interweniuję, negocjuję, oddaj, patrz, dziewczynki płaczą...
- Mamusia nie uczyła cię dzielić się z innymi? - pytam chytrze.
- Nigdy się nie podzielę, nigdy! - wrzeszczy mały zdobywca klocków - I to przez panią się nie podzielę!
Proba odebrania klocka przez resztę dzieci nie powodzi się, następuje coś w rodzaju wojny i przepychanek, w końcu po kilku minutach próśb i gróźb oddaje niechętnie jeden  ostrosłup z komentarzem:
- A bierzcie, ten i tak jest dziadowski!
Część dziewczynek próbuje opanować chustę, chłopcy siadają w środek i nie chcą zejść. Ktoś komuś zabrał buty, które zostały zdjęte przed salą. Płacz. Lamentuje Natalka, znowu spacyfikowana przez Kubę, który tym razem udaje pociąg z taranem i sunie po sali, miażdżąc największym klockiem wszystko po drodze. Także chustę i zaplatane w nią kilkoro maluchów. 
Ratuję, interweniuję, próbuję zorganizować im zabawę w tunelu, kolejno, ale już trzech innych chce być taranami i zderzać się ze sobą. Mały grubasek porwał skaczącą piłkę i wyskakał sobie przy nieuwadze mej na korytarz, gdzie starsi grają w ping ponga. Łapię grubaska, zawracam. Buty się znalazły, ale zginęła piłeczka od ping ponga. Po półgodzinie mokra i zmordowana ustawiam dzieci do wyjścia na obiad, wtedy okazuje się, ze zginął i Kuba. Poszedł sobie na obiad bez nas, a wcześniej jeszcze raz znokautował Natalkę. Natalka ryczy, piłeczki nie ma. Pocieszam, tulę, ocieram pot.  Idziemy na obiad.
- A pani wie, ze nasa planeta kręci się milion obrotów na minutę?- chytrze zagaduje mnie jakiś mały okularnik, gdy w końcu opuszczam ich i wracam na swoje piętro.

Cóż, jestem pewna, że oni kręcą się szybciej.... współczuję koleżance z 1- 3, już wolę dziesięć polskich, z Robinsonami, baranami i Piętaszkami.
Akcja zastępstwo zakończona.... ale co będzie jutro? Niech pani maluchów wróci, bo pół szkoły osiwieje :)

Niżej zdjęcia z klanzowych zabaw z Małym.







19 komentarzy:

  1. ...może to jeszcze ta kawa działa?

    OdpowiedzUsuń
  2. Jutro przygotuj się na prace ręczne, czy jak to się teraz nazywa. Najlepsza dla pierwszaków będzie masa solna.
    Hej Kaliiino, Dzieeewczynooo Mojjjjaaa! Nie widzę nigdzie Twojego adresu e-mail, może tylko mnie oślepiło, a chciałabym dowiedzieć się czegoś bliżej o farbach Anne Sloan. Gdzie je kupujesz? Czy rzeczywiście są takie fajne, jak o nich mówią? I trwałe? I drogie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hanuś, pisz na minstrella1@gmail.com i odpowiem ci, cóżeś będziesz chciała :)

      Usuń
    2. Dzięki, piszę zaraz.

      Usuń
    3. Hanuś, odpowiedziałam ci :))

      Usuń
  3. Ja z takimi pracowałam dwadzieścia lat ,tylko troche młodszymi . Na początku tej dwudziestki czyli trzydzieści cztery lata temu (czternaście lat juz nie pracuję ) to one były inne ,czyli łatwiej je było opanować , no a potem z roku na rok się zmieniały ;)
    A jeśli chodzi o pytanie o bakterie ,to dzieci mają coraz ciekawsze pytania :) No i po co nam były te wszystkie telewizje ,komputery itp ,siedziały by pod stołam ,to nie zadawały by takich pytań ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie wyposażona ta sala , jak pracowałam to takich nie było ,a szkoda .

      Usuń
    2. Mario - podziwiam cię, dla mnie kobietki z klas I- III to są święte i anielskie istoty, opanować tę małą czeredę....

      Usuń
  4. Mimo tej całej barwnej historii, ja i tak bardzo chcę wiedzieć jak to jest z tymi bakteriami?! Jak tylko Twój Młody to odkryje, to ja poproszę o jakieś streszczenie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Młody po namyśle uważa, że one mają tajemniczy klej, silniejszy niż grawitacja i się tak kleją. Uważa, że tak samo klei się w czaszce mózg, żeby nam nie wypadł np nosem....

      Usuń
  5. O matko, zimny pot mnie oblał od samego czytania. Współczuję. A z bakteriami faktycznie sprawa tajemnicza...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mikuś, mnie dzisiaj rano oblał pot zimny, gdy sprawdzałam o 5 zeszyty czwartoklasistów ( wczoraj nie zdążyłam). Co powiesz na to: ( temat pracy - opis fauna)
      - faun miał tyłek owinięty futrem
      - w swoim kopycie trzymał parasol? Stawiać piątkę czy nie stawiać?

      Usuń
    2. Opowieści z Narni w wersji współczesnej:))) Za tyłek owinięty futrem bym postawiła, tyły słabo widać, ale kopyto z parasolem never, przecie on trzymał ręcyma!!!!

      Usuń
  6. Haha mi wystarczył mój rodzynek przez całą szkołę podstawową. Nie wiem co było gorsze jego nadpobudliwość ruchowa czy intelektualna:) niestety zarówno ta pierwsza jak i druga bardzo przez lata opadły:(

    OdpowiedzUsuń
  7. Może on jak wszechświat, cyklicznie puchnie ruchowo/intelektualnie a potem się zwęża w tym zakresie?

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj dzieciaczki maja pomysły :).
    Jak dawno z nimi nie pracowałam... Trochę za tym tęsknię.
    Wszelkiej pomyślności

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja też tęsknię po wakacjach, Jo, ale w ciągu roku czasem łapki opadają :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że zostawisz ślad :)