15 sierpnia 2013

Mrożek, wyprawa na wrzosy, migotanie

Czytam właśnie, że Sławomir Mrożek odszedł. Aparat fotograficzny migoce do mnie kocim okiem, zdjęcia się zgrywają. Ładnie pisał o kobietach.

"W wielkich mękach i bardzo późno, ludzkość męska zaczęła podejrzewać dopiero istnienie, a potem z trudem odkrywała to, co wie każda kobieta: dwoistość uczuć, niekonsekwencję, zmienność, zapominanie, to, co nazwałbym zasadą migotania"

Ładne, to migotanie. Jak migotanie światła i cienia na leśnych dróżkach. Jeszcze powinien napisać, że kobiety są silne. Kobieta wszystko wytrzyma, mawia mój mąż, gdy marudzę, że czegoś nie dam rady. I jak sobie przypominam, rzeczywiście, wytrzymywałam. Tak, kobiety są silne.

Las miał dzisiaj nasycone barwy, jak u Gauguina. Babcia Gauguina miała na imię Flora. Jakoś miło mi o tym myśleć.














5 komentarzy:

  1. migotanie życia
    i światła we wrzosach.
    A las, chmurkowa pogoda- jak tutaj mam.
    szyszunie<3
    podobno z czeremchy późnej jest świetna nalewa.

    OdpowiedzUsuń
  2. O, serio z ta nalewką? Musze poczytać :) Tak, chmury mamy podobne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kobiety są silne. Dlatego tak bardzo cierpią próbując mierzyć się ze swoimi uczuciami.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ewelinko: Pokażę w następnym wpisie, co robię z wrzosami; generalnie dekoruję wszystko. Robię wianki, wtykam w koszyki, w jakieś kompozycje, żeby cieszyło oko. Tęskni mi się za klimatem sióstr Bronte, tymi angielskimi domeczkami, ale nie mam możliwości, by taki posiadać, więc choć odrobiny wichrowych wzgórz czaruję.
    Zenzo: wszyscy chyba podobnie w tej kwestii, i kobiety, i mężczyźni.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że zostawisz ślad :)