15 sierpnia 2013

Połowa sierpnia i Pan Kot

Tak, połowa. Za dwa tygodnie wracam do pracy, śniła mi się już dyrektor, tłumacząca surowo, że nie wypełniłam nadgodzin.
A propos pani dyrektor, to zawsze przy tym sformułowaniu przypomina mi się genialna Stefania Grodzieńska i jej genialne "Żegnaj Stop Uciekam z technik dentystyczny".
 Pod brzozami warstwa liści, powplatanych w trawy jak klejnoty w siateczkę na włosach średniowiecznej damy. Ogórki padły i skończyły się, zżółkłe badyle w ogrodzie czekają na wyrwanie. Nie ma już fasolki szparagowej, ale można kopać ziemniaczki. Maliny u mamy kuszą słodyczą, wrzosy i hortensje prosza o bukiety,  suszę płatki róż. Pijemy kompoty z gruszek, wietrzę pościel i koce na sierpniowym wietrze i słońcu; będą nam pachniały jesienią. Mały dopytuje mnie, czy chciałabym być kotem, Duży wyjeżdża na kolejny obóz, a Średniak z powagą absolwenta podstawówki odmawia grania w chowanego z resztą bandy sąsiedzkich dzieci co wieczór w ogrodzie i pod lasem.
Tak, czasem chciałabym być kotem.
Połowa.
Nie zdążyłam tylu rzeczy.
Nie poskładaliśmy tego stosu drewna, nie poszyłam jeszcze pokrowców na krzesła w salonie, nie zrobiłam przecierów z pomidorów, dużo było leżenia na tarasie w słońcu, czytania, muzyki i spacerów po lesie, poczucie winy skrobie mi w drzwi. Trudno.
Poranki są zimne, rosa lodowata,  w kuchni pachnie szarlotką a dzisiaj robię letni deserek: panna cotta, co moi chłopcy spolszczają na Pana Kota.
- Mamo, zrób Pana Kota!
No więc dzisiaj zrobię Pana Kota, polenię się, pozbieram płatki róż, kto wie, może wrzosów natargam z lasu... Tęsknię za wrzosowymi polanami i zapachem grzybów.

Chce mi się przepróżniaczyć dzisiaj tak z pół dnia, może mi się uda.
 Trzymajcie kciuki!


Przepis na Pana Kota - nie używam żelatyny, bo Duży jako wegetarianin protestuje, a wodorostów w ramach zastępczego produktu żelatynowego akurat nie mam.

0,5 l śmietany
100 g cukru
5 białek
 szczypta soli, wanilia

Śmietankę podgrzewamy przez 5 minut i dodajemy cukier plus szczyptę soli, rozpuszczą się, studzimy, ubić pianę, zmieszać ze śmietanką wystudzoną i piec w piekarniku w kąpieli wodnej 1, 5 godz w temperaturze 150 stopni. Wyjąć, wystudzić w formie, całą noc w lodówce,  ta dam. To wersja bardziej skomplikowana.


W ramach mniej skomplikowanego Pana Kota zagotowuję śmietankę z cukrem, tę 30%, tak jak przy deserze lemon posset, w pucharki, zastyga, na wierzch sos malinowy. Dla nas może być, a że nie prawdziwy Pan Kot, ale nasz własny, to nic.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Dziękuję, że zostawisz ślad :)