Dworzec w B.
Jeśli kiedykolwiek miał czasy świetności, to najbardziej zardzewiałe z reklamowych tablic ich nie pamiętają. Kantor, kantor. Zdjęcia na porcelanie. Odjazdy do Grodna o 14, kebab, lombard, pożyczki gotówkowe uczciwie i tanio, szewc, dorabianie kluczy. Obskurne ławki, podziemne przejście w które i Batman bałby się zapuszczać, w środku wielka hala, tłum śpieszących się ludzi- czemu wszyscy przyspieszają na dworcu? A wokół pączkujące budki, budeczki, poczciwa inicjatywa prywatna, oferująca wszelkie dobro od spinek do włosów po zapiekanki, na widok których Dibbler zawstydziłby się ze swoimi bułeczkami z kiełbaską. Tymi, które trzeba było ogłuszać przed jedzeniem.
Patrzę z czułym sentymentem na drepcące gołębie zza okna samochodu, czekam na Miłego, który obok dworca ma swoje sprawy - i wspominam.
Tu przychodziłam na autobus, gdy wracałam do domu po tygodniu w licealnym internacie.
Stąd odjeżdżałam, gdy studiowałam polonistykę, a profesor Płachecki ciągle miał rozwiany szalik i zapraszał nas na zaliczenia z Młodej Polski w kawiarni. Jak się wtedy rozmawiało dobrze o wierszach Skamandrytów...
Tu kupiłam swoje pierwsze kasety Enyi. Marzłam zimą. Czytałam Asimova. Dorastałam, uczyłam się, przechodziłam tędy, zapamiętałam. Ileż było smutków, nie tylko radości. Tamta Kalina uśmiecha się do mnie ze wspomnień, a ja rozumiem, ze wszystko było potrzebne, każdy spóźniony autobus, każdy rok, każde echo pamięci.
I choć nasze problemy wydają się ogromne, śpiewa głos z radia, jest w nich złoto wzgórz, pamiętaj, jest w nich złoto wzgórz.
Droga do domu wzrusza mnie jak zawsze; zagubione wioseczki o drewnianych okiennicach, lasy i zakręty, telefony przestają działać, nie ma zasięgu, jesteśmy poza światem. Szukam kochanej dłoni.
Trawniki zagrabione, drzewka posadzone, porzeczki tak samo, deszcz podlał wszystko chłodnym błogosławieństwem, krople na jaśminach, na migdałkach, których pączki czekają już na słońce.
Od czasu do czasu życie pyta,
dokąd ci się wydaje, że pędzisz, głos nawołującego jest łagodny, w szarości ostatnich marcowych dni złoto wzgórz wydaje mi się dalekie. Ale jest.
Jutro urodziny Dużego, nasz Włóczykij skończy 19 lat, przerasta mnie o głowę, piękny, mądry, bezcenny. Czy będzie widział złoto wzgórz w górach problemów, w codziennych troskach,czy będzie szczęśliwy, odważny, gotów na wyzwania, otwarty na innych, radosny w sercu? Przed nim matura, studia, na lodówce przypięte magnesem wezwanie na komisję wojskową, mój Duży, kiedy mi dorósł?
Modlimy się, żeby tak. Żeby kochał, rozumiał, obejmujemy go mocno, najmocniej.
Na moment przy Dibblerze parsknęłam parówką, która akurat przekąszałam i nie mogłam się skupić na reszcie ;) Normalnie jakbyś mi ta parówę wypominała :D Bo ja Pratchetta pochłaniam w te i nazad...
OdpowiedzUsuńPodobne odczucia do Twoich miałam do poznańskiego dworca, ale nam przebudowali i jakoś tak źle mi z tym. Ale budka z piwem pod Dworcowym nadal jest, więc pół biedy ;)
No i zapomniałam.. Dla Dużego naj, naj. Zanim się obejrzysz to kandydatkę na żonę przyprowadzi i wtedy dopiero będzie klops ;)
UsuńCo ma być to będzie, może w końcu będę mieć babeczkę w domu, bo na razie same męskie osobniki :)
UsuńLubię pratchettowski humor ogromnie. A dworce chyba wszystkie, przynajmniej te zapyziałe, mają podobnego ducha :)
Humor trochę czarny, trochę złośliwy - miodzio dla mnie. Kapitan Vimes to mój hero ;)
UsuńCzy to dworzec PKS w Białymstoku??? Miałam tam szaloną przygodę, choć byłam tylko raz;) Ale ja tak mam - "przygoda" moje drugie imię;)Ale czadowe miejsce, a uściśnij Dużego, kurcze, kiedy to było?
OdpowiedzUsuńTak, to ten dworzec niezapomniany. Opiszesz przygodę, Kreciku? :) Dużego pouściskuję obowiązkowo!
OdpowiedzUsuńOpiszę, jak bum-cyk-cyk... Ale teraz znikam zaraz na zachód - no sorry, tak wyszło... Na wschód bardziej lubię;)))
UsuńJak ja lubię ciebie czytać:)) Najbardziej zwyczajne, ba, brzydkie rzeczy i miejsca, stają się interesujące, niezwykłe, a nawet piękne...
OdpowiedzUsuńBardzo szczere i serdeczne życzenia dla Dużego, niech rośnie duży, ale w głębi duszy niech zostanie w nim trochę małego:))) Wygląda na myślącego człowieka:)
Miko- zawstydzasz mnie, bo to były bardzo brzydkie miejsca, odrapańce cudne i w ogóle rozpacz prowincji :) A za życzenia dziękujemy, bardzo, bardzo gorąco!
Usuńpięknie napisane, zwłaszcza to... obejmujemy go ;))
OdpowiedzUsuńpozdrawiam i dziękuję z odwiedziny !
Lubimy się obejmować, Ulo, świat jakoś wtedy chowa zęby i pazury^^
UsuńJa też pozdrawiam z Kalinowa wszystkie wiosenne anioły, koty i wasze ogrody!
Deja vu przeleciało mi przez głowę, myśli i serce, wywołałaś do tablicy moje wspomnienia:)
OdpowiedzUsuńPięknie piszesz - uściski dla Dużego. jak ten czas leci...ach...dzieci:)
Czas leci jak bocian, kołuje, krąży i daje nam czasem poczuć znów muśnięcie białego skrzydła :)
UsuńDziękuję za ciepło, Ondraszko.
Zyczenia dla Duzego, aby znalazl kiedys bratnia dusze w odmiennej plci, ktora bedzie jego ostoja i zrozumieniem. Ja wiem, ma czas ale to na przyszlosc. I wklejam cos co jest inspiracja dla wielu mlodych ludzi. Kazdy krok jest potrzebny i kazdy dzien cos przynosi... To jest prawdziwa osoba, jego skromnosc jest przejmujaca. Tak jak i skromnosc i wielkie serce Terry Fox.
OdpowiedzUsuńhttp://www.youtube.com/watch?v=eGrzo4IvXyg
Dziękuję, Watko, przekażę mu! On tu podczytuje czasami, więc link na pewno trafi w jego ręce.
Usuń